Na podstawie przedstawionych danych można stwierdzić, że wysokie wyceny dochodowe spółek podczas hossy internetowej były skutkiem zbyt optymistycznyNie można wykluczyć, że szacunki z okresu hossy były celowo zawyżone, aby wyceny te odpowiadały bieżącym notowaniom akcji firm. Na obronę analityków można wskazać, że w okresie gorączki internetowej również same spółki bardzo optymistycznie wypowiadały się o swojej przyszłości, co miało z pewnością istotny wpływ na prognozy.
Wydaje się również, że przy tak dużym udziale w końcowej wycenie wartości rezydualnej, która jest szczególnie podatna na manipulacje, analitycy byli w stanie dopasowywać wartość spółek, aby uzasadnić wydawane w raportach rekomendacje.
Gorsza koniunktura na rynku i spadające ceny pociągnęły za sobą obniżenie wycen. Porównanie wyników osiąganych przez spółki w kolejnych kwartałach z prognozami zmuszało analityków, ale i same spółki, do rewizji tych prognoz. W rezultacie obniżano również wyceny, choć obniżki te przez długi czas nie nadążały za spadkiem kursów akcji.
Wyceny porównawcze
w zebranych raportach
analitycznych
W zebranych raportach wszystkie wyceny porównawcze (wskaźnikowe) przeprowadzono metodami mnożnikowymi na podstawie notowanych przedsiębiorstw porównywalnych 5). Wśród wycen wykonanych przez różnych analityków nie było jednomyślności odnośnie stosowanych mnożników, wyboru okresu, na podstawie którego obliczano wartości mnożników, czy też doboru przedsiębiorstw porównywalnych.
Wszystkie wyceny sporządzono w oparciu o co najmniej trzy różne mnożniki. Z oszacowań wartości kapitału własnego uzyskanych za pomocą poszczególnych mnożników wyliczano średnie, które były finalną wyceną akcji. Wykres 6. przedstawia stosowane mnożniki wraz z częstością ich występowania.
Najpopularniejszym w analizowanych raportach okazał się mnożnik P/E zastosowany we wszystkich wycenach mnożnikowych. Kolejnym pod względem częstości stosowania był mnożnik EV/EBITDA, którym posłużono się w 72% wycen. W nieco ponad połowie wycen (52%) użyto mnożnika P/CE. W 32% wycen do szacunku wartości przedsiębiorstwa posłużono się mnożnikiem P/S, który nie jest dobrym rozwiązaniem przy porównaniach przedsiębiorstw o różnym stopniu zadłużenia. Niespodzianką jest również zastosowanie mnożników P/EBITDA oraz P/EBIT (każdy z nich znalazł się w 8% wycen), które w przypadku dużych różnic w poziomie dźwigni finansowej pomiędzy przedsiębiorstwem wycenianym a porównywalnymi, może również prowadzić do istotnych błędów w szacunku wartości kapitału własnego.
W 24% wycen wartości mnożników obliczano na podstawie najświeższych wyników historycznych spółek i do uzyskania wyceny mnożono je przez odpowiednie historyczne wyniki wycenianej spółki. Nie jest to najlepszym rozwiązaniem, ponieważ trudno uznać dane historyczne za dobrą aproksymację wyników w przyszłości. 76% wycen oparto zarówno na wynikach historycznych, jak i prognozach tych wyników na przyszłość, co wydaje się być zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. W wycenach tych wynik ostateczny był średnią z wyników otrzymanych z mnożników obliczonych na podstawie danych historycznych oraz wyników prognozowanych.
W 68% wycen w grupie przedsiębiorstw porównywalnych znalazły się wyłącznie spółki krajowe. W grupie tej znalazła się w zasadzie większość notowanych na GPW firm z branży IT, a najczęściej były to: Prokom, ComArch, Computerland, Optimus, Simple, Softbank oraz Ster-Projekt. W 24% wycen wartości mnożników obliczono na podstawie danych zarówno krajowych spółek IT, jak i spółek z tego sektora notowanych na giełdach za granicą. W 8% wycen (w dwóch wycenach) w grupie badanych spółek znalazły się wyłącznie podmioty zagraniczne.
Analiza wycen metodami mnożnikowymi w zebranych raportach prowadzi do wniosku, że każdy analityk posługiwał się odrębną, przyjętą przez siebie, szczegółową metodologią, polegającą na indywidualnym doborze mnożników, przyjęciu określonych spółek za porównywalne i odrzuceniu innych oraz na uwzględnieniu w wycenie historycznych danych finansowych lub ich wybranych prognoz. Brak przejrzystości w doborze parametrów do wyceny wiąże się z ryzykiem dokonania manipulacji w wycenach.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że wysokie wyceny mnożnikowe ComArchu i Softbanku w okresie hossy internetowej nie muszą być skutkiem manipulacji dokonanych przez analityków. Wyceny te były bowiem przeprowadzone na podstawie porównań z innymi spółkami z branży IT.
Wyceny aktywów
internetowych w zebranych
raportach analitycznych
W niektórych raportach analitycznych oprócz działalności podstawowej, oddzielnie wyceniano aktywa internetowe ComArchu i Softbanku. W tych przypadkach cena finalna, będąca podstawą rekomendacji w raporcie, składała się z wyceny działalności podstawowej, powiększonej o szacowaną wartość aktywów internetowych spółki.
Interię wyceniano kilkoma metodami. W styczniu 2000 roku, gdy portal rozpoczynał działalność, w jednym z raportów przyjęto wartość księgową akcji Interii. Jednak już dwa miesiące później, w szczytowym momencie hossy internetowej, w raporcie pochodzącym z tego samego biura maklerskiego, Interia.pl została wyceniona na podstawie prognozowanej liczby zarejestrowanych użytkowników.
Ponieważ do wyceny przyjęto, że jeden użytkownik portalu ma wartość 500 USD, udziały ComArchu w portalu wyceniono na 370 mln zł, co po przeliczeniu daje aż 128 zł na jedną akcję (64 zł na akcję przy uwzględnieniu splitu). Autorzy raportu, w którym znalazła się ta wycena, zaznaczyli, że przy oszacowaniu wartości jednego użytkownika zastosowali 90-95-proc. dyskonto w stosunku do średnich wartości użytkowników portali europejskich. W późniejszych raportach, wraz z pogorszeniem się koniunktury na rynku akcji, udziały ComArchu w portalu wyceniano coraz niżej. W chwili, gdy akcje Interii notowane były na giełdzie, udziały ComArchu w portalu wyceniano na podstawie kursu jego akcji z dnia wydania wyceny. W czterech raportach nie określono zastosowanej metody wyceny.
Drugi składnik aktywów internetowych ComArchu, 60% udziałów w firmie CDN, został wyceniony w pięciu raportach analitycznych. W trzech zastosowano metody porównań rynkowych, w dwóch nie określono stosowanej metodologii wyceny.
W czterech raportach przedstawiono łączną wycenę aktywów internetowych. W raporcie z czerwca 2000 roku wykonano wycenę porównawczą w oparciu o notowania akcji Optimusa. W pozostałych trzech raportach nie określono stosowanej metodologii.
Warto zwrócić uwagę na wartości wycen aktywów internetowych ComArchu. Miały one tendencję zdecydowanie zniżkową w czasie. Dotyczy to zarówno wycen udziałów w Interii, udziałów w CDN, jak i łącznych wycen aktywów internetowych. Udziały w Interii w okresie hossy szacowano na 370 mln zł, podczas gdy w styczniu 2002 roku udziały ComArchu w tym portalu wyceniono na 14 mln zł. Wycena udziału w CDN z marca 2000 r. to 39 mln zł, podczas gdy prawie dwa lata później szacowano ją na 7 mln zł.
Softbank również posiadał w analizowanym okresie aktywa internetowe, których wycenę wyodrębniono w niektórych raportach analitycznych. Pierwszym składnikiem tych aktywów była spółka zależna Net2Net (w 2001 r. zmieniła nazwę na Zillion), skupiająca firmy zajmujące się świadczeniem usług dostępu do internetu. W 2001 roku 51% akcji Zillionu zostało sprzedanych TDC Internet Polska, a Softbank posiadał opcję sprzedaży dalszych 25% akcji. Drugim składnikiem aktywów internetowych spółki Softbank był FinFin, prowadzący portal finansowy expander.pl i będący operatorem sieci punktów doradztwa finansowego Expander. W 2002 roku Softbank postanowił zrezygnować z posiadania aktywów nie związanych z jego podstawową działalnością. W efekcie w grudniu 2002 roku sprzedał pozostałe udziały w Zillionie, a w lutym 2003 roku pozbył się FinFin-u.
Podobnie jak w ComArchu, dla Softbanku w większości raportów oddzielnie wyceniano jego poszczególne aktywa internetowe. W dwóch raportach przedstawiono ich łączną wycenę.
Wszystkie wyceny Zilliona dotyczą okresu w roku 2001, po sprzedaży przez Softbank 51% jego akcji spółce TDC Internet Polska. Większość z nich przeprowadzono metodą transakcji porównywalnych. W dwóch przypadkach wycenę pozostałych akcji w posiadaniu Softbanku oszacowano na podstawie wspomnianej transakcji sprzedaży 51% akcji Zilliona. W jednym raporcie wartość akcji w spółce zależnej określono na podstawie posiadanej przez Softbank opcji sprzedaży.
Wyceny FinFin, spółki będącej operatorem expander.pl, dotyczą również wyłącznie 2001 roku. Dwie wyceny zostały przeprowadzone metodą transakcji porównywalnych, w tym jedna na podstawie transakcji sprzedaży udziałów vortalu bankier.pl.
W raportach analitycznych Softbanku nie ma tak dużych różnic między pochodzącymi z różnych okresów wycenami aktywów internetowych, jak to miało miejsce w ComArchu. Trzeba jednak podkreślić, że wszystkie wyceny aktywów internetowych Softbanku pochodzą z 2001 roku, a więc z okresu, gdy nastąpiło znaczne ochłodzenie nastrojów wokół działalności internetowej. Niemniej jednak zarówno w przypadku udziałów w Zillionie, jak i spółki FinFin prawie wszystkie wyceny z raportów były wyższe od cen faktycznie uzyskanych przez Softbank w wyniku sprzedaży tych aktywów. Udziały w Zillionie w 2001 roku wyceniano w przedziale 74-129 mln zł, podczas gdy Softbank uzyskał za nie 69,5 mln zł. W przypadku FinFin wyceny wahały się od 12 do 34 mln zł. Wyjątkiem jest wycena przedstawiona w raporcie analitycznym Erste Banku z września 2001. Jego autorzy, po dokonaniu oceny sytuacji finansowej FinFin-u, nie przypisali jej żadnej wartości, sugerując, że może ona być nawet ujemna. W rzeczywistości Softbank sprzedał tę spółkę za 225 tysięcy USD.
Wnioski
Wysokie wyceny ComArchu i Softbanku w okresie hossy internetowej były skutkiem kilku czynników. Pierwszym było bardzo optymistyczne postrzeganie działalności podstawowej tych spółek przez analityków, co znalazło odbicie w prognozach ich wyników. W efekcie wyceny dochodowe, bazujące na przewidywanych przepływach pieniężnych z przyszłości również były wysokie. Porównanie prognoz z różnych okresów między sobą oraz zweryfikowanie ich po upływie kilku lat z faktycznymi wynikami osiągniętymi prze firmy pokazuje, w jak dużym stopniu analitycy się mylili.
Drugi powód wysokich wycen to zastosowanie do szacowania wartości akcji metod mnożnikowych, które znalazły się w 90% raportów.
W raportach tych ostateczna cena akcji była najczęściej średnią z wyceny dochodowej oraz mnożnikowej. Ponieważ w okresie hossy większość przedsiębiorstw z branży IT była na giełdach przewartościowana, wyceny wykonane na podstawie wartości rynkowych musiały również przeszacowywać wartość spółek. Na podstawie raportów dotyczących ComArchu można stwierdzić, że mimo iż jego aktywa internetowe nie miały wielkiego znaczenia dla działalności spółki, ich wyceny z okresu hossy internetowej miały duży udział w łącznej wartości akcji.
W zebranych raportach aktywa te wyceniano kilkoma metodami, wśród których nie brakowało kontrowersyjnych sposobów. Wyceny wykonywano najczęściej na podstawie porównań z notowanymi podmiotami prowadzącymi zbliżoną działalność oraz na podstawie porównywalnych transakcji. Dobrym przykładem są dwa raporty z okresu hossy internetowej, w których wyceniono udziały ComArchu w portalu Interia.pl. W wycenie ze stycznia 2000 roku, gdy portal dopiero rozpoczynał działalność, do wyceny przyjęto jego wartość księgową. Natomiast już dwa miesiące później, na fali gorączki internetowej, wartość Interii oszacowano na podstawie oczekiwanej liczby jej użytkowników, co w efekcie dało aż 128 zł na jedną akcję ComArchu. W okresie późniejszym, gdy okazało się, że działalność internetowa nie jest tak dochodowym biznesem, jak spodziewano się w okresie hossy, aktywa wyceniano ostrożniej. Musiało upłynąć jednak dużo czasu, aby ich wyceny zbliżyły się do wycen opartych na fundamentach. W raporcie jednego z biur maklerskich dotyczącym Softbanku z września 2001 roku czytamy uzasadnienie wyceny Expandera: "...nie przypisujemy żadnej wartości spółce zależnej. Naszym zdaniem jej wartość jest ujemna, chyba że polepszą się perspektywy odnośnie przychodów ze sprzedaży." 6).
Podsumowując, można stwierdzić, że poza kilkoma wyjątkami wyceny ComArchu i Softbanku przeprowadzono metodami, które w teorii uznawane są za odpowiednie do tego typu wycen. Oderwanie tych wycen od fundamentów, które miało miejsce w okresie hossy internetowej nie było spowodowane błędnie przyjętą metodologią, lecz raczej skutkiem niedoskonałości tych metod.
Wydaje się, że podstawową wadą metod dochodowych jest ogromny stopień subiektywności, a więc swoboda, jaką metody te pozostawiają analitykom. Niektórzy teoretycy przestrzegają, że ryzyko popełnienia błędu w szacunku wartości przedsiębiorstwa metodami dochodowymi jest duże, szczególnie gdy w warunkach niestabilności i niepewności prognozowanie komponentów wartości dochodowej jest nacechowane niskim stopniem realności. Podobne warunki wystąpiły wraz z pojawieniem się internetu, który - jak się wydawało w okresie hossy internetowej - miał zrewolucjonizować wiele dziedzin życia. Prognozowanie przyszłości firm internetowych w takich warunkach było wyjątkowo trudne. Wydaje się jednak, że działalność podstawową spółek, nie związaną z internetem, którą firmy prowadziły przecież od kilku lat, można było oceniać nieco ostrożniej.
Odrębną kwestią jest fakt, że w okresie hossy internetowej wśród analityków jedynie nieliczni potrafili trzeźwo oszacować wyceny spółek i powiedzieć wprost, że są one oderwane od fundamentów, aby przestrzec inwestorów kierujących się ich rekomendacjami. W jednym z raportów z okresu szczytu hossy internetowej, dotyczącym Softbanku, czytamy: "W chwili obecnej nasza wycena podstawowej działalności spółki uzasadnia jedynie 61% wyceny rynkowej. Skontaktujemy się z zarządem w celu uzyskania szczegółów nowej strategii, które uwzględnimy w wycenie. Do tego czasu podtrzymujemy dla spółki rekomendację "trzymaj" 7).
Na koniec wypadałoby odpowiedzieć na pytanie, które postawiono na początku artykułu. Zamiast odpowiedzi może lepsza jest następująca konkluzja: "O wiele lepiej czujemy się w tłumie, który daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Większość analityków zbyt często poddaje się tej złudnej iluzji - wydaje im się, że bezpieczniej i lepiej jest być w tym samym biegnącym giełdowym peletonie. To tłumaczy zachowania, dlaczego tak popularne są rekomendacje kupna, zwłaszcza w okresach sporych giełdowych wzrostów, a jak ognia unika się wydawania rekomendacji sprzedaży" 8).
1) Z grupy zebranych raportów celowo odrzucono raporty nie zawierające ceny docelowej.
2) Wycena z raportu Wood & Company z 21.03.2000 r.
3) Wycena z raportu analitycznego Wood & Company z 21.09.2000 r.
4) Wycena z raportu analitycznego Centralnego Domu Maklerskiego Pekao S.A. z 14.03.2000 r.
5) Nie dotyczy raportów, w których oddzielnie wyceniano aktywa internetowe spółek. Aktywa te wyceniano również metodą transakcji porównywalnych.
6) Raport analityczny dotyczący Softbanku z września 2001 roku wykonany przez Erste Bank
7) Raport analityczny dotyczący Softbanku z 28.03.2000 roku wykonany przez ING Barings
8) M. Andrzejewicz: Ku pokrzepieniu serc, 2003, www.bankier.pl