była właśnie fatalna sytuacja na rynku pracy. Dane za marzec pokażą
dokładnie to samo, szczególnie w sytuacji, gdy najpierw o nadchodzącym
boomie zatrudnienia przekonuje prezydent, a później "apolityczny" szef FED -
Alan Greenspan. Obaj w kolejnych miesiącach mogą nawet mieć rację, ale
najpierw konsumenci i inwestorzy przeżywają kolejny raz ogromne
rozczarowanie, które zgodnie z wcześniejszą praktyką powinno odbić się na
skali wydatków konsumentów - czynnika najważniejszego dla amerykańskiego
PKB. Zobaczmy teraz opublikowaną przy okazji raportu z rynku pracy dynamikę
wzrostu płac. Z reguły te dane są tylko tłem, ale w tym tygodniu szczególnie
chciałbym na nie zwrócić uwagę. W lutym dynamika płac spadła bowiem do
poziomu +1,6% a to wydarzenie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze tak małe
podwyżki pracownicy dostawali tylko w 1986 r. Wynagrodzenia.gif , a po
drugie, zdecydowanie ważniejsze, przy inflacji w okolicach 2% Inflacja.gif
pracownicy dostają tak naprawdę coraz mniejsze pensje- podwyżki poniżej inflacji
po raz pierwszy od 9 lat. Porównując zachowanie giełdowych indeksów z
różnicą między wzrostem inflacji, a wzrostem zatrudniania widać, że coraz
niższa dynamika wzrostu wynagrodzenia wobec inflacji zwiastowała niższe
wydatki konsumentów, a tym samym coraz słabszą koniunkturę giełdową.
Coraz mniejsze pensje, coraz dłuższy okres pozostawania bez w USA opublikowano dane o kredycie
konsumenckim i zamiast oczekiwanego +5 mld $ zobaczyliśmy nieco zaskakujące
+14,3 mld za styczeń wraz z rewizją +1,7 mld za ostatnie miesiące. Dało to
nowy niechlubny rekord na dobre przekraczając barierę 2 bln
Consumer_Credit.gif Nie piszę o tym tak po prostu, ale by pokazać nieco
szerszy kontekst obecnego ożywienia i wagi jaką odgrywa w nim sytuacja na
rynku pracy. No i może trochę też dlatego, żeby raz jeszcze pokazać, że
zeszło miesięczne wystąpienie Greenspana przed senacką komisją było
przerysowane optymizmem, co potwierdzają dotychczasowe wszystkie dane, do
których doszedł teraz jeszcze zaskakujący wzrost kredytu konsumpcyjnego
("konsumenci bardzo dobrze zarządzają swoim długiem" - mówił ostatnio Alan
G. Porównajmy teraz zadłużenie konsumentów do sytuacji kredytowej
przedsiębiorstw. Podane w tym tygodniu dane pokazały kolejny spadek (
Kredyty.gif ) zbliżając wartość kredytów do listopadowego dołka
Kredyty_dla_przedsiebiorstw.gif Wnioski z tego wszystkiego potwierdzają
tylko, że ożywienie gospodarcze opiera się w tej chwili nie na dynamicznym
rozwoju amerykańskich przedsiębiorstw, ale głównie na cięciu kosztów -
pensji, etatów, przenoszeniu pracy za granicę, ograniczaniu inwestycji etc.
Oczywiście nie twierdzę wyżej, że jest to negatywne działanie. Ale jest to jeden z argumentów, który pod znakiem zapytania stawia trwałość tego
ożywienia gospodarczego, a indeksy mimo to nie mają absolutnie żadnych
wątpliwości robiąc nowe rekordy.
Trudno się jednak dziwić nawet na tych poziomach, gdy do funduszy akcji
wpływa tak ogromna gotówka. Teraz mamy już 18-ty tydzień z rzędu dodatniego
salda przepływu gotówki do funduszy akcji. Niesamowita siła napędzająca
indeksy. Paradoksalnie jednak taki szał zakupów akcji (pomimo niskich
indeksów nastroju konsumentów) może być zapowiedzią przegrzania rynku. O
rekordowo niskim poziomie gotówki w aktywach funduszy (przekonanie o
wzrostach i napływie nowych środków) już pisałem. Jest porównywalny tylko do
tego sprzed szczytu bańki internetowej. Dzisiaj zobaczmy na oficjalne dane
styczniowych wpłat do funduszy. Dotychczasowe szacunki trochę niedoceniały
wiary w hossę. Z już oficjalnych danych Investment Company Institute wynika,
że w styczniu do funduszy akcji wpłynęło aż 43,76 mld dolarów, co jest
trzecim wynikiem w historii i to już trochę przeraża. Więcej środków
fundusze pozyskały tylko w styczniu (55,61 mld) oraz lutym (44,54 mld) 2000
r. To dla miesięcznych danych wartości ekstremalne, tak samo jak 52 mld
wypłaconych środków w lipcu 2002 r. w dnie bessy Fundusze.gif Historia lubi
się powtarzać i zbliżamy się do szczytów przegrzanego rynku ? Moment do tego
oczywiście wymarzony, bo wszystkie trzy indeksy zatrzymały wzrosty przy
szczytach z odreagowania po 11 września Dow_dzienny.gif Nasdaq_dzienny.gif
SP500_dzienny.gif Czy namawiam do łapania szczytów ? Absolutnie nie, bo
sygnałem sprzedaży będzie dopiero zejście S&P500 pod 1135 pkt. SP500.gif i
do tego czasu nawet przy serii fatalnych danych makro trzeba poddać się sile
trendu i wystrzegać krótkich pozycji. Uważam jednak, że w najbliższych dwóch
tygodniach S&P500 przynajmniej przetestuje linię trendu (dolne ramie klina)
przy wspomnianej wartości i właśnie tam zadecyduje się, czy od słów trzeba
będzie przechodzić do czynów (pozycji na rynku).
I jeszcze jedno na koniec amerykańskiego wywodu. W wielu artykułach
spotkałem twierdzenia, że zwroty podatku zafundowane przez Busha przyniosą w
kolejnych miesiącach nową falę wzrostów na giełdzie, analogiczną do tej z
marca/czerwca zeszłego roku. Należy jednak pamiętać, że po pierwsze wtedy
zarówno refinansowanie kredytów, jak i zwrot podatków zdysię do kwestii zwrotu podatków.
No to wróćmy do naszego rynku. Napisałem na początku napisałem, że
poznaliśmy źródło popytu napędzającego ostatnie wzrosty. Na pełne odkrycie
kart złożyły się trzy rzeczy. Dokładnie tyle samo, ile jest rodzajów
funduszy mogących (przy płynności GPW wręcz samodzielnie) ustalać
koniunkturę, także nawet wbrew światowym trendom. Mowa oczywiście o OFE, TFI
i zagranicy. Niektórzy się oburzą, że siła indywidualnych inwestorów i
obroty przez nich generowane też są przecież bardzo duże. Racja, ale tutaj
mamy tłum i związane z tym "emocje tłumu", a każdy kto dłużej inwestuje na
naszym rynku zdążył się już chyba przekonać, że to nie indywidualni
inwestorzy robią "dziwne" sesje wbrew światowym trendom. Wróćmy więc do
funduszy i zacznijmy od TFI. W lutym wartość aktywów funduszy akcji
wyceniana wzrosła o 11,8% do 2,7 mld. Wszystko przy wzroście WIG20 o 6%.
Fundusze zrównoważone powiększyły portfele o 10% do 9,2 mld. Widać więc
choćby po tym, że zakupy ze strony TFI były, ale bardzo niskie i to nie one
stały za ostatnimi wzrostami. Jeszcze gorzej wygląda to w funduszach
emerytalnych. Tam udział akcji wzrósł tylko do 32,4 ze styczniowego 31,9% co
przy wzrostach indeksów po około wspomniane 6% oznacza, że szacunkowo z
posiadanych akcji wartości 14,5 mld fundusze (głównie NN) w sumie sprzedały
akcje za 300 mln. Pozostaje ostatnia grupa inwestorów mogąca stać za
ostatnim mocnym popytem. Ale nie trzeba było patrzeć na OFE, czy TFI, by
wskazać źródło popytu. Wystarczyło po pierwsze pamiętać o zbliżającej się
magicznej dacie 1 maja, a po drugie zerknąć na indeksy na Węgrzech BUX.gif
(tygodniowy) i w Pradze PX50.gif To chyba wyjaśnia wszelkie wątpliwości skąd
tak pozytywny sentyment na naszym rynku.
Wynikają z tego dwie informacje. Dobra i zła. Dobra jest taka, że dopóki
zagranica nie odpuści naszego rynku, niewiele złego mu grozi. Zła jest taka,
że jak odpuści wystraszona złotówką, politykami, czymkolwiek innym
(niekoniecznie tylko u nas, np. także na Węgrzech), to indeksy powinny
szybko się załamać, a mają z czego spadać. Do tego OFE przy takim rekordowo
(wyższe tylko na szczycie hossy internetowej 33,01%) nie będą mogły bronić rynku . No wiem - każdy
zapyta teraz kiedy uciekać. Dwie szkoły - można albo zgadywać i łapać
szczyty myląc się w 80% przypadków, albo czekać na sygnał sprzedaży i
rozpoczęcie spadku może nie spod samego szczytu, ale tego najbardziej
dynamicznego. Takim pierwszym sygnałem słabości rynku będzie najwcześniej
zejście pod dołki z 4 marca Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Nad tymi
poziomami polecanie krótkich byłoby techniczną zbrodnią przeciwko
czytelnikom. Nie znaczy to jednak wcale, że nie spodziewam się spadków, co
zaraz uzasadnię. Oznacza to jedynie tyle, że nie polecam ich wyprzedzać.
O słabnącej sile popytu świadczą coraz słabsze wybicia na nowe szczyty i
niemożność utrzymania się na dziewiczych poziomach. Nie pozwala to wyjść
poza formację klina zwyżkującego Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif który
interpretuje się jako figurę kończącą trend wzrostowy. O tym, że zbliżamy
się teraz do końca wzrostów przekonują też negatywne dywergencje na chyba
wszystkich wskaźnikach. Omawiać ich nie będę, bo widać jak na dłoni i wrzucę
tylko dla przykładu... CCI.gif Ultimate.gif Price_ROC.gif RMI.gif Trix.gif
MFI.gif MACD.gif RSI.gif ADX.gif AD.gif
No to chyba teraz muszę się tłumaczyć. Pisałem bowiem w lutym, że spadki,
czy konsolidacje są (były) tylko korektami i spodziewałem się nowych
szczytów dających początek nowej fali wzrostowej. Gdzie docelowo ? Z
formacji podwójnego dna 2001/02 na indeksie i kontraktach dotarlibyśmy tuż
nad szczyty ych o
bezrobociu, klinów zwyżkujących, negatywnych dywergencji, czy pełnemu
uzależnieniu teraz trwałości zwyżek od zachowania funduszy zagranicznych. Co
prawda do 1 maja nie potrafię znaleźć informacji, które mogłyby wystraszyć
od nas zagranicę i uzasadnić zniżkę, ale wszystkiego przewidzieć się nie da.
Tak więc na następne dwa tygodnie na rynek będę patrzeć dość sceptycznie i
pisząc kolejną Weekendową moim zdaniem będziemy niżej rozpoczynając głębszą
korektę. Przypominam jednak bardzo wyraźnie, że nie mieliśmy żadnych
sygnałów sprzedaży, ani nie trwa konsolidacja z której spodziewać się można
wybicia dołem - trwa trend wzrostowy na większości rynków, co wyklucza
jakiekolwiek reklamacje straconych pieniędzy na krótkich pozycjach ;-)
[email protected]