Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 07.03.2004 21:02

Marek Pryzmont

Tydzień trochę wbrew temu co pokazują wahania na indeksach był trochę nudny.

Jedynie na jego początku nasi rodzimi inwestorzy emocjonowali się

stanowiskiem PO w sprawie planu Hausnera. Kurz szybko jednak opadł, bo

poparcie jednych z najważniejszych (wartościowo jeśli chodzi o oszczędności)

Reklama
Reklama

ustaw, a jednocześnie głosowanych jako pierwsze, przesuwa losy całej reformy

finansów publicznych na kolejne tygodnie. Krótko podsumowując należy tylko

powiedzieć, że na pewno groźba makroekonomicznego dramatu mocno się w tym

tygodniu oddaliła. Po tych poniedziałkowych emocjach inwestorzy zamarli w

oczekiwaniu zarówno na polityczne przejście od słów do czynów (głosowania

czwartek wieczór), jak i na piątkowe amerykańskie dane o bezrobociu. Żadne z

Reklama
Reklama

wymienionych nie przyniosło rewolucji na rynkach (choć mogło), co było chyba

najlepszym zwieńczeniem spokojnego tygodnia.

Absolutnie nie znaczy to, że tydzień był stracony. W USA inwestorzy poznali

bardzo ważne dane, a na naszym rynku źródło popytu napędzającego ostatnie

wzrosty. Zacznijmy jednak od USA. O danych z rynku pracy wszyscy mówili od

ponad dwóch tygodni, ale nie widziałem w tym czasie żadnej tak

Reklama
Reklama

pesymistycznej prognozy jaką okazała się piątkowa rzeczywistość. Przeze mnie

oceniana jako mały dramat w dłuższym terminie. O tym dlaczego nie wywołała

ona spadków na indeksach napiszę jutro w porannym, ale z góry powiem, że

reakcja rynku nie oznacza wcale, że można te dane zignorować i nie będą one

miały wpływu na kierunek wybrany przez indeksy. Przypomnijmy - zamiast

Reklama
Reklama

oczekiwanych 125k nowych miejsc pracy inwestorzy dostali tylko +21k, co i

tak po pierwsze zawdzięczają zatrudnianiu przez administrację publiczną

(sektor prywatny spadek zatrudnienia), po drugie uwzględniając rewizję za

poprzednie miesiące dane na ten miesiąc były wręcz na minusie (-23k

rewizja), a po trzecie to wszystko co poniżej 150k oznacza, że miejsc pracy

Reklama
Reklama

tak naprawdę ubywa co przedstawiałem już 2 tyg. temu. Spójrzmy niżej przy

tej okazji na nieco szerszy kontekst tych danych, raz jeszcze prosząc o nie

zwracanie uwagi na piątkowe "techniczno/emocjonalne" zachowanie indeksów.

Najpierw należy przypomnieć ostatnie publikacje indeksów nastroju, jak i

wskaźnika zaufania konsumentów. Dane te mocno rozczarowały, a źródłem tego

Reklama
Reklama

była właśnie fatalna sytuacja na rynku pracy. Dane za marzec pokażą

dokładnie to samo, szczególnie w sytuacji, gdy najpierw o nadchodzącym

boomie zatrudnienia przekonuje prezydent, a później "apolityczny" szef FED -

Alan Greenspan. Obaj w kolejnych miesiącach mogą nawet mieć rację, ale

najpierw konsumenci i inwestorzy przeżywają kolejny raz ogromne

rozczarowanie, które zgodnie z wcześniejszą praktyką powinno odbić się na

skali wydatków konsumentów - czynnika najważniejszego dla amerykańskiego

PKB. Zobaczmy teraz opublikowaną przy okazji raportu z rynku pracy dynamikę

wzrostu płac. Z reguły te dane są tylko tłem, ale w tym tygodniu szczególnie

chciałbym na nie zwrócić uwagę. W lutym dynamika płac spadła bowiem do

poziomu +1,6% a to wydarzenie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze tak małe

podwyżki pracownicy dostawali tylko w 1986 r. Wynagrodzenia.gif , a po

drugie, zdecydowanie ważniejsze, przy inflacji w okolicach 2% Inflacja.gif

pracownicy dostają tak naprawdę coraz mniejsze pensje- podwyżki poniżej inflacji

po raz pierwszy od 9 lat. Porównując zachowanie giełdowych indeksów z

różnicą między wzrostem inflacji, a wzrostem zatrudniania widać, że coraz

niższa dynamika wzrostu wynagrodzenia wobec inflacji zwiastowała niższe

wydatki konsumentów, a tym samym coraz słabszą koniunkturę giełdową.

Coraz mniejsze pensje, coraz dłuższy okres pozostawania bez w USA opublikowano dane o kredycie

konsumenckim i zamiast oczekiwanego +5 mld $ zobaczyliśmy nieco zaskakujące

+14,3 mld za styczeń wraz z rewizją +1,7 mld za ostatnie miesiące. Dało to

nowy niechlubny rekord na dobre przekraczając barierę 2 bln

Consumer_Credit.gif Nie piszę o tym tak po prostu, ale by pokazać nieco

szerszy kontekst obecnego ożywienia i wagi jaką odgrywa w nim sytuacja na

rynku pracy. No i może trochę też dlatego, żeby raz jeszcze pokazać, że

zeszło miesięczne wystąpienie Greenspana przed senacką komisją było

przerysowane optymizmem, co potwierdzają dotychczasowe wszystkie dane, do

których doszedł teraz jeszcze zaskakujący wzrost kredytu konsumpcyjnego

("konsumenci bardzo dobrze zarządzają swoim długiem" - mówił ostatnio Alan

G. Porównajmy teraz zadłużenie konsumentów do sytuacji kredytowej

przedsiębiorstw. Podane w tym tygodniu dane pokazały kolejny spadek (

Kredyty.gif ) zbliżając wartość kredytów do listopadowego dołka

Kredyty_dla_przedsiebiorstw.gif Wnioski z tego wszystkiego potwierdzają

tylko, że ożywienie gospodarcze opiera się w tej chwili nie na dynamicznym

rozwoju amerykańskich przedsiębiorstw, ale głównie na cięciu kosztów -

pensji, etatów, przenoszeniu pracy za granicę, ograniczaniu inwestycji etc.

Oczywiście nie twierdzę wyżej, że jest to negatywne działanie. Ale jest to jeden z argumentów, który pod znakiem zapytania stawia trwałość tego

ożywienia gospodarczego, a indeksy mimo to nie mają absolutnie żadnych

wątpliwości robiąc nowe rekordy.

Trudno się jednak dziwić nawet na tych poziomach, gdy do funduszy akcji

wpływa tak ogromna gotówka. Teraz mamy już 18-ty tydzień z rzędu dodatniego

salda przepływu gotówki do funduszy akcji. Niesamowita siła napędzająca

indeksy. Paradoksalnie jednak taki szał zakupów akcji (pomimo niskich

indeksów nastroju konsumentów) może być zapowiedzią przegrzania rynku. O

rekordowo niskim poziomie gotówki w aktywach funduszy (przekonanie o

wzrostach i napływie nowych środków) już pisałem. Jest porównywalny tylko do

tego sprzed szczytu bańki internetowej. Dzisiaj zobaczmy na oficjalne dane

styczniowych wpłat do funduszy. Dotychczasowe szacunki trochę niedoceniały

wiary w hossę. Z już oficjalnych danych Investment Company Institute wynika,

że w styczniu do funduszy akcji wpłynęło aż 43,76 mld dolarów, co jest

trzecim wynikiem w historii i to już trochę przeraża. Więcej środków

fundusze pozyskały tylko w styczniu (55,61 mld) oraz lutym (44,54 mld) 2000

r. To dla miesięcznych danych wartości ekstremalne, tak samo jak 52 mld

wypłaconych środków w lipcu 2002 r. w dnie bessy Fundusze.gif Historia lubi

się powtarzać i zbliżamy się do szczytów przegrzanego rynku ? Moment do tego

oczywiście wymarzony, bo wszystkie trzy indeksy zatrzymały wzrosty przy

szczytach z odreagowania po 11 września Dow_dzienny.gif Nasdaq_dzienny.gif

SP500_dzienny.gif Czy namawiam do łapania szczytów ? Absolutnie nie, bo

sygnałem sprzedaży będzie dopiero zejście S&P500 pod 1135 pkt. SP500.gif i

do tego czasu nawet przy serii fatalnych danych makro trzeba poddać się sile

trendu i wystrzegać krótkich pozycji. Uważam jednak, że w najbliższych dwóch

tygodniach S&P500 przynajmniej przetestuje linię trendu (dolne ramie klina)

przy wspomnianej wartości i właśnie tam zadecyduje się, czy od słów trzeba

będzie przechodzić do czynów (pozycji na rynku).

I jeszcze jedno na koniec amerykańskiego wywodu. W wielu artykułach

spotkałem twierdzenia, że zwroty podatku zafundowane przez Busha przyniosą w

kolejnych miesiącach nową falę wzrostów na giełdzie, analogiczną do tej z

marca/czerwca zeszłego roku. Należy jednak pamiętać, że po pierwsze wtedy

zarówno refinansowanie kredytów, jak i zwrot podatków zdysię do kwestii zwrotu podatków.

No to wróćmy do naszego rynku. Napisałem na początku napisałem, że

poznaliśmy źródło popytu napędzającego ostatnie wzrosty. Na pełne odkrycie

kart złożyły się trzy rzeczy. Dokładnie tyle samo, ile jest rodzajów

funduszy mogących (przy płynności GPW wręcz samodzielnie) ustalać

koniunkturę, także nawet wbrew światowym trendom. Mowa oczywiście o OFE, TFI

i zagranicy. Niektórzy się oburzą, że siła indywidualnych inwestorów i

obroty przez nich generowane też są przecież bardzo duże. Racja, ale tutaj

mamy tłum i związane z tym "emocje tłumu", a każdy kto dłużej inwestuje na

naszym rynku zdążył się już chyba przekonać, że to nie indywidualni

inwestorzy robią "dziwne" sesje wbrew światowym trendom. Wróćmy więc do

funduszy i zacznijmy od TFI. W lutym wartość aktywów funduszy akcji

wyceniana wzrosła o 11,8% do 2,7 mld. Wszystko przy wzroście WIG20 o 6%.

Fundusze zrównoważone powiększyły portfele o 10% do 9,2 mld. Widać więc

choćby po tym, że zakupy ze strony TFI były, ale bardzo niskie i to nie one

stały za ostatnimi wzrostami. Jeszcze gorzej wygląda to w funduszach

emerytalnych. Tam udział akcji wzrósł tylko do 32,4 ze styczniowego 31,9% co

przy wzrostach indeksów po około wspomniane 6% oznacza, że szacunkowo z

posiadanych akcji wartości 14,5 mld fundusze (głównie NN) w sumie sprzedały

akcje za 300 mln. Pozostaje ostatnia grupa inwestorów mogąca stać za

ostatnim mocnym popytem. Ale nie trzeba było patrzeć na OFE, czy TFI, by

wskazać źródło popytu. Wystarczyło po pierwsze pamiętać o zbliżającej się

magicznej dacie 1 maja, a po drugie zerknąć na indeksy na Węgrzech BUX.gif

(tygodniowy) i w Pradze PX50.gif To chyba wyjaśnia wszelkie wątpliwości skąd

tak pozytywny sentyment na naszym rynku.

Wynikają z tego dwie informacje. Dobra i zła. Dobra jest taka, że dopóki

zagranica nie odpuści naszego rynku, niewiele złego mu grozi. Zła jest taka,

że jak odpuści wystraszona złotówką, politykami, czymkolwiek innym

(niekoniecznie tylko u nas, np. także na Węgrzech), to indeksy powinny

szybko się załamać, a mają z czego spadać. Do tego OFE przy takim rekordowo

(wyższe tylko na szczycie hossy internetowej 33,01%) nie będą mogły bronić rynku . No wiem - każdy

zapyta teraz kiedy uciekać. Dwie szkoły - można albo zgadywać i łapać

szczyty myląc się w 80% przypadków, albo czekać na sygnał sprzedaży i

rozpoczęcie spadku może nie spod samego szczytu, ale tego najbardziej

dynamicznego. Takim pierwszym sygnałem słabości rynku będzie najwcześniej

zejście pod dołki z 4 marca Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Nad tymi

poziomami polecanie krótkich byłoby techniczną zbrodnią przeciwko

czytelnikom. Nie znaczy to jednak wcale, że nie spodziewam się spadków, co

zaraz uzasadnię. Oznacza to jedynie tyle, że nie polecam ich wyprzedzać.

O słabnącej sile popytu świadczą coraz słabsze wybicia na nowe szczyty i

niemożność utrzymania się na dziewiczych poziomach. Nie pozwala to wyjść

poza formację klina zwyżkującego Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif który

interpretuje się jako figurę kończącą trend wzrostowy. O tym, że zbliżamy

się teraz do końca wzrostów przekonują też negatywne dywergencje na chyba

wszystkich wskaźnikach. Omawiać ich nie będę, bo widać jak na dłoni i wrzucę

tylko dla przykładu... CCI.gif Ultimate.gif Price_ROC.gif RMI.gif Trix.gif

MFI.gif MACD.gif RSI.gif ADX.gif AD.gif

No to chyba teraz muszę się tłumaczyć. Pisałem bowiem w lutym, że spadki,

czy konsolidacje są (były) tylko korektami i spodziewałem się nowych

szczytów dających początek nowej fali wzrostowej. Gdzie docelowo ? Z

formacji podwójnego dna 2001/02 na indeksie i kontraktach dotarlibyśmy tuż

nad szczyty ych o

bezrobociu, klinów zwyżkujących, negatywnych dywergencji, czy pełnemu

uzależnieniu teraz trwałości zwyżek od zachowania funduszy zagranicznych. Co

prawda do 1 maja nie potrafię znaleźć informacji, które mogłyby wystraszyć

od nas zagranicę i uzasadnić zniżkę, ale wszystkiego przewidzieć się nie da.

Tak więc na następne dwa tygodnie na rynek będę patrzeć dość sceptycznie i

pisząc kolejną Weekendową moim zdaniem będziemy niżej rozpoczynając głębszą

korektę. Przypominam jednak bardzo wyraźnie, że nie mieliśmy żadnych

sygnałów sprzedaży, ani nie trwa konsolidacja z której spodziewać się można

wybicia dołem - trwa trend wzrostowy na większości rynków, co wyklucza

jakiekolwiek reklamacje straconych pieniędzy na krótkich pozycjach ;-)

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama