tak samo. Jak będzie wyglądać Polska pod rządami Leppera? Jak będzie
wyglądać rynek? Na razie jest to na szczęście jeszcze odległy scenariusz,
ale trzeba sobie zdawać sprawę, że na razie czas gra na jego korzyść.
Rozczarowanie wejściem do Unii, które nastąpi zdaniem większości socjologów,
tylko dostarczy Lepperowi nowych zwolenników. Łatwe recepty na trudne czasy
mają poparcie. Tym większe im czasy są trudniejsze, oraz im więcej dzięki
tym receptom bierze się "im", a nie "nam".
Może właśnie rosnąca popularność Samoobrony będzie tym sygnałem do
opamiętania rynku. Tak, piszę opamiętania, gdyż na razie skala wzrostu, jaki
ma miejsce od roku wydaje mi się nieco przesadzona. Jakkolwiek początek
wzrostu mógł mieć jakieś podstawy związane z oczekiwaniem na ożywienie, to
teraz chyba wyraźnie widać, że to ożywienie ma gliniane nogi. Jak zachowa
się eksport, gdy złotówka będzie mocniejsza? To jest przecież główny czynnik
obecnego wzrostu gospodarczego, o którym trąbi rząd. Popyt krajowy kuleje i
na razie nie widać poważnych oznak jego poprawy. Można przypuszczać, że nie
tego oczekiwano przed rokiem. Kiedy więc przyjdzie rozczarowanie? Czy
nadzieje, że jednak ożywienie przełoży się także na sytuację w kraju,
zdołają przez dłuższy czas utrzymać ceny na obecnych poziomach? Wątpię.
Jak wspominałem tu już kilkakrotnie, obecnie obserwujemy wygasaniwdzie ilość pieniądza
liczona agregatem M3 nieco wzrosła, to jednak styczniowy impuls był
mocniejszy. W efekcie mamy podstawy, i to całkiem poważne, przypuszczać, że
rynek akcji zbliża się do wyznaczenia swojego szczytu w skali co najmniej
średnioterminowej podaz_pl.gif Wprawdzie niczego nie możemy przewidzieć na
pewno, to jednak powiązanie między zmianami ilości pieniądza w gospodarce, a
zmianami cen akcji jest aż nadto wyraźne. Można stwierdzić z dużą dozą
prawdopodobieństwa, że szczyt jest blisko. A może już był? O tym przekonamy
się dopiero po jakimś czasie. Jedno jest ważne. Pojawienie się istotnych
sygnałów sprzedaży w najbliższym czasie będzie potwierdzać spadkową wymowę
zmian w podaży pieniądza.
Oczywiście nie tylko podaż pieniądza jest tu czynnikiem wpływającym na
rosnącą rezerwę co do dalszej kontynuacji panującego obecnie wzrostu.
Argumentem za możliwością zmiany tendencji jest sam przebieg tego wzrostu, a
właściwie kilku ostatnich tygodni. Na wykresach indeksu i kontraktów dało
się wyznaczyć formacje klina zwyżkującego wig20.gif wig20fut.gif Taki układ
pojawia się zwykle w końcowej fazie wzrostów. Formacja sama w sobie nie jest
jeszcze sygnałem sprzedaży, ale fakt, że się ona pojawiła, powinien wzmóc
czujność posiadaczy długich pozycji. Sytuacja stanie się pewnie jasna w
momencie wybicia w dół pod poziom dolnego ograniczenia klina. To już będzie
średnioterminowy sygnał sprzedaży. Warto pamiętać, że po wybiciu z klina
ceny mają jeszcze tendencję do ruchu powrotnego do jego dolnego
ograniczenia. Rynek rzadko zawraca nagle bez prób powrotu. Potwierdzeniem
sygnału sprzedaży byłoby dopiero zakończenie ruchu powrotnego. Nie
wybiegajmy jednak za daleko. Na razie mamy układ, który taką formację
sugeruje, ale jeszcze do wybicia nie doszło. W końcu może także dojść do
wybicia górą. Tak, należy brać to pod uwagę, ale obserwując ostatnio nasz
rynek raczej są na to mniejsze szanse.
Każdy chyba już zdążył zauważyć, że rynek ostatnio mocno się szarpie. To w
jedną, to w drugą stronę. Raz mamy falę optymizmu z dynamicznym wzrostem
cen, a już dzień później pesymizm i szybki spadek. Ta nagła zmienności
nastrojów jest kolejną przesłanką za tym, że obecna tendencja się
wyczerpuje. Takie nagłe i zmienne ruchy cen są właściwe dla końcowych faz
trwających od dłuższego czasu trendów. Ile razy ceny zanotują nowe maksimum,
po którym nie pojawią się kolejni kupujący? Ilu jest jeszcze inwestorów,
którzy własnymi pieniędzmi będą udowadniać, że jednak rynek stać na dalszą
zwyżkę?
Warto zwrócić uwagę na kolejny fakt. Nie mamy tu do czynienia jedynie z
korekcyjnymi spadkami cen na małym obrocie, jak to zwykle bywa w trakcie
korekt. Tu spadki są równie mocno potwierdzane przez obrót, jak wzrosty. Ba,
ostatnie dni pokazały, że to właśnie wzrosty cen pojawiają się tak jakby na
siłę. To z pewnością nie jest sytuacja, która czyni posiadanie długich
pozycji komfortowym. Nie tak wygląda mocny rynek, który ma notować nowe
rekordowe poziomy.
Bykom nie pomagają także same wskaźniki techniczne. Nie trzeba nikomu
przypominać, że znaczna ich większość nie potwierdza obecnych wzrostów. Ich
wartości już nie zaliczają nowych maksów, podczas, gdy czynią to cen. Mówimy
tu o dywergencjach. Mowa tu zarówno o wskaźnikach tygodniowych
MACDtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif , ale i
dziennych MACDdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif
RSIdzienny_fut.gif Oczywiście same dywergencje nie są jeszcze sygnałem
sprzedaży, a jedynie oznaką, że takie mogą się wkrótce pojawić. Zresztą
wszystkie powyższe rozważania i niedźwiedzie argumenty mają charakterwyciągnąć? Po pierwsze faktem jest, że wzrost trwa
i na siłę nie ma sensu tego negować. Istnieje jednak znaczna ilość
czynników, które sugerują, że obecna tendencja może się już wyczerpywać. W
związku z tym, w tej chwili rozsądniej jest z uwagą obserwować rynek i
szukać ewentualnych potwierdzeń wspomnianych obaw co do dalszego wzrostu niż
szukać w chmurach potencjalnych poziomów oporu, czy też zasięgu wzrostu.
Jeszcze nie dawno sądziłem, że rynek ma szansę doczłapać do poziomu 1900
pkt. Obecnie coraz bardziej w to wątpię, ale jeszcze nie przekreślam takiej
możliwości. Byłoby to mało rozsądne skoro trend nadal trwa.
Poza tym, teoretycznie jest jeszcze trochę czasu. Po pierwsze, kierując się
zmianami podaży pieniądza określamy ewentualny szczyt ze sporym rozrzutem w
czasie. Tu raczej nie chodzi o dokładne określenie daty wystąpienia szczytu,
co o sam fakt, że taki może nastąpić, a gdy już się pojawi, dzięki analizie
danych monetarnych możemy stwierdzić, że jest on istotny w co najmniej
średnim terminie. Jest wiele różnych narzędzi do określania możliwego czasu
zwrotu na rynku. Każde z nich może zostać uznane za mało wiarygodne, choćby
tylko z tego powodu, że sprawa sprowadza się do prognozowania. Prognozowanie
jako takie jest może efektowne, ale dla wielu graczy jest zupełnie zbędne. W
końcu wystarczy obserwować rynek i reagować na pojawiające się sygnały. Tu
już jednak zbliżamy się do sposobu gry opartym na jakimś systemie, a
przecież ta analiza nie ma za zadanie przedstawienia zasad systemu. Tu
raczej próbujemy odpowiedzieć na pytanie, czego należy się spodziewać.
Najłatwiej powiedzieć: "Wszystkiego", ale oczywiście wartość takiej
odpowiedzi jest żadna.
Być może pomocnym w określeniu momentu zwrotu rynku jest to, że czas trwania
wzrostu liczony w tygodniach zbliża się do 131 tygodni. Nie jest to liczba
zupełnie przypadkowa. Warto bowiem wiedzieć, że fala spadków od szczytu z
2000 r do dołka w 2001 r trwała 81 tygodni. Gdy ten okres pomnożymy przez
1.618 wyjdzie nam 131 tygodni czas.gif O znaczeniu ciągu liczb Fibonacciego
chyba nikomu mówić nie trzeba. Czy takie podejście, jest prawidłowe?
Dlaczego nie - AT jest dziedziną wielce subiektywną. Poza tym "pasuje" to do
scenariusza nakreślonego przez zmiany podaży pieniądza oraz do zachowania
samego rynku. Mamy wiec jeszcze dwa tygodnie ;-) Proszę nie brać tego nazbyt
dosłownie. Jest to raczej ciekawostka, którą warto znać. Zwykle po fakcie
można znaleźć na wykresach wiele takich zależności, ale jest już za późno,
by cokolwiek zrobić. Na razie jest to po prostu kolejna przesłanka (chyba
najmniej wiarygodna z wszystkich tu przedstawionych), która każe zachować
ostrożność i przypomina, że żaden trend nie trwa wiecznie, a obecne
zachowanie rynku daje podstawy do spodziewania się, że może zajść na nim
zmiana kierunku.
Kamil Jaros