Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 14.03.2004 17:50

Mamy za sobą kolejny tydzień zmagań z rynkiem. Jego zachowanie w ostatnich

tygodniach można nazwać przynajmniej niepokojącym, jeśli nie budzącym

poważne obawy. Ostatnio zbiegło się kilka zmiennych, które sygnalizują, że

istnieje spore zagrożenie zatrzymania wzrostów, jeśli nawet nie rozpoczęcie

odwrotu. Efektem tego może być nieco dłuższa tendencja spadkowa. Mowa tu

Reklama
Reklama

oczywiście o czynnikach technicznych, choć chyba nie tylko. Co faktycznie ma

być przyczyną takiego zachowania rynku można się tylko domyślać. Mamy w

zanadrzu wiele czynników, które mogą potencjalnie wpłynąć na pojawienie się

spadków na naszym rynku. Że wymienię pierwsze z brzegu: sytuacja finansów

publicznych oraz problem realizacji planu Hausnera, akcesja do UE i jej

skutki (chodzi tu głównie o problemy z przygotowaniem Polski do wejścia EU

Reklama
Reklama

oraz ewentualne problemy z pozyskaniem funduszy unijnych). Właściwie to sam

plan Hausnera mógłby być już przyczyną osłabienia. Wiązano z nim wiele

nadziei. Szczegóły jednak rozczarowały. Rynki jednak przyjęły to ze

spokojem. Teraz pojawiają się nowe propozycje, które trudno łatwo

zaakceptować. Podwyższenie obciążeń przedsiębiorców progresywną składką na

ubezpieczenia społeczne to raczej cios w przedsiębiorców niż chęć

Reklama
Reklama

aktywizowania rynku pracy.

Ostatnio wychodzą jak dżdżownice na deszczu całkiem nowe niedźwiedzie

argumenty: osłabienie w USA w ostatnich dniach, które może, choć oczywiście

nie musi przerodzić się w coś więcej. Mówimy tu o zagrożeniach, a nie

faktach. Gdyby faktycznie rynek w USA się "zarwał" to chyba nie pisałbym

Reklama
Reklama

jedynie o możliwości spadków, ale raczej o ich zasięgu. W tym tygodniu

wypłynęła także kolejna niepokojąca informacja, która na razie jest chyba

bagatelizowana, ale mnie osobiście niemal przeraża. Chodzi o rosnące

poparcie dla Samoobrony. Do tej pory partia Leppera była postrzegana jako

grupa ludzi skupionych wokół rzucającego demagogiczne hasła człowieka.

Reklama
Reklama

Podtekst był jasny: mało ważna grupka, bez szans na poważne zaistnienie.

Obecnie ta grupka jest już drugą siłą polityczną w Polsce i to jej notowania

ciągle rosną. Nie wiem, czy jeszcze jest zasadne twierdzenie, że "ludzie

przecież są rozsądni i jak przyjdzie co do czego, to nie będą głosować na

Samoobronę". Kiedy partia Leppera miała kilka procent poparcia mówiło się

Reklama
Reklama

tak samo. Jak będzie wyglądać Polska pod rządami Leppera? Jak będzie

wyglądać rynek? Na razie jest to na szczęście jeszcze odległy scenariusz,

ale trzeba sobie zdawać sprawę, że na razie czas gra na jego korzyść.

Rozczarowanie wejściem do Unii, które nastąpi zdaniem większości socjologów,

tylko dostarczy Lepperowi nowych zwolenników. Łatwe recepty na trudne czasy

mają poparcie. Tym większe im czasy są trudniejsze, oraz im więcej dzięki

tym receptom bierze się "im", a nie "nam".

Może właśnie rosnąca popularność Samoobrony będzie tym sygnałem do

opamiętania rynku. Tak, piszę opamiętania, gdyż na razie skala wzrostu, jaki

ma miejsce od roku wydaje mi się nieco przesadzona. Jakkolwiek początek

wzrostu mógł mieć jakieś podstawy związane z oczekiwaniem na ożywienie, to

teraz chyba wyraźnie widać, że to ożywienie ma gliniane nogi. Jak zachowa

się eksport, gdy złotówka będzie mocniejsza? To jest przecież główny czynnik

obecnego wzrostu gospodarczego, o którym trąbi rząd. Popyt krajowy kuleje i

na razie nie widać poważnych oznak jego poprawy. Można przypuszczać, że nie

tego oczekiwano przed rokiem. Kiedy więc przyjdzie rozczarowanie? Czy

nadzieje, że jednak ożywienie przełoży się także na sytuację w kraju,

zdołają przez dłuższy czas utrzymać ceny na obecnych poziomach? Wątpię.

Jak wspominałem tu już kilkakrotnie, obecnie obserwujemy wygasaniwdzie ilość pieniądza

liczona agregatem M3 nieco wzrosła, to jednak styczniowy impuls był

mocniejszy. W efekcie mamy podstawy, i to całkiem poważne, przypuszczać, że

rynek akcji zbliża się do wyznaczenia swojego szczytu w skali co najmniej

średnioterminowej podaz_pl.gif Wprawdzie niczego nie możemy przewidzieć na

pewno, to jednak powiązanie między zmianami ilości pieniądza w gospodarce, a

zmianami cen akcji jest aż nadto wyraźne. Można stwierdzić z dużą dozą

prawdopodobieństwa, że szczyt jest blisko. A może już był? O tym przekonamy

się dopiero po jakimś czasie. Jedno jest ważne. Pojawienie się istotnych

sygnałów sprzedaży w najbliższym czasie będzie potwierdzać spadkową wymowę

zmian w podaży pieniądza.

Oczywiście nie tylko podaż pieniądza jest tu czynnikiem wpływającym na

rosnącą rezerwę co do dalszej kontynuacji panującego obecnie wzrostu.

Argumentem za możliwością zmiany tendencji jest sam przebieg tego wzrostu, a

właściwie kilku ostatnich tygodni. Na wykresach indeksu i kontraktów dało

się wyznaczyć formacje klina zwyżkującego wig20.gif wig20fut.gif Taki układ

pojawia się zwykle w końcowej fazie wzrostów. Formacja sama w sobie nie jest

jeszcze sygnałem sprzedaży, ale fakt, że się ona pojawiła, powinien wzmóc

czujność posiadaczy długich pozycji. Sytuacja stanie się pewnie jasna w

momencie wybicia w dół pod poziom dolnego ograniczenia klina. To już będzie

średnioterminowy sygnał sprzedaży. Warto pamiętać, że po wybiciu z klina

ceny mają jeszcze tendencję do ruchu powrotnego do jego dolnego

ograniczenia. Rynek rzadko zawraca nagle bez prób powrotu. Potwierdzeniem

sygnału sprzedaży byłoby dopiero zakończenie ruchu powrotnego. Nie

wybiegajmy jednak za daleko. Na razie mamy układ, który taką formację

sugeruje, ale jeszcze do wybicia nie doszło. W końcu może także dojść do

wybicia górą. Tak, należy brać to pod uwagę, ale obserwując ostatnio nasz

rynek raczej są na to mniejsze szanse.

Każdy chyba już zdążył zauważyć, że rynek ostatnio mocno się szarpie. To w

jedną, to w drugą stronę. Raz mamy falę optymizmu z dynamicznym wzrostem

cen, a już dzień później pesymizm i szybki spadek. Ta nagła zmienności

nastrojów jest kolejną przesłanką za tym, że obecna tendencja się

wyczerpuje. Takie nagłe i zmienne ruchy cen są właściwe dla końcowych faz

trwających od dłuższego czasu trendów. Ile razy ceny zanotują nowe maksimum,

po którym nie pojawią się kolejni kupujący? Ilu jest jeszcze inwestorów,

którzy własnymi pieniędzmi będą udowadniać, że jednak rynek stać na dalszą

zwyżkę?

Warto zwrócić uwagę na kolejny fakt. Nie mamy tu do czynienia jedynie z

korekcyjnymi spadkami cen na małym obrocie, jak to zwykle bywa w trakcie

korekt. Tu spadki są równie mocno potwierdzane przez obrót, jak wzrosty. Ba,

ostatnie dni pokazały, że to właśnie wzrosty cen pojawiają się tak jakby na

siłę. To z pewnością nie jest sytuacja, która czyni posiadanie długich

pozycji komfortowym. Nie tak wygląda mocny rynek, który ma notować nowe

rekordowe poziomy.

Bykom nie pomagają także same wskaźniki techniczne. Nie trzeba nikomu

przypominać, że znaczna ich większość nie potwierdza obecnych wzrostów. Ich

wartości już nie zaliczają nowych maksów, podczas, gdy czynią to cen. Mówimy

tu o dywergencjach. Mowa tu zarówno o wskaźnikach tygodniowych

MACDtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif , ale i

dziennych MACDdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif

RSIdzienny_fut.gif Oczywiście same dywergencje nie są jeszcze sygnałem

sprzedaży, a jedynie oznaką, że takie mogą się wkrótce pojawić. Zresztą

wszystkie powyższe rozważania i niedźwiedzie argumenty mają charakterwyciągnąć? Po pierwsze faktem jest, że wzrost trwa

i na siłę nie ma sensu tego negować. Istnieje jednak znaczna ilość

czynników, które sugerują, że obecna tendencja może się już wyczerpywać. W

związku z tym, w tej chwili rozsądniej jest z uwagą obserwować rynek i

szukać ewentualnych potwierdzeń wspomnianych obaw co do dalszego wzrostu niż

szukać w chmurach potencjalnych poziomów oporu, czy też zasięgu wzrostu.

Jeszcze nie dawno sądziłem, że rynek ma szansę doczłapać do poziomu 1900

pkt. Obecnie coraz bardziej w to wątpię, ale jeszcze nie przekreślam takiej

możliwości. Byłoby to mało rozsądne skoro trend nadal trwa.

Poza tym, teoretycznie jest jeszcze trochę czasu. Po pierwsze, kierując się

zmianami podaży pieniądza określamy ewentualny szczyt ze sporym rozrzutem w

czasie. Tu raczej nie chodzi o dokładne określenie daty wystąpienia szczytu,

co o sam fakt, że taki może nastąpić, a gdy już się pojawi, dzięki analizie

danych monetarnych możemy stwierdzić, że jest on istotny w co najmniej

średnim terminie. Jest wiele różnych narzędzi do określania możliwego czasu

zwrotu na rynku. Każde z nich może zostać uznane za mało wiarygodne, choćby

tylko z tego powodu, że sprawa sprowadza się do prognozowania. Prognozowanie

jako takie jest może efektowne, ale dla wielu graczy jest zupełnie zbędne. W

końcu wystarczy obserwować rynek i reagować na pojawiające się sygnały. Tu

już jednak zbliżamy się do sposobu gry opartym na jakimś systemie, a

przecież ta analiza nie ma za zadanie przedstawienia zasad systemu. Tu

raczej próbujemy odpowiedzieć na pytanie, czego należy się spodziewać.

Najłatwiej powiedzieć: "Wszystkiego", ale oczywiście wartość takiej

odpowiedzi jest żadna.

Być może pomocnym w określeniu momentu zwrotu rynku jest to, że czas trwania

wzrostu liczony w tygodniach zbliża się do 131 tygodni. Nie jest to liczba

zupełnie przypadkowa. Warto bowiem wiedzieć, że fala spadków od szczytu z

2000 r do dołka w 2001 r trwała 81 tygodni. Gdy ten okres pomnożymy przez

1.618 wyjdzie nam 131 tygodni czas.gif O znaczeniu ciągu liczb Fibonacciego

chyba nikomu mówić nie trzeba. Czy takie podejście, jest prawidłowe?

Dlaczego nie - AT jest dziedziną wielce subiektywną. Poza tym "pasuje" to do

scenariusza nakreślonego przez zmiany podaży pieniądza oraz do zachowania

samego rynku. Mamy wiec jeszcze dwa tygodnie ;-) Proszę nie brać tego nazbyt

dosłownie. Jest to raczej ciekawostka, którą warto znać. Zwykle po fakcie

można znaleźć na wykresach wiele takich zależności, ale jest już za późno,

by cokolwiek zrobić. Na razie jest to po prostu kolejna przesłanka (chyba

najmniej wiarygodna z wszystkich tu przedstawionych), która każe zachować

ostrożność i przypomina, że żaden trend nie trwa wiecznie, a obecne

zachowanie rynku daje podstawy do spodziewania się, że może zajść na nim

zmiana kierunku.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama