Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 20.03.2004 21:49

Marek Pryzmont

Jeszcze w piątek 2 tygodnie temu S&P500 zrobił nowy szczyt całej fali

wzrostowej. Nikt (prawie nikt) nie przejął się podanym tego dnia rano wprost

dramatycznym raportem z rynku pracy. Otrzeźwienie inwestorów przyszło

dopiero w poniedziałek i szeroki rynek ruszył wtedy do korekty największej

Reklama
Reklama

od września ! , z hukiem przebijając dolne ograniczenie klina zwyżkującego

i praktycznie jeszcze w tym samym tygodniu realizując niemal cały zasięg

spadku z niego wynikający. Ubiegły tydzień był dopełnieniem technicznego

obowiązku pogłębienia minimum o parę punktów niżej i po tej silnej przecenie

weszliśmy w nerwową konsolidację zakończoną w piątek znowu przy minimach.

Przypominam te dwa tygodnie z powodu dość często spotykanego narzekania na

Reklama
Reklama

zapatrzenie się analityków na indeksy amerykańskie, oraz w szczególności na

dane makro. Te dwa tygodnie wyraźnie pokazały, że nie tylko nasz rynek

(mniej lub bardziej) musi naśladować rynki amerykańskie, ale też to, że

nawet jeśli inwestorzy zapominają na chwilę o którejś publikacji i reagują

na nią zupełnie "nielogicznie", to wcale nie znaczy, że nie wpłynie ona na

rynek.

Reklama
Reklama

W tym tygodniu Weekendowa będzie dość nietypowa, za co z góry przepraszam, a

wykresy i ocenę bieżącej sytuacji wrzucę do poniedziałkowego porannego.

Dzisiaj Weekendowa będzie nie techniczna, czy ekonomiczna, ale czysto

polityczna. Zdaje sobie sprawę, jak część czytelników nie lubi czytać tego

typu tekstów, ale i ja podzielam ich zdanie, bo najchętniej giełdę od

Reklama
Reklama

polityki oddzieliłbym jak najmocniej. Jesteśmy jednak moim zdaniem w takim

momencie, że wpływ polityki na giełdowe indeksy będzie teraz coraz większy,

co skłania mnie do podzielenia się kilkoma obawami z tym związanymi. Z

reguły są to niestety obawy a nie szanse, bo jeśli polityka ma jakikolwiek

wpływ na giełdę to w 80% negatywny. Te pozostałe 20% optymizmu pojawia się z

Reklama
Reklama

reguły tylko wtedy, gdy wszystkie obawy okazują się jedynie "ścianą strachu"

, na której końcu przychodzi silne odreagowanie jakiegoś politycznego

zamieszania, czy kryzysu. Na palcach jednej ręki policzyć można korzystne

dla giełdy polityczne decyzje (CIT).

Taką polityczną ścianą strachu była przykładowo wojna w Iraku, gdy już

Reklama
Reklama

głównym problemem przestał być nieuchronny jej początek, ale wątpliwości

związane z udziałem ONZ w tej operacji. Pomimo, że Amerykanie obalenia

Saddama dokonali jednak sami, giełdy ruszyły do bardzo silnego odreagowania,

a przez ostatni rok każda informacja o możliwym, lub faktycznym złapaniu

terrorystów mocno pomagała giełdowym indeksom. Mija dokładnie rok od ataku

na Irak, więc przypomnę, że sam należałem do grona krytyków rozpoczęcia

wojny bez poparcia ONZ twierdząc, że w dłuższym terminie przyniesie to

światowej polityce i gospodarce ogromne szkody. Nie sposób obecnie

powiedzieć, gdzie przy innym scenariuszu byłyby giełdowe indeksy - wyżej,

czy niżej - ani jak wyglądałby świat teraz, czy za 2 lata. Można natomiast z

całą pewnością powiedzieć, że nie byłby tak silnie podzielony i

przestraszony jak obecnie, a kraje biorące udział w koalicji (w tym Polska)

nie byłyby tak narażone na terroryzm. Co mają te wszystkie tematy wspólnego

z rynkiem akcji ? Do ostatniego weekendu można było mówić, że niewiele. Od

ogłoszenia wyników wyborów w Hiszpanii poprzedzonych zamachem w Madrycie

temat w tym roku będzie powracać moim zdaniem jak bumerang, a rynki akcji

mogą zacząć dyskontować to ryzyko.

Jakie ryzyko ? Co się zmieniło ? Bezsprzeczny wpływ na wybory w Hiszpanii

(na Tajwanie w ten weekend wygrał wybory postrzelony w brzuch prezydent,

choć sondaże dawały lekką przewagę konkurentowi) i idące za tym wycofanie

wojsk z Iy

z nacjonalistami" wręcz zwiększył liczebność hiszpańskich wojsk w Iraku, a

nie je wycofał. Jak było wszyscy wiemy i chyba najmocniej dotyka to właśnie

Polskę, która do tej pory nie była tak wyraźnym celem dla terroryzmu. Przy

tej okazji przypomina się smutny dowcip - "Ilu francuskich dywizji potrzeba

do obrony Paryża - nie wiadomo, nigdy nie próbowano". Hiszpania też się

poddała dbając tylko o własny interes. Zobaczmy jakie ma to dla świata

znaczenie.

Zbliżają się wybory !!! Zarówno w Stanach, jak i w Polsce. Za oceanem w

listopadzie, u nas w czerwcu do Parlamentu Europejskiego, a następne planowo

w przyszłym roku. Zacznijmy od Ameryki, która choć wielokrotnie była

straszona przez terrorystów, od 11 września nie doświadczyła jeszcze ich

działania na swoim terytorium. Skoro hiszpański przykład pokazał, że można

wpłynąć na wyniki wyborów, to nikt nie ma chyba wątpliwości, że w drugiej

połowie roku terroryści zrobią wszystko, by jednak uderzyć w Stanach. Po 11

września rozgoryczeni Amerykanie bardzo mocno poparli siłową politykę

swojego prezydenta. Od tamtego czasu wiele się zmieniło i wiadomo, że

kolejne zamachy terrorystyczne tym razem nie wzmocnią, ale osłabią poparcie

Bush`a, kosztem Kerry`ego, który chce szybszego wycofania się z Iraku.

Skutki zamachów w pozostałych krajach są głównie polityczne (najogólniej

mówiąc), ale ewentualny duży zamach na terenie USA ma już negatywne

konsekwencje gospodarcze dla całego świata, szczególnie przy tak dużej

nierównowadze makroekonomicznej i uzależnieniu od finansowania deficytów

zagranicznym kapitałem. Rynki powinny w drugiej połowie roku zacząć obawiać

się negatywnego przedwyborczego scenariusza.

A czy nasz rynek ma się czego bać ? Moim zdaniem podwójnie, bo nie tylko za

globalny rynek akcji uzależniony od Ameryki, ale ze względu na sytuację

polityczną w Polsce, która zaczyna przerażać już nawet małe dzieci. Mowa o

wyborczych sondażach, w których Samoobrona z miesiąca na miesiąc zyskuje

bardzo wysokie poparcie. Kilku dziennikarzy/ekonomistów miało na tyle

stalowe nerwy, by przeczytać gospodarczy program tej partii i "Polityka" czy

wtorkowa "Rzeczpospolita" ("Ostatni zgasi światło") przedstawiły kilka

punktów z programu, tłumacząc nieco szerszemu gronu, czemu przykładowo SLD,

czy PO nie chcą wprowadzić minimum socjalnego 900 zł. Wprowadzenie tylko

tego punktu załamuje finanse publiczne i podnosi przynajmniej dwukrotnie

stopę bezrobocia, którą oczywiście też trzeba otulić minimum socjalnym.

Kilka innych punktów to m.in. po prostu grabienie banków z NBP na czele,

inflacja spokojnie powyżej 30%, dług publiczny przynajmniej 100% PKB, no i

oczywiście 50% podatku dla bogatych ("wyliczenie - w programie Samoobrony -

bardzo wyraźnie wskazuje, że ów dodatkowy podatek miałby bardziej charakter

zemsty niż instrumentu finansowego"). Oby takich artykułów więcej, choć

oczywistym jest, że zwolennicy Samoobrony tych argumentów nie usłyszą.

Skąd w całej wojnie z terroryzmem Samoobrona ? Z tego samego powodu, dla

którego Bush przyciąga terrorystów do USA i dla którego wybory w Hiszpanii

wygrali socjaliści. Jeśli w Polsce będą miały miejsce jakiekolwiek zamachy

terrorystyczne, to pierwszym ugrupowaniem, które skokowo zwiększy poparcie w

sondażach będzie właśnie Samoobrona. Nie ma tutaj znaczenia jej program

gospodarczy, czy opalenizna szefa partii. Tak jak na giełdzie tłumem rządzą

emocje, tak samo jest w polityce, a partią najgłośniej protestującą

przeciwko wysłaniu wojsk do Iraku była właśnie Samoobrona. Skoro nawet

polskiemu Prezydentowi po Madrycie puściły emocje (roztrząsane obecnie

"zwodzenie" w sprawie broni w Iraku, co w obecnej sytuacji nie miało prawaego ? Teraz jest. Do

tego wszystkiego pozostałe partie strzelają sobie w kolano - PSL z

elektoratem na wsi wymienia prezesa na "nierolnika" zamierzającego iść w

stronę spokojnego populizmu - PO na dzisiejszym zjeździe kłóci się o

europejską konstytucję we własnym gronie, nie pamiętając, że nic innego tak

szybko nie odbiera poparcia - SLD rozpada się na dwa obozy i tutaj sukcesem

będzie przetrwanie tej partii na scenie politycznej. Pozostaje jeszcze

kwestia utrzymania stanowiska przez premiera, ale o tym nawet nie zaczynam

pisać, bo w poniedziałek rano wszystko może wyglądać już inaczej, więc tą

kwestię pozostawię do porannego, wspominając jedynie, że dla części

inwestorów rozpad SLD lub dymisja premiera będą jasnym sygnałem odejścia

rządzącej koalicji od "planu Hausnera". Choćby po tym tylko widać, że

polityka mocno wpłynie teraz zachowanie rynku. Kwestia SLD/premiera/planu

Hausnera na najbliższe tygodnie, kwestia Samoobrony, wyborów i ewentualnych

zamachów na kolejne miesiące. Okres ograniczonego wpływu polskiej polityki

na giełdę właśnie się skończył.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama