Wczoraj odbyło się posiedzenie rządu w Pradze. Ministrowie nie mieli w czym wybierać - na stole leżała tylko jedna oferta. W zeszłym tygodniu z rywalizacji o Unipetrol wycofali się MOL i Shell. Węgierski MOL prawdopodobnie nie miał wystarczających środków na sfinansowanie inwestycji, Shell zaś nie był zainteresowany częścią petrochemiczną Unipetrolu.

Część osób związanych z rynkiem paliwowym twierdzi, że Orlen zaoferował bardzo wysoką cenę. Janusz Wiśniewski, wiceprezes Orlenu, który od początku monitorował i prowadził rozmowy w sprawie czeskiej inwestycji, podkreśla, że podana w ofercie kwota obejmuje również dług spółki oraz część akcji firmy chemicznej Spolana i nie jest wysoka. - Poza tym nie przyjęliśmy na siebie żadnych zobowiązań inwestycyjnych ani socjalnych - dodaje J. Wiśniewski. Wkrótce Orlen będzie musiał zapłacić 10% wartości oferty. Na jesieni nastąpi wydanie akcji i zapłata całej kwoty. Prawdopodobnie we wrześniu - październiku Orlen ogłosi wezwanie do sprzedaży pozostałych papierów Unipetrolu. Niewykluczone że później wycofa firmę z praskiej giełdy.