Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 03.05.2004 11:55

Marek Pryzmont

Zacznijmy od przypomnienia tegorocznego schematu na naszym rynku, bo

znajdujemy się obecnie w jego bardzo ciekawym punkcie. Chodzi o pewną

cykliczność i sposób robienia szczytów, oraz głębokość korekt po nich

występujących. Opisywałem to w poprzednich Weekendowych, więc tylko krótko

Reklama
Reklama

przypomnę, że przy szczytach w ostatnich miesiącach mieliśmy najpierw

przebicie ostatniego maksa ustalonego w pierwszej połowie zeszłego miesiąca

(cyklicznie), potem kilkudniowa korekta i dopiero kolejna fala robiąca

wierzchołek na kolejny miesiąc. Tak było w lutym, marcu i teraz niedawno w

kwietniu. Po tych wzrostach, a także w styczniu, na rynek przychodziła ponad

100 pkt. dynamiczna korekta Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Sytuacja

Reklama
Reklama

robi się teraz o tyle ciekawa, że patrząc na ten schemat właśnie jesteśmy w

jej ostatniej fazie. Zarówno jeśli chodzi o głębokość spadku, jak i moment

jego zakończenia. Ponad 100 pkt. od szczytu zaliczone, a tak samo jak górki

wypadały w drugim tygodniu miesiąca (8 styczeń, 13 luty, 9 marzec, 13

kwiecień), tak dołki pod sam jego koniec (29 sty, 25 lut, 22 marz.....29

kwiecień). Gdyby ta prawidłowość została zachowana, to w ciągu najbliższych

Reklama
Reklama

dwóch tygodni zrobimy nowe szczyty, a dołek już był.

Czy tak będzie ? Moim zdaniem absolutnie nie, a świadczy o tym kilka

argumentów. Choćby to, że po raz pierwszy w ramach tego wzrostu spadki

doprowadziły do przebicia linii trendu wzrostowego, która na kontraktach

jest dolnym ograniczeniem klina zwyżkującego, a na indeksie dolnym

Reklama
Reklama

ograniczeniem kanału wzrostowego. Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif

Wszystko przy bardzo sprzyjających niedźwiedziom obrotach oraz dość

szerokiej luce bessy wybijającej rynki poza formacje, co fatalnie świadczy o

kondycji rynku. To nie była normalna korekta. Oczywiście nie tylko taki

techniczny argument przemawia za tym, że bardzo ciężko będzie walczyć o nowe

Reklama
Reklama

szczyty. W ostatnich Weekendowych padło wiele argumentów, za tym że ostatnia

fala wzrostowa będzie faktycznie "ostatnią" w ramach trwającego trendu. Na

samym jej szczycie można mieć jeszcze co do tego wątpliwości, ale styl

korekty po pamiętnym czwartkowym wybiciu potwierdza tylko naszą wcześniejszą

ocenę (jak zwykle mocno subiektywną), że zagraniczne fundusze rozpoczęły w

Reklama
Reklama

kwietniu dystrybucję akcji. Powtarzam to nie tylko po mocnej fali spadkowej,

bo wtedy brzmi to jak banał, ale pisałem to też choćby w posesyjnym

komentarzu na samym szczycie 13 kwietnia.

Czego obawiać mogą się fundusze na naszym rynku ? Chciałoby się napisać, że

wysokich cen, ale na tak mało płynnym rynku (w porównaniu do kapitałów

funduszy zagranicznych, a nawet i tylko polskich) cena w krótkim terminie

zaczyna odgrywać mniejszą rolę niż nastroje inwestorów i ilość wolnej

gotówki. Absurdalne Manometry chyba tego najlepszym przykładem. Nie ważne

ile spółka jest warta - ważne, czy jutro/za miesiąc wzrośnie. Największą

obawą funduszy jest teraz oczywiście polska polityka. Absolutnie nie

zamierzam wdawać się tutaj w polityczne felietony, ale tematu uniknąć się

nie da. Mamy nowego premiera, którego większością głosów przyklepać musi

parlament. Pomijając sejmową arytmetykę przejdę od razu do wniosków, że w

mojej ocenie nie ma szans, by kandydatura Belki przeszła w pierwszym

podejściu. Gdybym się pomylił, oznaczałoby to bardzo kosztowne politycznie

przekupienie którejś z partii, albo obietnicę wyborów już w sierpniu (SDPL).

Dla giełdowych nastrojów już chyba lepiej, gdy kandydatura Belki odpadnie w

pierwszym podejściu. Oczywiście to nie koniec spektaklu, bo później Sejm

przedstawia kandydata (ten wariant można z góry skreślić) i w trzecim

podejściu mamy znowu premiera Bów jak wspomniałem ważny jest też kapitał i tutaj decydującą

rolę odgrywają fundusze zagraniczne. Te mają do przełknięcia dwa problemy. P

o pierwsze koniec "gry pod UE", co dla niektórych krajów oznaczało mocną

przecenę. Było to efektem wycofania się funduszy inwestycyjnych, które

szturmowały przez ostatni rok parkiety unijnych "kandydatów" i były główną

siłą napędzającą hossę. Teraz zmienia się trochę statut tych rynków. Dla

nikogo wejście do UE niespodzianką oczywiście nie jest, dlatego 1 maja nic

gwałtownie się nie zmieni, ale dlatego też właśnie w kwietniu widać było

dystrybucję akcji, gdyż część funduszy chciała wyprzedzić taką realizację

zysków. A drugi problem ? To już nieco szersze zagadnienie....

Wiąże się oczywiście z globalnym rynkiem akcji, gdzie w najbliższych

miesiącach przepływ kapitału ustalać będą dwie rzeczy - działania władz w

Chinach, które za wszelką cenę chcą schłodzić gospodarkę, oraz polityka FED

z terminem podwyżki stóp na czele. Związek Polski z Chinami jest oczywiście

znikomy, ale trudno nie zaliczać nas do "emerging markets". A jeśli chiński

balon gospodarczy zostanie faktycznie przekłuty, to zawsze przy takich

kryzysach (choć może to złe słowo) pierwsze pod nóż niedźwiedzi szły rynki

rozwijające się. I nie mówię tutaj jedynie o KGHM, która po bardzo mocnej

przecenie miedzi i srebra (większość obarcza tym jedynie Chiny, ja

przypominam, że wyprzedaż rozpoczęły pominięte przez większość serwisów

słowa Greenspana przestrzegającego przed spekulacyjnymi cenami towarów)

straciła w kwietniu ponad 20%. To dotyczy całego rynku, bo kapitał krążący

po światowych rynkach w przypadku dalszych zawirowań w Chinach szukałby

bezpiecznych lokat, do których GPW zdecydowanie się nie zalicza. Ten temat

jednak na ten tydzień odpada, bo w Chinach będzie święto. Warto jednak

pamiętać o tym w przyszłym tygodniu, bo plotki rozsiewane po rynku mówią, że

chiński bank podniesie stopy procentowe właśnie w przyszłym poświątecznym

tygodniu.

Na razie cała uwaga światowych finansów skupi się na wtorkowym posiedzeniu

FED. Tutaj powinno być bardzo ciekawie, bo dawno nie było tak różnych

oczekiwań co do polityki monetarnej w USA. W jednej z ankiet 23 banków

inwestycyjnych na pytanie o termin podwyżki stóp procentowych rozkład

odpowiedzi jest taki - czerwiec 2 głosy, sierpień 8 głosów, 1 wrzesień,

listopad 2 głosy, grudzień 2 głosy, 8 głosów na I lub II kw. przyszłego

roku. Chodzi oczywiście tylko o termin pierwszej podwyżki. Widać więc

wyraźnie jak różne są oczekiwania największych inwestorów i jak ważny w

związku z tym będzie wtorkowy komunikat z posiedzenia FOMC. Oczywiście nikt

(z 83 ankietowanych dealerów) nie rozważa podwyżki stóp procentowych, ale

równie istotna będzie treść komunikatu. Ciężko o tym pisać, bo jeśli ktoś

nie obserwuje fenomenu wypowiedzi Greenspana od lat, ten nie zawsze

zrozumie, jak silna może być reakcja rynków finansowych na jedno, naprawdę

jedno, słowo Greenspana. Kluczowym słowem w komunikacie będzie słowo

cierpliwość (w podnoszeniu stóp procentowych), zamienione na poprzednich

posiedzeniach z określenia " przez znaczny okres" (stopy pozostaną na

dotychczasowym poziomie). 17 na 23 ankietowanych banków oczekuje zmiany tego

stanowiska, ale mało kto potrafi powiedzieć dokładnie na jakie. Na pewno

zmianie ulegnie ocena ryzyka inflacji i deflacji. Do tej pory Greenspan

ryzyko deflacji oceniał jako "prawie równe" inflacji. Ostatnie dane (patrz

codzienne komentarze) wyraźnie pokazujące napięcia inflacyjne zmuszą FED do

stwierdzenia, że ryzyko to jest "równe" - niby drobnostka, ale w języku FED

oznacza porzucenie deflacyjnych obaw (zawsze pisałem, że przesadzonych - co

sztucznie obniżałm tego były

zeszłotygodniowe wypowiedzi Greenspana mówiącego o tym, że "deflacja nie

jest już problemem"....., "a stopy muszą wzrosnąć w pewnym momencie".

To jak to w końcu będzie ? Greenspan kilkakrotnie mocno zaskakiwał rynki i

tym razem gwarantowane, że to zrobi - po prostu prognozy są diametralnie

różne ;-) Jak już wspomniałem, w samym komunikacie należy wypatrywać słowa

"cierpliwość". Jeśli użyte ono zostanie dla określenia terminu przyszłej

podwyżki stóp procentowych, to dla większości inwestorów stanie się jasne,

że podwyżka będzie dopiero w przyszłym roku, a to byłoby dla rynku prawdziwe

zbawienie. Jakie są powody ku takiej ostrożności FED ? Po pierwsze mamy

(szczególnie ważny politycznie) rok wyborczy, a to jakby nie patrzeć musi

mieć wpływ nawet na niezależną politykę monetarną. Sygnał szybkiej podwyżki

natychmiast przeceniłby giełdowe indeksy i wywołał bardzo silny wzrost

rynkowych stóp procentowych, a o negatywnych tego skutkach pisaliśmy już

wielokrotnie. O tym jak ważny będzie wtorkowy komunikat pokazuje też analiza

techniczna, bo patrząc na kontrakty na 10 letnie obligacje, mamy albo bardzo

silną przecenę (wzrost rentowności), albo odbicie od linii trendu

(późniejsza podwyżka). 10y_note_future.gif Przy okazji takich wykresów

warto zerknąć indeks towarów robiących tak ogromne zamieszanie w tym

tygodniu - Tutaj też, pomimo załamaniu kilku surowców, dopiero testowana

linia trendu wzrostowego CRB.gif Znowu decyzja w rękach FED (poprzez wycenę

eurodolara).

Podsumowując czego należy oczekiwać ? Na pewno zamieszania, a ja oczekuję,

że FED nie pozbędzie się słowa "cierpliwość" i zaskoczy rynek swoim

spokojem, pomimo świetnych danych z rynku pracy i wyraźnych napięć

inflacyjnych. Wtedy inwestorzy zaczną spekulacje, że ochłodzenie Chińskiej

gospodarki i idąca za tym przecena towarów, to oprócz wszelkich negatywnych

czynników, także zmniejszenie presji inflacyjnej. A jeśli chodzi o

bezrobocie, to jeden świetny raport nie może być podstawą, do zmiany

polityki FED. Reakcja rynku byłaby wtedy bardzo pozytywna, choć i jest druga

strona tego medalu - pozytywna, ale krótkotrwała. W piątek mamy kolejny

raport o bezrobociu i po początkowym entuzjazmie inwestorzy zaczną się

obawiać, że skoro FED nie zaostrzył polityki/komunikatu to dane rynku pracy

nie będą znowu takie dobre (prognoza +168k nowych miejsc pracy po marcowym

+308k i rewizjach w górę)

Na koniec rozważań o FED jeszcze jedna ciekawostka - w artykule Wall Street

Journal znalazłem ciekawy raport FED z Atlanty, który w pozostałych

serwisach skrzętnie został pominięty. Przeprowadzona w raporcie analiza

wskazuje, że FED obniżając stopy do rekordowo niskiego poziomu działał na

"fałszywych przesłankach". Zafałszowany miał być i dalej jest poziom

inflacji. Bez tej analizy nie trudno to stwierdzić, bo na amerykańskich

grupach dyskusyjnych pełno jest szyderczych postów na temat "oficjalnego"

poziomu inflacji. Zresztą temat też czasami poruszany jest przez media.

Odczucia konsumentów i ceny niektórych produktów faktycznie zupełnie

pokazują co innego niż rządowe dane (inflacja jest wyższa w rzeczywistości).

Znowu rządowe statystyczne sztuczki ? Nie do końca - po prostu jak to nazywa

FED z Atlanty wyjątkowo nietypowa reakcja konsumentów na niezwykle niskie

stopy procentowe. Miało to bardzo silny wpływ na cenę używanych samochodów i

wynajem domów, a co za tym idzie bazowa inflacja (bez cen żywności i

energii) spadła z 2,8% w listopadzie 2001 do 1,2% w grudniu 2003 r. Efekt

ten wystąpił w skutek zerowego oprocentowania kredytów na nowe samochody,

oraz bardzo niskiego oprocentowania kredytów hipotecznych. Lubujący się w

zadłużaniu Ameryk +2,7%. Oczywiście to jest nic innego jak czyste teoretyzowanie, bo

przecież nikt nie sprawdzi, co stałoby się z gospodarką gdyby stopy były

wyższe. Możliwe, że słabiutka gospodarka przyczyniłaby się do jeszcze

głębszego spadku inflacji. Celem analizy nie było jednak krytykowanie

obniżek stóp, ale pokazanie, że w momencie rozpoczęcia cyklu podwyżek, efekt

ten ulegnie odwróceniu i przyczyni się do bardziej dynamicznego wzrostu

inflacji. Nie wygląda na to, by giełdowe parkiety teraz miały przejmować się

tak odległą (przyszły rok) przyszłością, ale temat inflacji będzie jeszcze

wracać.

Czas już rzucić jakąś prognozą. Postraszyłem trochę na naszym rynku,

zasiałem trochę wątpliwości co do działań FED, a jedyne co chciałem pokazać

to brak szans powtórki schematu na naszym rynku, w której w ciągu dwóch

tygodni wrócimy teraz na nowe szczyty, oraz bardzo ważny moment w USA, gdzie

dominuje niepewność zarówno wyrażana co do działań FED (prognozy banków

diametralnie różne), jak i piątkowego bezrobocia. Zakładając jednak, że

Greenspan nie postraszy rynków szybką podwyżką, prędzej mówiłbym na ten

tydzień o jakimś odreagowaniu. Jego początek oglądaliśmy w piątek i tak jak

pisałem przed zamknięciem - dopiero zachowanie na lukach bessy pozwoli

ocenić, czy jest to tylko kolejny krótki ząbek, czy nieco dłuższy odpoczynek

od spadków. Póki co bliższa jest mi ta druga wersja, z zamknięciem luk

włącznie, choć nie oczekuję teraz, że indeks mógłby powrócić już nawet nie

na ostatnie szczyty, ale nad szczyty z 23 kwietnia, czyli tuż nad 1800 pkt.

To byłaby jedynie korekta przed dalszym spadkiem i pułapka dla techników

(powrót do formacji klina/kanału). Prognozując teraz dalsze odreagowanie

spadków bardzo mocno się pomylę, gdy SP500_dzienny.gif przebije ostatnie

dołki, bo byłoby to jednoznaczne z podwójnym szczytem, docelowym testowaniem

wsparcia na 1015 pkt. oraz zejściem pod bardzo, bardzo ważną średnią 200

sesyjną. Zapowiedź wyższych stóp, a do tego rozczarowanie piątkowym raportem

taki negatywny scenariusz zapewnia

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama