Na środowym zamknięciu walory Inter Carsu wyceniono na 22,5 zł, czyli o ponad 7% wyżej od ceny emisyjnej. Wysokie były obroty, które wyniosły 23 mln zł. Właściciela zmieniło ponad 0,5 mln akcji, stanowiących 13,4% łącznej liczby papierów sprzedanych w ofercie.
Fundusze NFI Fortuna i Pierwszy NFI, zarządzane przez Ballinger Capital, ze sprzedaży ponad 30% akcji spółki otrzymały 80,2 mln zł. - Życzę inwestorom takiej stopy zwrotu - mówi Krzysztof Oleksowicz, prezes giełdowego debiutanta.
Spółka zajmująca się handlem częściami zamiennymi do samochodów wchodząc na GPW nie podwyższyła kapitału. - Inwestycje, na które wydaliśmy 85 mln zł, mamy za sobą. Spółka potrzebuje jedynie kapitału obrotowego. Może nam go zabraknąć dopiero, kiedy osiągniemy przychody sięgające 150 mln euro. Niewykluczone, że wtedy zdecydujemy się na emisję akcji - twierdzi K. Oleksowicz.
Prezes Inter Cars ma nadzieję, że inwestorzy finansowi, którzy kupili akcje w ofercie, zwiążą się ze spółką na dłużej. Ogromne zainteresowanie papierami firmy wykazali także inwestorzy indywidualni. Przypomnijmy, że średnia stopa redukcji zapisów na akcje w transzy detalicznej wyniosła 80%.
Wiesław Rozłucki, prezes warszawskiej giełdy, po pozytywnym otwarciu notowań Inter Carsu stwierdził, że kurs akcji kształtuje się w oparciu o perspektywy, jakie spółka stwarza. Dodał, że na giełdę nie przychodzi się tylko po pieniądze. Wiele firm zaznacza, że ważna jest dla nich wiarygodność. Dzięki temu szczególnie małe i średnie spółki uzyskują lepsze warunki płatności, łatwiejszy dostęp do kredytu i oczywiście możliwość pozyskania kapitału.