- Farmaceuci czują się coraz bardziej zagrożeni konkurencją ze strony sieci aptecznych i tworzących je dystrybutorów - uważa K. Herba. Zdaniem właściciela i szefa Torfarmu, to sprzyja toruńskiej spółce. - Jesteśmy największym dystrybutorem, który nie posiada własnych aptek - nie chcemy konkurować ze swoimi klientami. Dzięki temu zyskujemy zaufanie aptekarzy, rośniemy szybciej niż rynek i giełdowi konkurenci - ocenia. W rękach PGF, Farmacolu, Prospera i Orfe znajduje się ponad połowa hurtowej dystrybucji farmaceutyków.
Zdobywanie rynku
Na koniec ubiegłego roku Torfarm miał 7,8-proc. udział w rynku aptecznym. W I kw. zwiększył go do 8,64%, a na koniec maja do 8,79%. - W tym roku mamy szansę osiągnąć ok. 9,5%. Podtrzymujemy plany zdobycia 12-proc. udziału w ciągu 3 lat - mówi K. Herba. Dodaje, że w ostatnich miesiącach widoczne jest ożywienie na rynku farmaceutyków, którego wartość może w efekcie wzrosnąć w tym roku o co najmniej 8%.
Nowe pomysły
Wzrost sprzedaży mają spółce zagwarantować nowe projekty. - Niedługo ruszamy z programem MultiApteka System. Podpisaliśmy już kilkaset umów. Zapewniamy niezależnym aptekom możliwości, z których korzystały do tej pory jedynie placówki sieciowe - mówi prezes. Chodzi przykładowo o wspólną politykę marketingową (np. zarządzanie powierzchnią reklamową aptek), zakupową czy magazynową. - Dla aptekarzy oznacza to zwiększenie efektywności i dodatkowe dochody. Dla nas - budowanie dobrych relacji i szansę na większe zamówienia - ocenia K. Herba.