Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 04.07.2004 22:38

Dobiegający końca tydzień to właściwie dwa tematy. Ruchy na stopach

procentowych oraz koniec kwartału i półrocza. Do tego można dopisać jeszcze

dane o stanie rynku pracy w USA, ale to już sama końcówka. Taka wisienka na

szczycie bitej śmietany. Faktyczna reakcja na te dane pojawi się dopiero po

weekendzie.

Reklama
Reklama

Zacznijmy więc od stóp. Polska RPP zaskoczyła większość analityków podnosząc

stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Oczekiwano zwyżki o 25 pkt bazowych.

Komunikat brzmi: "Dążąc do tego, aby podwyższona inflacja miała charakter

przejściowy i aby, po wygaśnięciu czynników nadzwyczajnych, powróciła do

poziomu zgodnego z celem inflacyjnym RPP (2,5%), Rada postanowiła,

podwyższyć stopy NBP o 0,5 pkt. proc.".

Reklama
Reklama

Czynnikami wpływającymi na taką decyzję był m.in. "wzrost inflacji

konsumenckiej do 3,4% r/r w maju z 2,2% w kwietniu, czyli "do poziomu

znacznie wyższego od oczekiwań, zbliżając się do górnej granicy

dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego". Uwzględniono także dalszy

znaczący wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu - do poziomu 9,6%.

"Obserwowane przyspieszenie inflacji wynika w znacznym stopniu ze wzrostu

Reklama
Reklama

cen paliw i żywności, ze wzrostu stawek podatków pośrednich i z innych

czynników związanych z wejściem Polski do UE" - uważa RPP. Członkowie RPP

zdają sobie sprawę z tego, że tego rodzaju wzrost cen nie musi prowadzić do

trwale podwyższonej inflacji. Warunkiem jest jednak to, by nie wzmacniał on

oczekiwań inflacyjnych i by nie prowadził do dalszego wzrostu płac i cen.

Reklama
Reklama

"Na tym tle jest znamienny wzrost oczekiwań inflacyjnych gospodarstw

domowych, który nastąpił jeszcze przed opublikowaniem danych o inflacji za

maj br. Od początku 2003 r. rosną też systematycznie oczekiwania podwyżek

cen w handlu detalicznym"

Rada wskazała także na inny czynnik, nie mniej ważny: "Polityka monetarna

Reklama
Reklama

jest prowadzona przy luźnej polityce fiskalnej i braku jasnych perspektyw co

do skali reform, które doprowadziłyby do uzdrowienie finansów publicznych".

Dotychczasowe rządowe projekcje deficytu budżetu 2005 oparte zostały na

założeniu wdrożenia oszczędności wynikających z nie uchwalonych jeszcze

ustaw będących częścią planu Hausnera (zmiany zasad waloryzacji rent i

Reklama
Reklama

emerytur, opłacania składek ubezpieczeń społecznych). "Wobec niskiego

zaawansowania realizacji Programu stwarza to ryzyko wyższego niż założono

deficytu budżetu państwa i w efekcie deficytu całego sektora finansów

publicznych" - twierdzi rada. "Brak dostatecznie głębokich dostosowań

fiskalnych grozi zahamowaniem wzrostu gospodarczego i takimi reakcjami

rynków finansowych, które miałyby charakter proinflacyjny". Można to

odczytać wyraźnie jako nacisk na rząd, by szybciej wdrażał propozycje

wicepremiera. Problem w tym, że coraz głośniej mówi się już o tym, że plan

Haunsera jest uboższy o kolejne elementy, a możliwe oszczędności topnieją.

Przez jakiś czas były nawet obawy, czy z tego powodu Jerzy Hausner nie poda

się do dymisji. Na razie do tego nie doszło, ale można się domyślać, że jest

gorąco.

Gdy już wiemy jaką decyzję podjęła rada i dlaczego taką podjęła można się

zastanawiać, czy to początek dłuższej serii podwyżek. Następne posiedzenie

RPP odbędzie się 27-28 lipca 2004 roku. Szef NBP, L. Balcerowicz nie

pozostawia co do tego wątpliwości. "Z doświadczeń innych banków centralnych

wynika, że w strategii przeciwdziałania wzrostowi inflacji działania banków

centralnych nie ograniczały się tylko do jednego posunięcia". Mamy więc w

perspektywie kolejne podwyżki. Można się zastanawiać, jak duże i kiedy one

nastąpią. Tu oceny są różne, ale wszyscy są zgodni, że wiele zależy od tego,

jak w najbliższy, że chce ostudzić oczekiwania inflacyjne. Zdecydowanie nie oczekuję,

że w lipcu będzie kolejna podwyżka stóp. Sądzę, że czerwcowy ruch da efekt w

postaci obniżenia oczekiwań inflacyjnych, a czynniki przejściowe

podwyższające inflację będą ustępować". To wypowiedź Jerzega Hausnera. Jego

zdaniem do końca roku stopy wzrosną jeszcze o 25 pkt bazowych.

"Decyzja o podwyższeniu stóp o 50 pkt bazowych świadczy o dostrzeganiu przez

RPP zagrożenia ze strony rosnącej inflacji i jest wstępem do kolejnych

podwyżek, które w 2004 roku mogą jeszcze wynieść około 100 pkt. To właściwy

kierunek, a skala podwyżki, większa niż oczekiwania rynkowe, świadczy o tym,

że RPP dostrzega zagrożenia wynikające z inflacji". To słowa J. Jankowiaka z

BRE. Jego zdaniem inflacja w czerwcu wzrośnie do 4,4 proc. a w lipcu do

około 5 proc., a więc kolejna podwyżka byłaby całkiem uzasadniona, ale

jeszcze nie w lipcu. RPP będzie chciała poczekać na nowe dane. Jak decyzję

"na wyrost" ocenia ostatnie posunięcie RPP Prezes Business Centre Club Marek

Goliszewski. Jego zdaniem, RPP za szybko wzięła się na chłodzenie

gospodarki, a to może przynieść przykre konsekwencje. Nie da się ukryć, że

decyzja jest na wyrost, ale ja nie jestem taki pewien, czy faktycznie jest

ona aż taka zła. Ostatnie dane mogą niepokoić, mimo że impulsy mają

charakter jednorazowy. Chodzi jednak o to, że nastąpiło niedoszacowanie

presji inflacyjnej związanej z wejściem do UE. Procesy, które w miały

zachodzić w miesiącach faktycznie postępują w tygodniach. Rada jest

zaskoczona, ale ta podwyżka nie może być odebrana jako ruch paniczny. Można

podejrzewać, że gdyby taki przebieg wydarzeń był brany pod uwagę wcześniej

to podwyżka o 25 pkt bazowych miałaby miejsce już na poprzednim posiedzeniu.

Teraz mamy już tylko naprawę zaległości.

Wracając jeszcze na chwilę do wypowiedzi M. Goliszewskiego. Jego zdaniem

chłodzenie gospodarki jest przedwczesne. Problem w tym, że w tej chwili

krecią robotę wykonuje tu rząd, a nie RPP. Ostatnio "Rzepa" podała, że jest

bardzo prawdopodobne, iż podwyższone zostaną składki na ubezpieczenie

społeczne dla osób prowadzących indywidualną działalność gospodarczą.

Zdaniem informatora, obciążenia właścicieli firm wzrosną od 25 do 300

procent. Na zmianach stracą nawet bardzo małe firmy. Dziennik uzyskał

informacje, według których wicepremier Hausner chciał - zgodnie z uwagami

organizacji przedsiębiorców - złagodzić tę propozycję. Przeciw temu jest

jednak premier Belka i minister finansów, którzy chcą z tego tytułu uzyskać

dodatkowe dochody do budżetu. Przyznam, że kolejne propozycje M. Belki coraz

bardziej mnie martwią. Ledwo coś się ruszyło, a już ktoś chce łapę położyć

na tych, którzy ten ruch wywołali. To jest jakaś paranoja. Takie posunięcia

uważam za bardziej szkodliwe niż walka rady o niską inflację. Jako

przedsiębiorcy nie uśmiecha mi się płacić kolejne setki złotych tylko

dlatego, że rząd obawia się podjąć trudnych decyzji. Czy dławienie wzrostu

to rozsądny koszt utrzymanie się tego rządu?

Jeśli chodzi o decyzję amerykańskiego komitetu otwartego rynku (FOMC) to tu

niespodzianki nie było. Stopy wzrosły o 25 pkt bazowych, tak jak oczekiwał

tego rynek. Brak zaskoczenia to praktyczny brak większej reakcji. Także i tu

mówi się o początku całego cyklu podwyżek. Ta decyzja wprowadziła jednak

pewną zmianę jakościową. W końcu to, na co czekał rynek już od dłuższego

czasu mamy już za sobą. Decyzja zapadła - stopy wzrosły. Można więc sądzić,

że wracamy do normalności w odczycie danych makro. Postrzeganie

poszczególnych danych przez pryzmat możliwych ruchów na stopach schodzi na

plan drugi przynajmniej na kilka tygodni. Teraz wrau. Wprawdzie były czynniki, o których

zresztą pisaliśmy, które kazały podchodzić z rezerwą do optymistycznych

prognoz, to jednak widać było zaskoczenie na rynku. Dopiero teraz dotrą do

graczy poprzednie publikacje. Słabsze wskaźniki aktywności gospodarczej, czy

rekordowe deficyty w wymianie z zagranicą. Tego nie można ignorować. Trudno

liczyć na wielki optymizm.

Z takimi nastrojami w USA będzie musiał się borykać nasz rynek. Można

przypuszczać, że dla byków będzie to trudny czas. Ostatnie dni pozwalają na

stwierdzenie, że powoli wracamy do trendu spadkowego. W środę zakończył się

kwartał i zakończyło się półrocze. Wyniki z inwestycji zostały obliczone.

Popyt, który był widoczny w drugiej połowie czerwca, w pierwszych dniach

lipca zniknął. Nagle zabrakło wsparcia ze strony kupujących i ceny zaczęły

spadać. Wcześniejsze próby wyjścia ponad poziom szczytu z początku czerwca

nie zdały egzaminu. Tydzień zakończył się mało przyjemnie, wykreśleniem luki

bessy. Na wykresach tygodniowych mamy czarne świece WIG20tyg.gif

FUTUREStyg.gif Wydaje się, że kończą one trwającą od kilku tygodni korektę.

Wskaźniki techniczne oparte na danych tygodniowych nie sygnalizują zmian -

tu cały czas ma przewagę podaż RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif

MACDtyg_fut.gif

Wskaźniki dzienne jeszcze nie pokazały ponownie sygnałów sprzedaży, ale po

ich wyglądzie można podejrzewać, że to tylko kwestia czasu

RSIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif MACDdzienny_fut.gif

Czy padną już w poniedziałek. Na to chyba nie można liczyć. Wprawdzie

sytuacja bykom nie sprzyja, ale poniedziałek to nie jest normalna sesja.

Brak notowań w USA każe przypuszczać, że na naszym rynku będziemy mieli

próbę utrzymania piątkowych poziomów cenowych, a może nawet zanegowania

spadku cen. Nie wykluczam, że luka z piątku zostanie zamknięta, ale nie

spodziewałbym się tu rewelacji. Ta sesja będzie miała małą wiarygodność.

Dalsza część tygodnia szykuje się niedźwiedzia. Być może rozpoczynamy ruch,

który sprowadzi nas na nowe minima spadku trwającego od połowy kwietnia.

Dopiero ten spadek może okazać się zakończeniem tej fazy zniżki. Gdy już

większość uwierzy w spadki, będzie miała okazję wykreślić się prawdziwa

korekta spadku.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama