Strony już kilkakrotnie rozmawiały na ten temat. Negocjacje nie zostały jednak nigdy sfinalizowane. Równocześnie MSP rozdawało posiadane akcje TP, ratując w ten sposób państwowe molochy, np. Kompanię Węglową. Z drugiej strony, FT, mimo że nie był większościowym akcjonariuszem (z Kluczyk Holding, od którego wkrótce odkupi papiery, kontroluje 47,5% kapitału operatora), zdołał przeprowadzić w spółce niezbędną restrukturyzację.

- Myślę, że resort zauważył, że nie jest w stanie już zbyt wiele utargować, trzymając dalej pakiet Telekomunikacji i postanowił w końcu sprzedać papiery - skomentował deklaracje ministra Sochy Andrzej Kasperek, analityk DM Banku Handlowego. Problemem może być jednak postawa kupującego, któremu niekoniecznie musi zależeć na dalszym inwestowaniu w papiery spółki, którą i tak kontroluje operacyjnie. Dostrzega to także MSP, bo, jak stwierdził wczoraj J. Socha, nie ma określonego terminu, w którym musi zapaść decyzja o sprzedaży. - Czekam, aż wypowie się France Telecom - powiedział. Francuski inwestor nie komentował wczoraj sprawy.

Zdaniem specjalistów, nawet jeśli FT zdecyduje się kupić akcje polskiej spółki, to cena, jaką zapłaci, nie będzie zbyt wygórowana. - Myślę, że nie będzie odbiegała od rynkowej - wskazał Bartłomiej Michalski, analityk BDM PKO BP. Zgodnie z notowaniami giełdowymi, pakiet należący do Skarbu Państwa wart jest ok. 800-900 mln zł.

Transakcja nie będzie też miała większego znaczenia dla przyszłości spółki. - Uwaga inwestorów jest skoncentrowana na fundamentach firmy i jej wynikach. Roszady pomiędzy akcjonariuszami mają drugorzędne znaczenie - podsumował A. Kasperek.