prywatyzacji PAN
Jako najbardziej rażące błędy, z punktu widzenia resortu skarbu, przy tworzeniu PKN i jego prywatyzacji, poseł wymienił m.in. oddanie własności Naftoportu prywatnym firmom. 48,7% akcji firmy ma Orlen, niecałe 4% J&S - cypryjski pośrednik w dostawach ropy. Reszta, czyli 25,6% należy do jeszcze państwowej Grupy Lotos, a 17,9% do PERN, który nie będzie prywatyzowany. Zdaniem W. Kaczmarka, Skarb Państwa powinien szybko odzyskać kontrolę nad firmą, która jest właścicielem stanowisk przeładunkowych o mocy 33 mln ton ropy naftowej rocznie. - Rozwiązanie problemu Naftoportu to podstawa, żeby spełnić elementarne zasady bezpieczeństwa energetycznego państwa. Między innymi dlatego wstrzymałem decyzję o dalszej prywatyzacji płockiego koncernu - stwierdził wczoraj były minister. Kolejną przyczyną, dla której były szef resortu skarbu zdecydował o zamrożeniu dalszej prywatyzacji Orlenu, był brak uregulowania sytuacji Naftobaz i systemu rurociągów. Minister wstrzymywał się z decyzjami w sprawie Orlenu również z innego powodu. Chodziło o zapisy umowy z bankiem depozytowym spółki (Bank of New York), którą podpisał zarząd, kierowany przez A. Modrzejewskiego. - Umowa ta pozwalała zarządowi wykonywać prawo głosu z kwitów depozytowych, które reprezentował amerykański bank. Tym samym zarząd głosował sam na siebie i miał bardzo silną pozycję - dodał poseł.
To właśnie W. Kaczmarek miał inicjować rozmowy z amerykańskim bankiem, dotyczące zmiany zapisów umowy. W ich efekcie obecnie Bank of New York (BoNY) nie głosuje w sprawach kadrowych. Na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy spółki, gdy np. dochodzi do głosowania punktów zmiany w radzie nadzorczej, akcje BoNY są wyrejestrowywane. W. Kaczmarek, jako kolejną przyczynę wstrzymania dalszej prywatyzacji spółki wskazał brak spójnej koncepcji budowy koncernu środkowoeuropejskiego, który miał powstać z połączenia Orlenu, węgierskiego MOL i austriackiego OMV.
O tym, co "rządówkom"
przekazał Siemiątkowski
W. Kaczmarek opowiedział o spotkaniach u premiera, do których doszło 6 i 7 lutego 2002 r. L. Miller miał na nich opowiadać o zagrożeniu, jakie może spowodować podpisanie przez A. Modrzejewskiego kontraktów z J&S na dostawy ropy naftowej. W. Kaczmarek zaprzeczył, że w czasie dwóch spotkań, w których brał udział, zapadła decyzja o zatrzymaniu A. Modrzejewskiego (doszło do niego 7 lutego 2002 r. - red.). - Dowiedziałem się o tym od Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa UOP. Zadzwonił do mnie linią rządową i zapytał co ma zrobić z A. Modrzejewskim. Ja użyłem wtedy nieparlamentarnych słów i kategorycznie poprosiłem, żeby go wypuszczono. Że będzie wielka afera z tego - stwierdził. Były minister przyznał, że to on przekazał tę informację telewizyjnym WiadomościomO nocnych obradach premiera, prezydenta i Jana Kulczyka