Reklama

Krytycznie o Orlenie

Orlen jest spółką, która bardziej koncentruje się na wydawaniu pieniędzy, niż na ich zarabianiu - stwierdził podczas wczorajszego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą poseł Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu państwa.

Publikacja: 24.08.2004 06:54

Sejmowa komisja została zwołana po to, żeby wyjaśnić, czy przedstawiciele MSP we właściwy sposób reprezentują interesy Skarbu Panstwa. Jej drugim zadaniem jest analiza, czy podczas zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego, byłego prezesa Orlenu, doszło do nadużyć przy wykorzystaniu służb specjalnych (dawnego UOP). Wczoraj miał zostać przesłuchany również A. Modrzejewski, jednak komisja postanowiła zrobić to w późniejszym terminie.

O błędach w zarządzaniu

W. Kaczmarek podczas udzielania posłom odpowiedzi, kilka razy wypowiedział się o samym Orlenie. Były szef resortu skarbu skrytykował zarówno pracę A. Modrzejewskiego, który został prezesem koncernu dzięki poparciu AWS i rządu Jerzego Buzka, jak i Zbigniewa Wróbla, mającego poparcie polityczne "lewej" strony. - Zarówno prawica, jak i lewica miały złe podejście do koncernu. Prawica tym gorsze, że na zjazdach Solidarności pojawiały się transparenty Orlenu, co znaczyło, że spółka sponsorowała takie imprezy. Coś takiego było niemożliwe np. na zjeździe SLD - stwierdził W. Kaczmarek.

Były minister dodał, że kardynalne błędy w zarządzaniu Orlenem pojawiły się od samego początku funkcjonowania PKN, czyli od jesieni 1999 roku.

O wstrzymaniu

Reklama
Reklama

prywatyzacji PAN

Jako najbardziej rażące błędy, z punktu widzenia resortu skarbu, przy tworzeniu PKN i jego prywatyzacji, poseł wymienił m.in. oddanie własności Naftoportu prywatnym firmom. 48,7% akcji firmy ma Orlen, niecałe 4% J&S - cypryjski pośrednik w dostawach ropy. Reszta, czyli 25,6% należy do jeszcze państwowej Grupy Lotos, a 17,9% do PERN, który nie będzie prywatyzowany. Zdaniem W. Kaczmarka, Skarb Państwa powinien szybko odzyskać kontrolę nad firmą, która jest właścicielem stanowisk przeładunkowych o mocy 33 mln ton ropy naftowej rocznie. - Rozwiązanie problemu Naftoportu to podstawa, żeby spełnić elementarne zasady bezpieczeństwa energetycznego państwa. Między innymi dlatego wstrzymałem decyzję o dalszej prywatyzacji płockiego koncernu - stwierdził wczoraj były minister. Kolejną przyczyną, dla której były szef resortu skarbu zdecydował o zamrożeniu dalszej prywatyzacji Orlenu, był brak uregulowania sytuacji Naftobaz i systemu rurociągów. Minister wstrzymywał się z decyzjami w sprawie Orlenu również z innego powodu. Chodziło o zapisy umowy z bankiem depozytowym spółki (Bank of New York), którą podpisał zarząd, kierowany przez A. Modrzejewskiego. - Umowa ta pozwalała zarządowi wykonywać prawo głosu z kwitów depozytowych, które reprezentował amerykański bank. Tym samym zarząd głosował sam na siebie i miał bardzo silną pozycję - dodał poseł.

To właśnie W. Kaczmarek miał inicjować rozmowy z amerykańskim bankiem, dotyczące zmiany zapisów umowy. W ich efekcie obecnie Bank of New York (BoNY) nie głosuje w sprawach kadrowych. Na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy spółki, gdy np. dochodzi do głosowania punktów zmiany w radzie nadzorczej, akcje BoNY są wyrejestrowywane. W. Kaczmarek, jako kolejną przyczynę wstrzymania dalszej prywatyzacji spółki wskazał brak spójnej koncepcji budowy koncernu środkowoeuropejskiego, który miał powstać z połączenia Orlenu, węgierskiego MOL i austriackiego OMV.

O tym, co "rządówkom"

przekazał Siemiątkowski

W. Kaczmarek opowiedział o spotkaniach u premiera, do których doszło 6 i 7 lutego 2002 r. L. Miller miał na nich opowiadać o zagrożeniu, jakie może spowodować podpisanie przez A. Modrzejewskiego kontraktów z J&S na dostawy ropy naftowej. W. Kaczmarek zaprzeczył, że w czasie dwóch spotkań, w których brał udział, zapadła decyzja o zatrzymaniu A. Modrzejewskiego (doszło do niego 7 lutego 2002 r. - red.). - Dowiedziałem się o tym od Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa UOP. Zadzwonił do mnie linią rządową i zapytał co ma zrobić z A. Modrzejewskim. Ja użyłem wtedy nieparlamentarnych słów i kategorycznie poprosiłem, żeby go wypuszczono. Że będzie wielka afera z tego - stwierdził. Były minister przyznał, że to on przekazał tę informację telewizyjnym WiadomościomO nocnych obradach premiera, prezydenta i Jana Kulczyka

Reklama
Reklama

Były szef resortu skarbu opowiedział również o sposobie, w jaki ustalano skład rady nadzorczej Orlenu w przeddzień walnego zgromadzenia spółki, które odbyło się 21 lutego 2002 roku. Jego zdaniem robiły to trzy osoby: Leszek Miller, ówczesny premier, Aleksander Kwaśniewski, prezydent RP, i Jan Kulczyk, uznawany przez niektórych za najbogatszego Polaka. Spotkanie to trwało do 3 nad ranem 21 lutego 2002 r. Wcześniej W. Kaczmarek otrzymał listę nazwisk od Marka Ungiera z Kancelarii Prezydenta. Był to skład nowej rady nadzorczej. Identyczną listę W. Kaczmarek otrzymał w Kancelarii Premiera rano 21 lutego. Jak twierdził wczoraj, nie zgodził się na część podsuwanych mu rozwiązań. Chodziło np. o J. Kulczyka, który chciał zostać przewodniczącym rady nadzorczej Orlenu. Przy okazji wczorajszego przesłuchania wyszło na jaw, że to, kto zostanie prezesem Orlenu, było już wiadome od grudnia 2001 roku, czyli ok. 3 miesiące przed jego powołaniem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama