Ferrum odnotowuje wyraźną poprawę sprzedaży. Obroty są najwyższe od kilku lat. Świadczą o tym kolejne duże zlecenia. Ostatnie to kontrakt z firmą Tompol na dostawy rur stalowych w związku z inwestycjami Elektrowni Bełchatów. Umowa opiewa na 24,5 mln zł brutto. Ma być realizowana w tym roku i w I połowie następnego. - Zamówienie potwierdza, że sytuacja rozwija się w dobrym kierunku - komentuje prezes spółki Jan Waszczak.
Aby spełnić oczekiwania handlowych partnerów, giełdowa huta potrzebuje coraz większych kapitałów obrotowych. Tymczasem, jak informowaliśmy, cierpi na ich niedobór. Próbuje temu zaradzić w rozmaity sposób, np. poprzez sprzedaż wierzytelności firmie faktoringowej. Kolejna metoda to pożyczka od akcjonariusza. B.S.K. Return sp. z o.o. z Zawiercia pożyczyła Ferrum 4 mln zł. Spółka musi je zwrócić do 5 listopada. - To rzeczywiście coś w rodzaju kredytu obrotowego - przyznaje prezes Waszczak. - Na początku listopada kumulują się płatności od naszych odbiorców. Do tego czasu podpieramy się pożyczką. Wynika to z cyklu fakturowania, który jest w naszym sektorze specyficzny. O ile normalnie płatność powinna nastąpić w 30 dni od daty wystawienia faktury, o tyle u nas jest to miesiąc wystawienia plus 30 dni. W praktyce średnio wychodzi 57 dni. Tak "chodzi" cały sektor, więc my nie możemy tego zmienić - wyjaśnia. Pytany o warunki pożyczki mówi, że są "standardowe", mimo że B.S.K. Return jest akcjonariuszem przedsiębiorstwa (w lipcu zwiększył zaangażowanie w Ferrum z 9,9% kapitału i głosów do ponad 16%).
Dlaczego spółka nie skorzystała z bankowego kredytu obrotowego? - Z bankami nie do końca jeszcze poukładaliśmy sobie stosunki, co ma związek z naszą sytuacją. W październiku uprawomocni się układ z wierzycielami i wtedy nasza pozycja będzie lepsza - tłumaczy prezes.