Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 10.10.2004 14:50

Marek Pryzmont

W swojej poprzedniej Weekendowej pisałem, że szukamy dna korekty a jej

poziom w dużej mierze zależy od decyzji RPP, jak i decyzji rządu w sprawie

zagranicznej transzy PKO BP. Szczególnie ta pierwsza decyzja była dla rynku

akcji znakomita (brak podwyżki) i ostatnie półtora tygodnia to zbieranie

Reklama
Reklama

byczych plonów zasianych na parkiecie decyzją Rady. Indeksy zrobiły nowe

szczyty hossy i byki zatrzymały dopiero kwietniowe maksima na WIG20. Wszyscy

teraz zastanawiają się po pierwsze "czy", a po drugie "kiedy" zostaną

pokonane. Oczywiście część inwestorów takich dylematów nie ma i teraz swoją

uwagę skupią jedynie na miejscu w liście kolejkowej po akcje PKO BP.

Ja też zanim przejdę do dylematu wokół kwietniowych szczytów na WIG20,

Reklama
Reklama

zatrzymam się chwilę przy największym od lat wydarzeniu polskiego rynku

kapitałowego. Oczywiście nie będę rozwodzić się zbyt długo na temat oferty

PKO BP, bo w każdej gazecie jest kilka stron na ten temat. Napiszę tylko

dwie rzeczy. Pierwsza to odpowiedź na bardzo często zadawane pytanie - czy

warto kupić ? Jeśli ktoś nie jest daytraderem szukającym szybkiego i

wysokiego zarobku to zdecydowanie warto. Cztery główne powody ? Przy cenie

Reklama
Reklama

20 pln (cena jeszcze nie znana) w debiucie PKO BP dalej można mówić o

dyskoncie w porównaniu do notowanych już banków. Do tego rynkowy lider z

reguły jest lepiej wyceniany. Dla drobnych inwestorów dyskonto 4% przy

"gwarancji" braku spadku poniżej ceny emisyjnej (Credit Suisse First Boston

będzie skupować akcje za pieniądze Skarbu Państwa gdy spadną poniżej ceny

Reklama
Reklama

emisyjnej - około 25 mln akcji) zapewnia bezpieczeństwo inwestycji. A

ogromne zainteresowanie i konstrukcja oferty (za mało dla zagranicy)

sugerują duży popyt ze strony największych funduszy już po debiucie.

Jest tylko w tym wszystkim druga strona medalu. Tak samo jak zagraniczni

inwestorzy są niezadowoleni z "niewielkiej" ilości akcji im przyznanych, tak

Reklama
Reklama

drobni inwestorzy już są, albo zaraz będą, oburzeni formą zakupu akcji. Mowa

oczywiście o lokatach prywatyzacyjnych, które w tej formie w jakiej

istnieją, są w mojej ocenie niczym więcej jak kompromitacją procesu

prywatyzacji PKO BP. No chyba, że doprowadzenie do tworzenia się społecznych

list kolejkowych przed oddziałami PKO BP i zapewne czekający ynwestorów

Reklama
Reklama

krwawy poniedziałek w większości oddziałów, były celowym zamierzeniem

Ministra Skarbu, który chciał przypomnieć większości Polaków, że giełda to

jeszcze w Polsce istnieje i Skarb Państwa będzie prywatyzować kolejne

spółki. Inaczej bez tego zamieszania może nie do wszystkich by to dotarło, a

do tego znowu tylko "starzy wyjadacze" kulturalnie kupiliby akcje w biurach

maklerskich. Zamiast tego mamy powtórkę z niemiłej giełdowej historii, a gdy

słyszę o zwiększeniu transzy dla lokat prywatyzacyjnych (decyzja o 6:30 w

poniedziałek) zamiast dla biur maklerskich (co zmniejszyłoby redukcję i

zapewniło cywilizowany sposób kupna akcji) to już w ogóle nie rozumiem, o co

w tym wszystkim chodzi. A tak już na boku, to zapewne spora część osób

stojących od czwartku w kolejkach pod PKO BP nie będzie zapewne wiedziała co

i kiedy z nabytymi akcjami zrobić, a do tego również nie będzie świadoma, że

musi wypełnić dodatkowy PIT i zapłacić podatek po sprzedaży akcji. No cóż,

pozostaje teraz czekać na poniedziałkowe relacje z wojen o akcje i życzyć

wszystkim kolejkowiczom braku opadów deszczu do poniedziałku, ciesząc się

przy tym, że prywatyzacja nie jest przeprowadzana w lutym - wtedy z reguły

jest (-10) stopni przy gruncie. W nocy do (-13).

Wracając do rynkowych problemów, to oczywiście największym dylematem jest

teraz los kwietniowych szczytów. Kontrakty_dzienny.gif Indeka "rynkach wschodzących"

dosłownie cuda i fundamenty, czy technika nie ma tutaj większego znaczenia.

Jeśli wszystkie rynki naszego regionu zachowywać się będą tak jak do tej

pory, to niedźwiedzie na GPW nie mają szans. A póki co CZECHY.gif i

WEGRY.gif kontynuują silne wzrosty i wszystkie nawet bardzo złe informacje

(kłopoty z budżetami, kłopoty polityczne, złe informacje z największych

spółek) przekładają się jedynie na krótkie korekty. Równie świetnie

zachowuje się ROSJA.gif . W poprzednich latach równie często analitycy

spoglądali na dość egzotyczne dla nas rynki, ale korelacja była dość wyraźna

BRAZYLIA.gif ARGENTYNA.gif Teraz to Węgry i Czechy głównie ustalają nastrój

zagranicznych inwestorów na naszym rynku, ale skoro na wszystkich

wymienionych parkietach mamy tak świetne nastroje, to nasz rynek nie może

się temu oprzeć, nawet przy niektórych naprawdę już wysokich wycenach (banki

!!!).

Czy te dobre nastroje i szturm inwestorów zagranicznych wystarczą do

podtrzymania trendu wzrostowego ? Nastroje to potężna siła na giełdowym

parkiecie i należy zakładać, że zagranica nie zmieni sentymentu do naszego

rynku przed zakończeniem oferty PKO BP. Nawet jeśli wejdziemy w korektę, to

tak samo jak nie wolno było wypatrywać hossy przed przebiciem SK100.gif tak

samo do rozpoczęcia dłuższego trendu spadkowego jeszcze sporo brakuje.

Najpierw rynek musiałby się trochę pobujać. Tak przynajmniej należy

zakładać.

Były plusy, to teraz trochę rynkowych minusów. Takim niewątpliwie jest

zachowanie rynku amerykańskiego, który mocno zawrócił na południe w końcówce

tygodnia. Choć sam napisałem, że ważniejsze są dla nas rynki naszego

regionu, to przy mocniejszym spadku ten czynnik musi nas dotknąć.

Dow_intra.gif Nasdaq_intra.gif SP500_intra.gif Część analityków tą słabość

tłumaczy jedynie rekordowymi cenami ROPY.gif Proszę jednak zobaczyć, że na

koniec czerwca cena za baryłkę była 10 dolarów niższa, a indeksy były prawie

na tych samych poziomach. Już wielokrotnie pisałem, że nie można wszystkiego

tłumaczyć tylko kursem ropy. Zresztą przypomnę, że według sezonowości na tym

rynku, cena ropy powinna w tym tygodniu osiągnąć swój szczyt ROPA_rok.gif

Inna sprawa, że reszta towarów też mocno rośnie w ostatnich tygodniach i

indeks CRB.gif zrobił nowe szczyty. To wszystko wpływać będzie na

spowolnienie gospodarki amerykańskiej i spadek zysków firm.

Możnaby się tym wszystkim nie przejmować, gdyby nie piątkowe dane o

bezrobociu. Skoro nie są tworzone nowe miejsca pracy, to wysokie koszty

surowców zmniejszą popyt konsumentów. Rozczarowanie piątkowym raportem

patrząc na cyferki nie jest tak oczywiste, ale gdy przypomnimy sobie, że do

zmniejszenia bezrobocia potrzeba miesięcznie powyżej +150 tys. nowych miejsc

pracy, to sytuacja makro nie rysuje się optymistycznie. Tym bardziej, że

ostatnia ankieta Challenger (pokazuje kolejne miesiące, a nie to co się już

działo), nie napawa optymizmem. Za wrzesień ankieta pokazała wzrost 41% do

poziomu 107 tys. podczas gdy średnia we wrześniu jest znacznie niższa

Challenger1.gif Warto od razu zauważyć, że kolejny miesiąc jest też jednym z

najgorszych jeśli chodzi o planowane zwolnienia Challenger2.gif więc to nie

zapowiada poprawy na rynku pracy do końca roku. Tym bardziej zaskakujące, że

przed wyborami prezydenckimi można było spodziewać się jakiejś miłej

niespodzianki.

Są jeszcze dwa minusy po tym tygodniu. Minusy czysto techniczne. Jeden

odnosi się do rynku amerykańskiego i jest to przypomnienie Teorii Dow`a

którą już opisywałem w poprzednich Weekendowych. Średnia transportowa znowu

zrobiła nowe szczyty i można teraz mówić nie o klinie, ale o kanale

wzrostogencja choćby na Ultimate.gif która bardzo podobnie wyglądała na

początku roku i skończyło się to dynamiczną wyprzedażą. Drugie ostrzeżenie

to skala wykupienia na Inertia.gif Tak wysokich poziomów wskaźnik w swojej

historii nie osiągnął, a zwrot na równie wysokich poziomach wykupienia

oznaczał niemal zawsze okolice lokalnego szczytu. Wyjątki to początek 96`,

zbyt wczesny sygnał w czasie hossy internetowej, czy połowa 2003 r będąca

początkiem obecnej hossy. Niedźwiedzie powiedzą więc, że nie jest to idealny

wskaźnik (takich nie ma). Byki z kolei zauważą, że skuteczność bardzo dobra,

a do tego tak silnego wykupienia jeszcze nie było.

A na koniec każdy sam musi sobie odpowiedzieć, czy na rynku wygrają świetnie

nastroje panujące na rynkach naszego regionu, czy duże wykupienie GPW i

kłopoty amerykańskiej gospodarki. Kłopoty zarówno z punktu widzenia

fundamentów, jak i analizy technicznej. Moja prognoza ? Kilka tygodni temu

pisałem, że jeśli dojdzie do przebicia kwietniowych szczytów na WIG20, to

przy pierwszej euforii trzeba się z rynku ewakuować. Piątkowe dane z rynku

pracy tylko mnie w tym utwierdzają. A czy w ogóle do takiej próby dojdzie ?

To już trudniejszy dylemat. Odpowiedzią będzie poniedziałek, gdy po bardzo

słabej sesji w USA powinniśmy atakować ostatnie luki hossy

Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Jeśli rynek bez problemu je wybroni po

tak słabej sesji w USA, to potwierdzi to jego siłę. Jeśli na sporym obrocie

zejdziemy niżej, to otworzy to drogę do głębszej korekty i postawi pod

znakiem zapytania możliwy atak na kwietniowe szczyty.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama