dodatkowy kapitał. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka - ktoś jest bardzo
nieroztropny. Jest jednak inne wytłumaczenie. Ktoś wie, że popyt wydaje
ostatnie tchnienie. Tu nie chodzi o jakieś spiskowe teorie. Nie wykluczone,
że pozycje na kontraktach zajmował ten sam, który umiejętnie działał po
stronie kupna na kasowym. Warto sobie przypomnieć, jakie spółki miały
największe wzięcie w piątek? Które zyskiwały po 5-6%? Te najcięższe. Był
moment, że jedynie 8 spółek zyskiwało mocno, podczas gdy pozostała lżejsza
dwunastka traciła na wartości (indeks w tym czasie notował wzrost o 1,5%).
To kolejny argument, który wzbudza moje zainteresowanie, a zarazem
wątpliwości, co do faktycznego odwracającego charakteru ostatniej sesji tego
tygodnia.
Ktoś się spyta, czemu się czepiam, gdy rosną największe spółki. Przecież to
są zwykle przedmioty zainteresowania inwestorów zagranicznych. Pewnie
dokupują oni nasze akcje, a ktoś nie chce w to uwierzyć i otwiera krótkie
pozycje, na których pewnie szybko się sparzy. Jest jednak jeden szczegół,
który nie powinno się pomijać. Zagranica już pewnie do nas nie wchodzi, a
jeśli ktoś czytał moje poprzednie "Weekendowe..." to wie, że osobiście
uważam, że ta jest w defensywie i raczej stara się umiejętnie wyjść z
naszego rynku. Tym samym zainteresowanie dużymi spółkami nie jest bez
znaczenia. Po pierwsze pozwala na słynności" posiadanych aktywów. Koszt takiego przejścia
jest pomniejszany przez zajmowane krótkie pozycje na rynku terminowym.
Dlaczego zagranica ma chęć wyjść z naszego rynku? Powody się dwa. Dobiegają
końca wzrosty na rynku akcji, co piątkowa sesja daje do zrozumienia, a
czego, powtarzam jeszcze raz, nie przesądza. Wydaje się także, że dobiega na
jakiś czas końca wzrost na rynku złotego. Tu przez wiele tygodni mieliśmy
dynamiczny trend umocnienia się naszej waluty koszyk.gif Taka dynamika ruchu
nie może trwać wiecznie. Im szybszy ruch, tym głębsza korekta. Na tą
przyszedł czas eurpln.gif usdpln.gif Czy inwestorzy zagraniczni mają się jej
przyglądać ze spokojem? Na razie wszystko idzie jak po maśle. Mamy wzrost
cen akcji i złotego. Stąd indeks w dolarach pnie się w górę dawno bijąc
rekordy w kwietnia wig20_usd.gif Zaraz zacznie ciążyć albo spadająca wartość
indeksu, albo złotego.
Wracając do piątkowej sesji. Zabrakło w niej paniki posiadaczy krótkich
pozycji. Elementu emocji, przeświadczenia, że jednak nie będzie spadać i
trzeba się ewakuować z shortów. Paradoksalnie, liczba otwartych pozycji
spadła nieco w czasie końcowej zniżki cen. Spadek był szybki i miał znamiona
paniki. Pewnie wychodzili z rynku ci, którzy wchodzili nań jeszcze tego
samego dnia. Mamy panikę, ale nie po tej stronie rynku co "trzeba".
Oczywiście, może ona popsuć nastroje i sprawić, że początek tygodnia nie
będzie pomyślny dla posiadaczy długich pozycji. Nie jest jednak wykluczone,
a moim zdaniem całkiem prawdopodobne, że wkrótce ponownie znajdziemy się w
okolicy piątkowych szczytów, a może i nawet wyżej.
Takie oczekiwania wynikają przynajmniej z dwóch przesłanek: braku
wspomnianej już paniki właścicieli krótkich pozycji i euforii tych po
długiej stronie rynku oraz błyskawicznych zmian nastrojów na naszym rynku.
Wzrosty będą miały się ku końcowi, gdy wszyscy będą o nich mówić. Już mówi
się sporo, ale cały czas jest spora grupa graczy chcących złapać szczyt.
Piątkowy wzrost ich nie przestraszył, a tym samym ceny nie zaszły
wystarczająco wysoko. Czy piątkową przeceną należy się martwić? Tak, ale
pamiętajmy, że takich przecen mieliśmy ostatnio sporo i właściwie każda nie
miała kontynuacji, a ceny najdalej dwa dni później dynamicznie rosły. Czy
teraz może być podobnie? Może. Sama zmienność nastrojów także jest
znamienna. Nagłe zmiany kierunku ruchu i nastrojów zwiastują zwykle zmianę
panującej tendencji. Ścierają się siły starego i nowego trendu.
A co na to wszystko mówią same wykresy? Piątkowa sesja to dla niedźwiedzi
spora gratka. Nie chodzi tu tylko o końcowy spadek przy wielkim obrocie.
Drugim argumentem jest miejsce wykreślenia piątkowej świecy wig20_fut.gif
Wzrost wyniósł ceny nad poziom lokalnych szczytów z początku października i
początku listopada. Ceny jednak nie zagrzały długo miejsca na tak wysokich
poziomach i zamknięcie źle świadczy o popycie. Taka "cofka` to wystarczający
sygnał dla graczy-ryzykantów, którzy liczą na wykreślenie formacji
podwójnego szczytu. Mowa o tych, którzy nie czekają na wykreślenie całej
formacji, ale widzą słabość byków już w momencie kreślenia drugiego szczytu.
Ma to swoje plusy, ale ma też minusy. Ryzykuje się mało, bo stop zwykle jest
bliżej, ale takie wyprzedzanie formacji też częściej kończy się porażką,
czyli aktywacją tego "stopa". Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, bo
formacja podwójnego szczytu ma szansę się wykreślić na dwóch poziomach.
Pierwszą mniejszą formację będzie zejście cen pod poziom 1810 pkt, Ten fakt
uprawdopodobni wykreślenie kolejnej, większej, której poziomem wybicia się
okolć. Jak długo? Pewnie kilka dni. Mogą one za to potwierdzić
wykreślenie pierwszej formacji podwójnego szczytu.
Podsumowując, wydaje się, że jesteśmy blisko zakończenia trendu wzrostowego.
Jednak nie ma sensu wyprzedzać zdarzeń. Poczekajmy na wyraźne sygnały
sprzedaży. Na razie trzeba się uzbroić w cierpliwość. Dzisiejsza analiza
skupiła się głównie na sesji piątkowej, ale chyba nikt nie ma wątpliwości,
że jest ona jedną z kluczowych dla oceny rynku. Piętno dużego obrotu robi
swoje. Myślę, że piątek to jeszcze nie koniec i co najmniej jeszcze raz
znajdziemy się w okolicy szczytów. A jeśli się mylę? Cóż, ewentualny silny
spadek wygeneruje sygnały sprzedaży, na które należy zareagować. Na razie
przyjmuję, że podaż gra spokojnie - przeprowadza dystrybucję. Popytu w końcu
nie starczy i zacznie się zabawa, której przedsmak mieliśmy w piątek po
14:00.
Kamil Jaros