Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 14.11.2004 17:52

Sesja piątkowa pokazała wyraźnie, że jesteśmy blisko wykreślenia szczytu.

Pytanie po takim dniu jest właściwie tylko jedno: Czy w piątek mieliśmy

przesilenie i zaczął się nowy trend? Patrząc na samą sesję można dojść do

takich wniosków. Widać, że obóz niedźwiedzi jest coraz mocniejszy. Widać to

było już od jakiegoś czasu, ale piątkowa akcja była pokazem dla

Reklama
Reklama

niedowiarków. Tak, popyt dostał zduszony i to przy ogromnym obrocie.

Jesteśmy blisko szczytu, ale wcale nie jestem pewien, czy mamy go już za

sobą. Piątkowa sesja robi wrażenie, ale nie sygnalizuje wyraźnie końca

zwyżki. Obawiam się, że ten jeszcze mamy przed sobą. Pewnie długo nie trzeba

będzie czekać.

Jedno jest pewne. Piątkowej sesji powinien bać się każdy posiadacz długich

Reklama
Reklama

pozycji. Dobry początek notowań i końcowy spadek przy ogromnym obrocie

wskazuje na silną podaż. Owszem, popyt też nie był mały, ale końcowy spadek

pokazuje chyba jasno, kto zwyciężył tego dnia. Właściwie gdyby nie jeden

szczegół można by było zaryzykować tezę, że wzrost w piątek dobiegł końca.

Takie sesje nazywane są sesjami odwrotu i sygnalizują następującą zmianę

tendencji. Wielki obrót wskazuje, że mamy do czynienia z poważnym

Reklama
Reklama

wydarzeniem. W czym więc problem skoro wszystko jest takie oczywiste i

wyraźne? Jeden szczegół nie daje mi spokoju. Poziom emocji. Sesja odwrotu to

dzień bardzo emocjonujący. Szaleństwo zakupów i błyskawiczny ruch w górę, by

po chwili runąć w dół.

Faktycznie, w piątek w pierwszej części sesji ceny rosły (nie licząc

Reklama
Reklama

przedpołudniowej zniżki, która tylko dodała smaczku). Był to jednak wzrost

"wyrachowany", zimny. Tu nie było widać emocji. Rysując szczyt dnia ceny nie

skoczyły w górę o wiele punktów w kilka sekund, LOP nie spadła dynamicznie

przez aktywację zleceń stop. LOP cały czas rosła. Właśnie o to mi chodzi - w

piątek nie było widać paniki posiadaczy krótkich pozycji. Przez cały czas

Reklama
Reklama

wzrostu cen liczba otwartych kontraktów rosła. Ciekawe. Z jednej strony

potężne zakupy, obrót na poszczególnych papierach po kilkadziesiąt milionów

złotych -widać duże zaangażowanie popytu, a mimo to, ktoś cały czas

spokojnie dobierał krótkie pozycje uśredniając je w górę. Robił zdaje się

najgorszą rzecz, jaką może robić gracz - walczył ze stratą angażując

Reklama
Reklama

dodatkowy kapitał. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka - ktoś jest bardzo

nieroztropny. Jest jednak inne wytłumaczenie. Ktoś wie, że popyt wydaje

ostatnie tchnienie. Tu nie chodzi o jakieś spiskowe teorie. Nie wykluczone,

że pozycje na kontraktach zajmował ten sam, który umiejętnie działał po

stronie kupna na kasowym. Warto sobie przypomnieć, jakie spółki miały

największe wzięcie w piątek? Które zyskiwały po 5-6%? Te najcięższe. Był

moment, że jedynie 8 spółek zyskiwało mocno, podczas gdy pozostała lżejsza

dwunastka traciła na wartości (indeks w tym czasie notował wzrost o 1,5%).

To kolejny argument, który wzbudza moje zainteresowanie, a zarazem

wątpliwości, co do faktycznego odwracającego charakteru ostatniej sesji tego

tygodnia.

Ktoś się spyta, czemu się czepiam, gdy rosną największe spółki. Przecież to

są zwykle przedmioty zainteresowania inwestorów zagranicznych. Pewnie

dokupują oni nasze akcje, a ktoś nie chce w to uwierzyć i otwiera krótkie

pozycje, na których pewnie szybko się sparzy. Jest jednak jeden szczegół,

który nie powinno się pomijać. Zagranica już pewnie do nas nie wchodzi, a

jeśli ktoś czytał moje poprzednie "Weekendowe..." to wie, że osobiście

uważam, że ta jest w defensywie i raczej stara się umiejętnie wyjść z

naszego rynku. Tym samym zainteresowanie dużymi spółkami nie jest bez

znaczenia. Po pierwsze pozwala na słynności" posiadanych aktywów. Koszt takiego przejścia

jest pomniejszany przez zajmowane krótkie pozycje na rynku terminowym.

Dlaczego zagranica ma chęć wyjść z naszego rynku? Powody się dwa. Dobiegają

końca wzrosty na rynku akcji, co piątkowa sesja daje do zrozumienia, a

czego, powtarzam jeszcze raz, nie przesądza. Wydaje się także, że dobiega na

jakiś czas końca wzrost na rynku złotego. Tu przez wiele tygodni mieliśmy

dynamiczny trend umocnienia się naszej waluty koszyk.gif Taka dynamika ruchu

nie może trwać wiecznie. Im szybszy ruch, tym głębsza korekta. Na tą

przyszedł czas eurpln.gif usdpln.gif Czy inwestorzy zagraniczni mają się jej

przyglądać ze spokojem? Na razie wszystko idzie jak po maśle. Mamy wzrost

cen akcji i złotego. Stąd indeks w dolarach pnie się w górę dawno bijąc

rekordy w kwietnia wig20_usd.gif Zaraz zacznie ciążyć albo spadająca wartość

indeksu, albo złotego.

Wracając do piątkowej sesji. Zabrakło w niej paniki posiadaczy krótkich

pozycji. Elementu emocji, przeświadczenia, że jednak nie będzie spadać i

trzeba się ewakuować z shortów. Paradoksalnie, liczba otwartych pozycji

spadła nieco w czasie końcowej zniżki cen. Spadek był szybki i miał znamiona

paniki. Pewnie wychodzili z rynku ci, którzy wchodzili nań jeszcze tego

samego dnia. Mamy panikę, ale nie po tej stronie rynku co "trzeba".

Oczywiście, może ona popsuć nastroje i sprawić, że początek tygodnia nie

będzie pomyślny dla posiadaczy długich pozycji. Nie jest jednak wykluczone,

a moim zdaniem całkiem prawdopodobne, że wkrótce ponownie znajdziemy się w

okolicy piątkowych szczytów, a może i nawet wyżej.

Takie oczekiwania wynikają przynajmniej z dwóch przesłanek: braku

wspomnianej już paniki właścicieli krótkich pozycji i euforii tych po

długiej stronie rynku oraz błyskawicznych zmian nastrojów na naszym rynku.

Wzrosty będą miały się ku końcowi, gdy wszyscy będą o nich mówić. Już mówi

się sporo, ale cały czas jest spora grupa graczy chcących złapać szczyt.

Piątkowy wzrost ich nie przestraszył, a tym samym ceny nie zaszły

wystarczająco wysoko. Czy piątkową przeceną należy się martwić? Tak, ale

pamiętajmy, że takich przecen mieliśmy ostatnio sporo i właściwie każda nie

miała kontynuacji, a ceny najdalej dwa dni później dynamicznie rosły. Czy

teraz może być podobnie? Może. Sama zmienność nastrojów także jest

znamienna. Nagłe zmiany kierunku ruchu i nastrojów zwiastują zwykle zmianę

panującej tendencji. Ścierają się siły starego i nowego trendu.

A co na to wszystko mówią same wykresy? Piątkowa sesja to dla niedźwiedzi

spora gratka. Nie chodzi tu tylko o końcowy spadek przy wielkim obrocie.

Drugim argumentem jest miejsce wykreślenia piątkowej świecy wig20_fut.gif

Wzrost wyniósł ceny nad poziom lokalnych szczytów z początku października i

początku listopada. Ceny jednak nie zagrzały długo miejsca na tak wysokich

poziomach i zamknięcie źle świadczy o popycie. Taka "cofka` to wystarczający

sygnał dla graczy-ryzykantów, którzy liczą na wykreślenie formacji

podwójnego szczytu. Mowa o tych, którzy nie czekają na wykreślenie całej

formacji, ale widzą słabość byków już w momencie kreślenia drugiego szczytu.

Ma to swoje plusy, ale ma też minusy. Ryzykuje się mało, bo stop zwykle jest

bliżej, ale takie wyprzedzanie formacji też częściej kończy się porażką,

czyli aktywacją tego "stopa". Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, bo

formacja podwójnego szczytu ma szansę się wykreślić na dwóch poziomach.

Pierwszą mniejszą formację będzie zejście cen pod poziom 1810 pkt, Ten fakt

uprawdopodobni wykreślenie kolejnej, większej, której poziomem wybicia się

okolć. Jak długo? Pewnie kilka dni. Mogą one za to potwierdzić

wykreślenie pierwszej formacji podwójnego szczytu.

Podsumowując, wydaje się, że jesteśmy blisko zakończenia trendu wzrostowego.

Jednak nie ma sensu wyprzedzać zdarzeń. Poczekajmy na wyraźne sygnały

sprzedaży. Na razie trzeba się uzbroić w cierpliwość. Dzisiejsza analiza

skupiła się głównie na sesji piątkowej, ale chyba nikt nie ma wątpliwości,

że jest ona jedną z kluczowych dla oceny rynku. Piętno dużego obrotu robi

swoje. Myślę, że piątek to jeszcze nie koniec i co najmniej jeszcze raz

znajdziemy się w okolicy szczytów. A jeśli się mylę? Cóż, ewentualny silny

spadek wygeneruje sygnały sprzedaży, na które należy zareagować. Na razie

przyjmuję, że podaż gra spokojnie - przeprowadza dystrybucję. Popytu w końcu

nie starczy i zacznie się zabawa, której przedsmak mieliśmy w piątek po

14:00.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama