Reklama

Mniejsze spółki coraz tańsze

Inwestorzy wolą akcje dużych firm - indeks WIG20 nieznacznie wzrósł w listopadzie (1840,7 pkt na zamknięcie wczorajszej sesji), MIDWIG (16 934 pkt) i WIRR (4556,7 pkt) straciły na wartości. Kolejny miesiąc utrzymują się niekorzystne proporcje między liczbą spółek, których notowania rosną, i tych, których kursy spadają. Z 203 firm, które na koniec października notowane były na GPW, podniosły się notowania 71, obniżyły 132.

Publikacja: 01.12.2004 07:23

Spadki się wydłużą?

WIG20 od początku października znajduje się w trendzie bocznym. Wartość indeksu krąży wokół 1820 punktów. Tylko krok (2%) dzieli nas od pobicia tegorocznego rekordu i zmiany tendencji na wzrostową. Ale tak dobra sytuacja jest tylko w segmencie dużych spółek. Indeks MIDWIG zakończył listopad prawie 1-proc. stratą i znajduje się 8% od tegorocznego maksimum. WIRR, w którego skład wchodzą najmniejsze spółki, stracił w zakończonym miesiącu 4% i jest już ponad 10% od październikowego szczytu. Obydwa indeksy są blisko, ale wybicia w dół z konsolidacji i zmiany trendu średnioterminowego na spadkowy.

Powodem jest oczekiwane wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku i tym samym nieco gorsze rezultaty przedsiębiorstw. Szczególnie że zyski spółek bardzo szybko rosły w pierwszej połowie roku, natomiast w rezultatach za III kwartał widać już pewne spowolnienie dynamiki wzrostu.

Sądząc po zachowaniu kursów niektórych przedsiębiorstw, skala obniżenia wzrostu gospodarczego i pogorszenia wyników może być znaczna. Mocno spadają na przykład notowania Groclinu, którego akcje pod koniec zeszłego tygodnia znalazły się poniżej 100 zł. Tymczasem jeszcze we wrześniu analitycy wycenili papiery na 136 zł (CDM Pekao), a w październiku nawet na 138 zł (DM BOŚ). Jeszcze bardziej jaskrawy jest przykład Lenteksu, którego kurs 24 listopada obniżył się do 24 zł. Pod koniec września analitycy BDM PKO oszacowali wartość walorów na 36 zł. Mimo że akcje obydwu spółek wyceniane są znacznie poniżej ich wartości fundamentalnej, inwestorzy nie kupują ich chętnie. Być może uważają, że trendy spadkowe potrwają dłużej, niż to się wydaje analitykom.

Rekord Telekomunikacji

Reklama
Reklama

Największą polską spółką w składzie WIG20 jest Telekomunikacja. Wartość rynkowa firmy wynosi prawie 24 mld zł. Kiedy na początku miesiąca z coraz większym trudem szły w górę notowania PKN Orlen, to właśnie TP wzięła na siebie ciężar utrzymania wartości WIG20 na odpowiednio wysokim poziomie. To głównie dzięki TP indeks podjął w połowie miesiąca trzecią, również nieudaną, próbę wybicia ponad zbudowany w kwietniu szczyt (1870 punktów). Notowania akcji TP zamknęły sesję 12 listopada na 17,5 zł, najwyższym poziomie od 52 tygodni. Kurs giganta wzrósł trzeci kolejny miesiąc, tym razem o 4,6%. W podobnym stopniu zyskał w listopadzie także indeks WIG Telekomunikacja i był to najlepszy wynik ze wszystkich wskaźników branżowych.

Na pierwszy rzut oka można uznać, że to hossa. Ale nie wszystko układa się po myśli posiadaczy akcji. 17,5 zł to trochę za mało, żeby można było mówić o zmianie trendu długoterminowego z bocznego na wzrostowy. Na tym mniej więcej poziomie zbudowane zostały szczyty na wykresie kursu na przełomie 2001 i 2002 roku. Wreszcie, już po zbudowaniu wierzchołka na 17,5 zł, notowania TP istotnie obniżyły się, a szczyt powstał przy wysokim wolumenie. To ostrzeżenie, że sytuacja może się skończyć tak samo, jak w przypadku Agory, której notowania również rosły, dopóki wykres nie dotarł do górnej granicy długoterminowego trendu bocznego. Kiedy przyszło zmierzyć się z ważną barierą podażową, popyt natychmiast osłabł.

Przekroczenie przez notowania TP 18 zł byłoby milowym krokiem do kolejnego etapu hossy na rynku. Warto zwrócić uwagę, jakie konsekwencje miało wybicie w górę z trwającej trzy lata konsolidacji, walorów PKN. W ciągu 15 miesięcy kurs petrochemicznego giganta zwiększył się z 23 do ponad 38 zł.

Różne stopy zwrotuOd siedmiu miesięcy trwa bezprecedensowa fala umocnienia złotego względem dolara. W tym czasie notowania dolara wyrażone w złotych spadły o 20%. Dolar kosztuje mniej niż 3,2 zł i jest to najniższy kurs amerykańskiej waluty od kwietnia 1997 roku. Euro traci do złotego od dziewięciu miesięcy, ale w wolniejszym tempie niż dolar. Od końca lutego wspólna waluta osłabiła się o 14%. Listopad przyniósł kulminację wyprzedaży dolara (euro w dalszym ciągu traci wolniej na wartości), co sprawiło, że stopy zwrotu z polskich akcji wyrażone w walutach obcych są znacznie wyższe niż w złotych. W listopadzie wzrosły notowania 11 spółek z WIG20, w tym najbardziej Softbanku i Agory (po około 10%). Stopa zwrotu wyrażona w euro było dodatnia dla 15 firm (dla liderów zbliżyła się do 13%), w dolarach dla 17 przedsiębiorstw (dla liderów ok. 17%). Wreszcie wykres WIG20 wyrażony w dolarach czy euro wcale nie tkwi w trendzie bocznym, ale systematycznie rośnie. Inwestorzy zagraniczni mają na polskim rynku regularną hossę. Gdyby zdawali sobie sprawę, że na naszym rynku notowana jest taka firma jak Garbarnia, mieliby szansę zarobić w ciągu miesiąca ponad 100%.

Nie znaczy to, że będą w dalszym ciągu kupować polskie akcje. Skala umocnienia złotego jest na tyle duża, że może zniechęcać do otwierania nowych pozycji na rynku akcji właśnie w tym momencie. Po co kupować papiery w kraju, którego waluta ma się osłabić? Dopiero korekta na rynku walutowym powinna zachęcić inwestorów zagranicznych do kupowania polskich akcji. Trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do wejścia na rynek, niż przerwa w długoterminowym trendzie wzrostowym.

Zmiany w WIG20

Reklama
Reklama

Debiut na giełdzie PKO BP rozruszał handel na rynku tylko na moment. Obroty akcjami wchodzącymi w skład WIG20, po raz pierwszy od początku 2000 roku, zbliżyły się do 1 mld zł. Ale po tygodniu sytuacja wróciła do normy - w piątek, kiedy skrócone były sesje w USA, wartość wymiany nie przekroczyła 200 mln zł. Stopniowo zmniejsza się także zainteresowanie akcjami PKO BP. W poniedziałek walory największego polskiego banku detalicznego po raz pierwszy od debiutu (10 listopada) straciły pozycję lidera pod względem obrotów. Zapewne znaczna część inwestorów indywidualnych, nastawiona na szybką realizację zysków, już sprzedała papiery. Pozostali, o ile nie dojdzie do jakichś drastycznych zmian notowań, poczekają zapewne rok na akcje premiowe. Podaż od tej grupy inwestorów nie będzie miała decydującego wpływu na kurs.

Ciekawe konsekwencje może mieć wprowadzenie walorów PKO BP do WIG20. Na razie akcje banku uwzględniane są w wyliczaniu indeksu WIG - mają w nim prawie 10-proc. udział. W indeksie największych firm PKO BP zastąpi austriacki BA CA. Ten jedyny zagraniczny bank w WIG20 jest też jedyną spółką, co do której nie można mieć wątpliwości, że znajduje się w długoterminowym trendzie wzrostowym. W listopadzie kurs BA CA zyskał 7%. Trudno przypuszczać, żeby podobnie dobrze zachowywały się walory PKO BP. W zgodnej opinii analityków papiery banku zadebiutowały na giełdzie wysoko i przy kursie 24-25 zł nie mają dużego potencjału wzrostowego. Dodatkowo w grudniu zniknie parasol ochronny, który nad notowaniami roztacza Credit Suisse. Przez miesiąc po debiucie giełdowym CS ma skupować akcje PKO na rynku, w celu stabilizacji kursu. Czy kiedy walory PKO wejdą do WIG20, będą jeszcze chętni do ich kupowania?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama