Reklama

Sąd rozpozna 26 stycznia wniosek Elektrimu o częściowe uznanie wyroku arbitrażowego

Warszawa, 18.01.2005 (ISB) - Sąd Okręgowy w Warszawie rozpozna, na rozprawie 26 stycznia, wniosek Elektrimu SA o częściowe uznanie wyroku sądu arbitrażowego w sprawie zbycia aktywów Polskiej Telefonii Cyfrowej Sp. z o.o. (PTC) na rzecz Elektrimu Telekomunikacja Sp. z o.o. (ET), powiedział agencji ISB sędzia Marcin Łochowski, rzecznik prasowy ds. cywilnych w warszawskim Sądzie Okręgowym.

Publikacja: 18.01.2005 09:51

"Na rozprawie 26 stycznia, o ile nie pojawią się żadne inne przeszkody, sąd powinien rozpoznać wniosek Elektrimu o uznanie częściowe wyroku arbitrażowego, czyli tylko w części, o którą wnioskował Elektrim SA" - powiedział ISB Łochowski.

Łochowski powiedział, że sąd jest związany granicami wniosku Elektrimu SA, dotyczącego trzech pierwszych punktów wyroku arbitrażowego, które nie zawierają zapisu o Elektrimie Telekomunikacja (ET), gdyż Elektrim nie wnosił o jego uznanie.

Według niego, wyrok sądu - nawet, jeśli po myśli Elektrimu - nie zakończy zapewne walki akcjonariuszy (Elektrim, Vivendi i Deutsche Telekom) o kontrolę nad PTC, choć warszawski Elektrim będzie chciał najprawdopodobniej wykorzystać go do wszczęcia innego postępowania - tym razem w sądzie rejestrowym.

Mogłoby ono mieć na celu zmianę struktury udziałowców PTC w sposób korzystny dla Elektrimu. Póki co, sąd zakazał w końcu grudnia 2004 dokonywania jakichkolwiek zmian w rejestrze sądowym PTC - na czas nieokreślony - na wniosek kontrolowanej przez Vivendi spółki Elektrim Telekomunikacja, która z kolei ma kontrolę nad PTC.

Wniosek Elektrimu o uznanie orzeczenia sądu arbitrażowego częściowo oznacza, że spółka chce, by sąd uznał go tylko w trzech punktach mówiących o tym, że, po pierwsze - zbycie akcji na rzecz Elektrimu Telekomunikacja (ET) przez Elektrim w 1999 roku jest bezskuteczne i udziały te pozostały własnością Elektrimu.

Reklama
Reklama

Elektrim chce także, by sąd uznał, że zbycie udziałów w PTC na rzecz ET nie stanowi istotnego naruszenia umowy wspólników PTC (chodzi o Elektrim i DT), ale stanowiłoby je, gdyby Elektrim nie odzyskał udziałów PTC (wniesionych w 1999 roku do Elektrimu Telekomunikacja), w ciągu dwóch miesięcy od momentu doręczenia wyroku arbitrażu, czyli do 9 lutego 2005 roku.

Ponadto, Elektrim chce by polski sąd uznał, że żądanie DT odnośnie stwierdzenia "economic impairment" (istotnie pogorszonej sytuacji gospodarczej) zostaje oddalone, tak jak zadecydował w grudniu 2004 roku Sąd Arbitrażowy w Wiedniu.

Oznacza to zarazem, że Elektrim nie wnioskował o uznanie czwartego i piątego punktu wyroku arbitrażowego, mówiącego o zapisie, że sąd arbitrażowy nie ma jurysdykcji nad spółką ET, co obecnie jest niekorzystne dla Vivendi i Elektrimu Telekomunikacja.

ET ze swojej strony domaga się uznania tej części wyroku w innym postępowaniu sądowym, którego data rozpoznania nie została jeszcze ustalona.

Gdyby sąd nie uznał tego zapisu, ET mogłaby stać się wydmuszką pozbawioną cennych aktywów telefonii komórkowej, zarządzanych przez PTC, których wyceny sięgają obecnie grubo ponad 3 mld euro. Jednocześnie spółka dochodziłaby zapewne wysokich odszkodowań od Elektrimu w sądach międzynarodowych.

Jeśli sąd wyda 26 stycznia decyzję, będzie to decyzja nieprawomocna i ET będzie mogła ją zakwestionować.

Reklama
Reklama

Dotychczas ET nie złożyła wszystkich dokumentów potrzebnych do tego, żeby sąd mógł rozważyć jednoczesne rozpatrywanie wniosków ET i Elektrimu - w tym samym rozpoznaniu interpretacji wyroku arbitrażu. Może to jednak jeszcze nastąpić do 26 stycznia.

Niektórzy prawnicy, z którymi rozmawiała agencja ISB, twierdzą, że prawna walka pomiędzy stronami może zabrać nawet dwa do pięciu lat, podczas gdy Elektrim potrzebuje pieniędzy na całkowitą spłatę obligatariuszy (około 440 mln euro) do końca 2005 roku. Tu także będzie odbywało się kolejne postępowanie arbitrażowe na wniosek Elektrimu przeciwko obligatariuszom. Obecnie wszystkie strony sporu są dalekie od konstruktywnych negocjacji kończących wojnę o kontrolę nad PTC, której 49% udziałów należy do DT, zaś pozostałe 51% do ET, spółki joint-venture Elektrimu SA i francuskiego koncernu medialnego Vivendi.

Szczególnie stosunki pomiędzy Vivendi i Elektrimem nadal pozostają wrogie. (ISB)

Monika Romaniuk

mor/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama