Postawienie obligacji wyemitowanych przez Elektrim Finance i gwarantowanych przez Elektrim w stan wymagalności nie musi oznaczać, że powiernik zdecyduje się skorzystać z zabezpieczeń i zajmie aktywa konglomeratu. Tak twierdzi osoba, zaangażowana w 2002 r. w negocjacje i przygotowanie umowy restrukturyzacyjnej długu Elektrimu. Co zrobi powiernik - Law Debenture Trust - nie wiadomo. Przedstawiciel LDT, Chris Burgess, odpowiedział nam drogą elektroniczną, że instytucja udziela informacji jedynie obligatariuszom. Nie wiemy też, jakie instrukcje i od kogo otrzymał LDT. Z największym wierzycielem Elektrimu - Accioną - nie udało nam się wczoraj skontaktować. Zgodnie z umową powierniczą, powiernik może też działać samodzielnie.
Dlatego należy brać pod uwagę i taki scenariusz, że z czasem zajmie niemal wszystkie istotne aktywa: akcje Rafako czy Elektrimu Telekomunikacja (z wyjątkiem Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin). Wcześniej musi uzyskać odpowiednią klauzulę w polskim sądzie. Według naszego komentatora, nawet wówczas wcale nie jest jednak powiedziane, że rozpocznie egzekucję.
Londyn rozstrzygnie spór
z powiernikiem
Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu, przypomniała wczoraj, że w Londynie toczy się postępowanie w sądzie arbitrażowym, które ma rozstrzygnąć, czy Elektrim naruszył warunki emisji obligacji, a w konsekwencji, czy obligacje są faktycznie wymagalne. - Do czasu rozstrzygnięcia postępowania, egzekucja zabezpieczeń nie powinna być możliwa - powiedziała E. Bojar. Przypomniała też, że latem ubiegłego roku sąd powstrzymał działania powiernika i obligatariuszy. Uznał, że aby rozstrzygnąć kwestię naruszenia umowy, w postępowaniu powinni wziąć udział wszyscy zainteresowani.