wynikająca z rozczarowania brakiem kapitału zagranicznych funduszy ? Jak dla
mnie, to ani jedno, ani drugie. Normalna gra rynkowa, a takie zachowanie
rynku dobrze obrazuje fakt, że przy napływie zagranicznego kapitału mamy na
GPW euforię, a wystarczy wstrzymanie zakupów i rynek wchodzi w spiralę
spadków (OFE też mają pełne portfele i nie ma komu bronić rynku). Granica
między tymi dwoma scenariuszami jest bardzo cienka i raz jeszcze powtórzę,
że proszę to traktować jako przestrogę, a nie jako ucieczkę przed
prognozowaniem zachowania rynku, szczególnie że koniunkturę oceniamy na
bieżąco w codziennych komentarzach.
Jeśli komuś mało przykładów, to przytaczam niżej dwa cytaty z tej samej wiadomości Reutera, podane po piątkowej sesji .... "Inwestorzy, którzy kupują dziś nie mają pojęcia co robią. Ten rynek jest już przeszacowany i zdrowa korekta, może nawet w wysokości 20 procent zbliża się" - powiedział Harry Gallob, zarządzający aktywami w Erste Sparinvest w Wiedniu. Dalsze wzrosty akcji spółek mogą też wynikać z dobrych perspektyw
ich wyników finansowych. Roger Monson, strateg w CA IB w Londynie uważa, że
polskie i węgierskie akcje mają jeszcze 10-15 procentowe miejsce do dalszych
zwyżek..... Gwarantuję, że każdy z tych Panów ma bardzo rzetelne argumenty
przemawiające za swoją tezą i większości inwestorów zdecydowanie ciężko
byłoby je równie rzetelnie podważyć.
Ubiegły tydtów (przy okazji
ciekawie wygląda indeks cen towarów CRB, który obronił linię trendu
CRB.gif ) . Dwa tygodnie temu pisałem, że moim zdaniem szczyty w USA zostaną
jeszcze poprawione i dzisiaj te same argumenty są jeszcze wyraźniejsze (o
czym niżej), ale po wtorkowym spadku Dow Jones największym od maja 2003 r.
sytuacja na zachodnich parkietach wyraźnie zmroziła nasz i węgierski rynek.
Jeśli zachód ruszy do mocniejszej przeceny, to my zrobimy to z opóźnieniem,
a siła spadków na parkietach naszego regionu może być znacznie bardziej
dynamiczna. Jest co oddawać. Ale to jeszcze nie teraz. W następnych dniach w
USA zabrakło kontynuacji przeceny i gdy tylko zniknęło to zagrożenie,
rozpoczął się ponowny szturm na rynki wschodzące.
Kontynuację zakupów sugerowało zachowanie rynku walutowego, gdzie złoty
znowu umocnił się na rekordowe poziomy. Ale zawsze tutaj powtarzam, że
umacniający się złoty jest bardzo często elementem, który towarzyszy
rozpoczęciu kolejnej fali wzrostów na GPW, a nie sam w sobie taką hossę
wywołuje. Inaczej jest w przypadku dziwnego zachowania kontraktów, co
oglądaliśmy w końcówce czwartkowej sesji. Kto dłużej jest na rynku ten
bardzo dobrze wie, że zlecenia kupna kładzione "setkami" na kontraktach nie
są nawet na tym płynnym rynku czymś normalnym. Szczególnie na tak wysokich
poziomach i przy konsolidacji na rynku kasowym. Zwracaliśmy na to uwagę po
raz kolejny, bo po pierwsze to z reguły zapowiedź kolejnego ataku
spekulacyjnego kapitału, a po drugie zawsze budzi to mocne podejrzenia o
mało etyczne zachowanie. Tajemnicą poliszynela jest bowiem fakt, że nie
zawsze to fundusze (instytucje) osiągają dodatkowe korzyści na rynku
terminowym zajmując pozycję przed rozpoczęciem agresywnych zakupów. Często
rzekomo robią to maklerzy (znający już duże zlecenia funduszy), lub inne
osoby mające wiedzę o takim planowanym kolejnym szturmie popytu. Dla
niektórych brzmi to jak spiskowa teoria dziejów (a ja znowu narażam się
"środowisku"), ale przez wiele lat funkcjonowania na rynku wielokrotnie
pokazywałem już takie dziwne zachowania kontraktów potwierdzane dopiero
potem przez rynek kasowy. A kulisy takich zagrań znam też od zwerbowanych
"TW". Oczywiście nikt nikogo za rękę nie złapał, ale mimo wszystko sprawa
warta tutaj wzmianki, niech będzie że choćby tylko dla faktu, że takie
dziwne zachowanie kontraktów pozwala oczekiwać mocniejszego ruchu na rynku
kasowym. Tak jak w tym tygodniu.
No dobrze, wróćmy do spraw czysto rynkowych. Najpierw rzut oka na USA, gdzie
w poprzedniej Weekendowej opisywałem niemal rekordowy napływ środków do
funduszy akcji, oraz towarzyszący zbliżaniu się do szczytów tylko
umiarkowany optymizm. Atak na szczyty nie był prosty, ale te same dane z
ostatnich tygodni sugerują, że powinien się jednak powieść. Dalej nie ma
bowiem jakiegoś ekstremalnego optymizmu. Liczba byków w porównaniu do
badania Investors Intelligence sprzed 2 tygodni spadła wręcz z 54,6% do
54,1%. Po raz kolejny też mamy dodatnie saldo przepływu kapitałów do
funduszy akcji. Po poprzednim +4,3 mld i +4,5 mld (analogicznie do świetnego
listopada) ostatnie dwa tygodnie to +2,7 mld i +1,9 mld. Ktoś powie, że
wyraźnie napływ gotówki zwalnia, ale ta ostatnia wartość uwzględnia tylko
wtorek i środę ostatniego tygodnia, gdyż w poniedziałek było święto. Jeśli w
czasie (i po) wtorkowej przeceny inwestorzy dalej wpłacają środki do
funduszy akcji, to dla rynku to naprawdę spore wsparcie. Wsparciem są też
zagraniczni inwestorzy w USA, którzy na rynku obligacji kupili w zeszłym
tygodniu obligacje za 20,3 mld dolarów, co jest wartością imponującą i
najwyższą od kwietnia 2004 r. To trochę spowalnia perspektywę braku
finansowanes) przy szczytach znowu może odegrać ważną rolę dla naszego
rynku. Wyjście wyżej znowu da nam pełną niezależność, tak jak to było w
poprzednich tygodniach (co nie musi automatycznie oznaczać wzrostów, bo to
USA goni Europę, a nie na odwrót). Natomiast odbicie od szczytów i odwrót
analogiczny do ostatniego wtorku natychmiast odetnie zagraniczny popyt na
GPW. Ja jak wspomniałem oczekuję poprawienia szczytów. Dane zaczną spływać
na rynek już w poniedziałek i nie ma sensu teraz wszystkich wymieniać.
Najważniejszy będzie wtorkowy ISM, środowe wystąpienie Greenspana przed
komisją budżetową Kongresu (choć raczej nic nowego nie powie - ... dalsze
decyzje w sprawie stóp procentowych "będą zależały od napływających
danych"), oraz piątkowa matka wszystkich danych makro, czyli raport z rynku
pracy. Ten ostatni wzbudzić może dużo kontrowersji, bo dane są dość
sprzeczne. Dla przykładu wystarczy przytoczyć tylko ostatnie dane z ankiet
Challengera, które były wyraźnie powyżej historycznych średnich
(uwzględniając sezonowość) i porównać to do świetnych ostatnich danych o
liczbie wniosków od nowozarejestrowanych bezrobotnych, których liczba była
już bliska zejściu pod 300k. Takich sprzeczności jest więcej, a oczekiwania
225k są bardzo wysokie. W mojej ocenie łatwo będzie o niższą wartość, ale z
drugiej strony choćby tylko niewielkie przekroczenie bardzo mocno rynek
przestraszy.
A co na naszym rynku ? U nas nikt na Polskie dane makro patrzeć nie będzie.
Najważniejsze już były, a poniedziałkowy bilans płatniczy za grudzień
tradycyjnie nikogo nie wzruszy, bo to niewiarygodne dane (duże rewizje).
Teraz kluczowe dla polskiego rynku akcji są inne czynniki, z których głównym
jest zachowanie rynku walutowego. Każde umocnienie złotego jest w tej chwili
bardzo korzystne dla rynku akcji i wręcz prowokuje zachodni kapitał do
kolejnego ataku na GPW. Taka sytuacja ma miejsce na wszystkich rynkach
naszego regionu (odnoszę się tutaj i do walut i do giełdowych indeksów).
Ostatni tydzień w kwestii umocnienia PLN przyniósł dość istotne wydarzenie.
Mowa o RPP, która bardzo bardzo słusznie zmieniła zaskakująco nastawienie na
neutralne. Czemu więc zaskakująco ? Stało to w jawnej sprzeczności z
wcześniejszymi działaniami RPP i publicznymi wypowiedziami jej członków.
Widać RPP dla dobra prowadzonej polityki wolała przełknąć tą żabę i nie
bawić się w polityczną poprawność, ale w słuszność decyzji. W szerszą
analizę tej oceny wchodzić nie będę, zastanówmy się raczej jakie może mieć
to znaczenia dla rynku akcji. Oczywiście sama zmiana nastawienia na łagodne
nie zatrzyma napływu kapitału do Polski. Zmieniły się oczekiwania rynku co
do terminu obniżki stóp, ale same stopy jeszcze nie zostały obniżone.
Dopiero cięcie stóp o przynajmniej 50-75 pb zatrzymałoby umocnienie złotego.
Taka obniżka jest realna, choć oczywiście nie na marcowym posiedzeniu. W
marcu rynek będzie miał dylemat, czy w ogóle do obniżki dojdzie, a więcej
niż 50 pb. na pewno być nie może. W mojej ocenie już "pewne jest" że będzie
to przynajmniej 25 pb. Dla mnie byłaby to kuriozalna decyzja RPP, by teraz
zmienić tak gwałtownie nastawienie, a na następnym posiedzeniu nie obniżyć
stóp procentowych. Słowa Niekciarza dają jednak nadzieję, że może będzie to
wręcz 50 pb. Jakie słowa ? Zapytany czy RPP uwzględniła styczniową inflację
odpowiedział ... "To nie jest pod wpływem stycznia. Ten bilans ryzyk wahał
się od listopada-grudnia.". Styczeń tym bardziej przemawia za obniżkami.
Jeśli w lutym nie będzie niespodzianki, to na posiedzeniu 29-30 III RPP ma
otwartą drogę do obniżki 50 pb. Jak to wszystko ma się do rynku akcji ?
Dopiero tylko taka agresywna obniżka (lub jej perspektywa po kolejnych
dayć napływ kapitału zagranicznego do
Polski i umocnić zarówno PLN, jak i podnieść indeksy giełdowe jeszcze wyżej.
Czy tak będzie ? Patrz pierwsze akapity.... Wniosek tylko z tego taki, że do
końca marca zagraniczne fundusze mogą hulać po naszym rynku do woli. W
kwietniu już takiej sielanki nie będzie, tym bardziej, że zacznie się
rozgrywka (obawy) związane z 5 maja, czyli głosowaniem nad samorozwiązaniem
Sejmu. Proszę tylko mi nie mówić, że przecież byłaby to dobra informacja dla
Polski :) Jeśli faktycznie dojdzie do czerwcowych wyborów (w co ja nie
wierzę), to dla rynku akcji i złotego (osłabi się) zapewne kończy to wzrosty
do kolejnego korzystnego dla akcji okresu - do maja trwa historycznie
korzystny dla akcji okres ("sell in may and go away"), od maja kolejne
niemal pół roku jest dla akcji "gorsze".
Na ten tydzień z wydarzeń na naszym rynku warto zwrócić uwagę na jeszcze
jedno wydarzenie. We wtorek po sesji mamy publikację wyników PKN Orlen. To
spółka która w ostatnich tygodniach wielokrotnie dawała rynkowi impuls.
Proszę oczywiście nie sądzić, że w tej chwili jakiekolwiek fundamenty mają
znaczenie. Powtórzę - nie przy tych emocjach i nie przy tych obrotach
generowanych przez zagranicznych inwestorów. Niemniej jednak znowu może się
okazać, że ewentualne mocniejsze odchylenie od prognoz będzie dla rynku
ważną wskazówką. PKN był bowiem liderem hossy, podobnie jak spółki paliwowe
całego regionu. Jeśli wyniki to potwierdzą, to jeden PKN pociągnąć może
znowu cały region (Węgry i Czechy). A rozczarowanie ? To dopiero będzie
prawdziwy test dla rynku. Silny rynek ignoruje złe informacje w czasie
hossy. Paradoksalnie więc i to może być ważna wskazówka rozkładu rynkowych
sił. Warto więc w środę pilnie patrzeć na zlecenia kładzione na PKN.
Analitycy oczekują, że zysk wyniesie 700 mln (IV kw.) Najniższa prognoza 584
mln, najwyższa 777 mln.
No to czas to jakoś podsumować. Tak jak powiedziałem na początku tekstu,
granica między wprowadzeniem rynku w euforię, a rozpoczęciem realizacji
zysków, jest bardzo bardzo cienka. Ale wiadomo, im większe ryzyko, tym
większy zysk. Na razie w mojej ocenie decyzja RPP i zachowanie parkietów
światowych sprzyja temu, by zagraniczne fundusze bezkarnie mogły prowadzić
rynek wyżej. Wiem, że szczyty historycznie najczęściej wypadały w marcu.
Wiem, że była trzecia luka wyczerpania. Wiem, że indeks cenowy nie
potwierdza nowych szczytów Cenowy.gif Wiem, że część spółek jest
przewartościowanych, a jedynym argumentem za ich kupnem jest ... płynność.
Ale równie dobrze podobne argumenty można przedstawiać co tydzień, a rynek
dalej bardzo dynamicznie rośnie. Sytuacja może wyglądałaby nieco bardziej na
korzyść byków gdyby wzrost odbywał się na przekór światowym rynkom. Ale
wystarczy spojrzeć na "rynki wschodzące", by dojść do wniosku, że szczyt
tego trendu złapią tylko szczęściarze i hazardziści - Wegry.gif Czechy.gif
czy choćby tak egzotyczne dla nas (ale nie dla globalnych funduszy akcji,
które też patrzą na Polskę/Węgry/Czechy przez pryzmat tych rynków) jak
Argentyna.gif Brazylia.gif O nadchodzącej słabości GPW alarmować będzie
dopiero wyraźny zwrot na tych (lub amerykańskich) rynkach, lub zejście WIG20
pod minima ostatniej konsolidacji, czyli pod 2028 pkt.
[email protected]