- Lider rynku, grupa PGF, jest obecnie notowana z około 30% premią do kolejnego gracza, Farmacolu. Historycznie również można było obserwować premię, ale nie sądzimy, aby była ona na chwilę obecną uzasadniona - stwierdziła Hanna Kędziora, zajmująca się w DI BRE Banku analizami rynku farmaceutycznego. W ostatnim raporcie oceniła trzy z pięciu, czołowe firmy branży, które są notowane na GPW (DI BRE nie oceniał Prosperu i Orfe).
Według analityków obiecujący może być w tym roku Farmacol, który okazał się najbardziej efektywną firmą w branży, a dzięki przejęciom może zbliżyć się pod względem udziałów w rynku do PGF. Szybko rośnie również ubiegłoroczny debiutant - Torfarm. Jednak przed tą spółką jeszcze długa droga.
Rynek rósł wolniej
Wartość ubiegłorocznego rynku aptecznego eksperci oceniają na 14,2 mld zł. Niski wzrost rozczarował wszystkich - spodziewano się bowiem od 5 do 10% przyrostu obrotów, tymczasem wzrosły zaledwie o 3,4%. Było to spowodowane głównie zmianami w refundacjach, wprowadzonymi z początkiem ubiegłego roku. Apteki, spodziewając się niekorzystnych dla siebie przepisów (obniżyły wysokość marż), już w grudniu 2003 r. robiły zapasy. W efekcie - spadły ich zakupy w następnych miesiącach. - Był to jednak czynnik powszechnie znany i zapewne uwzględniany w prognozach rynkowych - twierdzą analitycy. Do tego dołożyły się jednak... łagodne warunki pogodowe, tradycyjnie powodujące mniejsze zapotrzebowanie na leki.
Jaki będzie wzrost rynku w tym roku? - Wydaje się, że po niskich wzrostach w poprzednim roku, w tym dynamika powinna być znacznie wyższa. Zakładamy ją na poziomie 8%. Jest to zdecydowanie mniej niż notowano przed rokiem 2004, ale polityka państwa wyraźnie nie sprzyja wzrostom sprzedaży farmaceutyków. Częste zmiany na listach refundacyjnych mają za zadanie zmniejszenie liczby refundowanych leków lub co najmniej zmniejszenie bezwzględnego poziomu refundacji. Ciągle mało sprzedaje się, również ze względu na refundację, a właściwie jej brak, nowoczesnych preparatów innowacyjnych - uważa H. Kędziora.