Do wtorku włącznie mali inwestorzy mogli zgłaszać popyt na walory Ferrum (spółka wydłużyła terminy subskrypcji ze względu na ubiegłotygodniową żałobę narodową). Przeznaczona dla nich transza obejmowała 1,5 mln akcji. Przedział cenowy wynosił 9,5-11,5 zł (wczorajszy kurs to 9,9 zł; spadł o 1%). Giełdowi gracze musieli proponować cenę z widełek. Ryzykowali jednak, że jeśli zaoferują mniej, niż wyniesie ostateczna cena emisyjna, nie dostaną walorów. Spółka miała podać cenę do 14 kwietnia. Wczoraj jednak do zamknięcia tego wydania gazety nie opublikowała jej.

Nasze informacje wskazują, że nadsubskrypcji w transzy inwestorów indywidualnych nie będzie. Część walorów może w takiej sytuacji zasilić pulę dla dużych graczy. To, czy tak się stanie, zależy od wyników budowy księgi popytu. Zakończyła się wczoraj (deklaracje składane w book buildingu miały wiążący charakter). Dla instytucji firma zarezerwowała 3,5 mln akcji. Zapisy będą przyjmowane dziś i jutro.

Ferrum chce pozyskać pieniądze, ponieważ nie jest w stanie finansować rosnących zamówień ze środków własnych. Tymczasem chce zwiększyć produkcję z 59 tys. ton rur w zeszłym roku do 83 tys. ton w tym roku. Dostęp do kapitału z zewnątrz ma ograniczony (realizuje układ z wierzycielami; wyjąwszy bardzo udany dla niej 2004 rok, w poprzednich kilku latach wygenerowała około 100 mln zł strat). Jak twierdzili przedstawiciele firmy, jeszcze przed ofertą inwestorzy deklarowali gotowość objęcia akcji o wartości około 30 mln zł. Oferta dojdzie do skutku, jeśli Ferrum uplasuje 1 875 tys. walorów.