dramatyczny dla akcji październik w 87 r. był czwartym miesiącem po
zakończeniu rekordowego II kw., to bykom ciarki chodzą teraz po plecach na
widok kwietniowej kartki w kalendarzu (czwarty miesiąc po rekordowym kw.).
Ktoś mógłby się w tym miejscu przyczepić, że sama dynamika wzrostu zysków
spółek o niczym jeszcze nie świadczy. Słusznie - podobnie na rynku akcji
czym innym jest odbicie rynku 4% na jednej sesji po długiej bessie i
konsolidacji (zapowiada wzrost), a czym innym 4% wzrost po euforycznej
hossie, co z reguły oznacza euforię i ostatnią fazę trendu. Ale tak samo jak
rekordowa jest dynamika, tak samo rekordowa jest wartość tych zysków. Zyski
spółek z S&P500 skorygowane o inflację po ostatnim kwartale wzrosły wyraźnie
powyżej 50 letniego kanału wzrostowego i znalazły się na poziomach
widzianych tylko w .... 2000 r. Zyski_SP500.gif To oczywiście też budzi
fatalne skojarzenia, bo jest to przecież moment rozpoczęcia bessy po długiej
internetowej hossie. To nie przypadek...."
Ten tydzień potwierdził słuszność analogii do krachów i rynkowych zwrotów.
Wprawdzie przy tak rozwiniętych rynkach finansowych powtórka "krachu" jest
niemal niemożliwa, ale ponad 400 pkt. na Dow Jones w 3 dni !!! robi wrażenie
Dow_intra.gif Nasdaq_intra.gif Od dwóch lata nie było trzech dni
trzycyfrowego spadku Dow Jones, podobnie jak niedźwiedzie uzyskały
najwipodwyżek
będzie musiała być większa, to członkowie uważali, że zwiększenie tempa
zacieśniania polityki pieniężnej nie jest w obecnej chwili konieczne". Rynek
natychmiast odebrał to jako brak zapowiedzi podwyżek większych niż 25 pb. To
był jednak ostatni byczy posiłek przed ścięciem na kolejnych trzech sesjach.
Potem dane makro zeszły bowiem na plan dalszy, przestały się liczyć opinie
Bernake (prawdopodobny następca Greenspana), ceny ropy, jak i tak naprawdę
publikowane wyniki spółek. Oczywiście proszę źle tego nie zrozumieć - wyniki
spółek były w tym tygodniu najważniejsze. Biorąc jednak pod uwagę to jak
reagował rynek i to co napisałem w poprzednich akapitach, to chyba tylko
szokująco dobre informacje mogły powstrzymać niedźwiedzie. Nawet te bardzo
dobre (abstrahując od oczekiwać analityków) raporty nie były wystarczające -
zysk Citigroup w I kw. wzrósł do rekordowego poziomu w historii. Wszystko
dzięki bankowości detalicznej, a przecież jest to "najpotężniejsza
instytucja finansowa na świecie". Nie pomogło to szerokiemu rynkowi. Nic w
tym tygodniu nie pomagało. Od wspomnianego wtorkowego emocjonalnego wyskoku
w końcówce każdy dzień to systematyczne osuwanie całą sesję. To też bardzo
ważna informacja. Podkreślałem w każdym komentarzu, że jest wyraźna różnica
między takim wyskokiem w samej końcówce sesji, a systematycznym spadkiem w
ciągu całej sesji. To drugie z reguły wskazuje zdecydowanie trwalszy
kierunek ruchu.
To samo potwierdza analiza techniczna. Już w czwartek indeksy amerykańskie
naruszyły bardzo ważne wsparcia, by dokończenie egzekucji odłożyć na piątek.
Wszystkie główne indeksy zeszły na tegoroczne dołki i wyraźnie pod
gloryfikowaną w USA 200-sesyjną średnią kroczącą (rośnie już tylko dla
S&P500). Dow_d.gif Nasdaq_d.gif i SP500_d.gif Na tym ostatnim (nie tylko na
tym) można wyrysować formację głowy z ramionami. Technicy mogliby się
spierać nad tym jak koślawa to formacja, ale rozkład obrotów nie pozostawia
żadnych wątpliwości. Zarówno na NYSE jak i Nasdaq (tutaj mniej wyraźnie)
obroty zaczęły rosnąć po wyznaczeniu szczytu (szczytu głowy), spadały przy
rysowaniu prawego ramienia i teraz bardzo dynamicznie wzrosły przy jego
kończeniu i przebijaniu wsparcia. S&P500 przy wypełnieniu zasięgu spadku
znajdzie się przy 1100 pkt.
Nie ma wyjścia dla amerykańskich indeksów ? Ja z reguły odpowiadam, że
odpowiedź zależy od ilości posiadanych kontraktów. A tak poważniej mówiąc,
to nawet najbardziej pesymistycznym formacjom towarzyszy często ruch
powrotny, który jest tylko pożywką dla późniejszego spadku, tak samo jak
hossa potrzebuje ściany strachu. Odpowiedzi należy raczej szukać na pytanie,
czy ten ruch powrotny nastąpi po panice rynku, czy ta panika miała miejsce
już w piątek. A zatrzymanie spadku i odwrócenie trendu ? Niczego nie można
wykluczyć, a szukając powodów takiego zwrotu (choć najlepsze to te, których
nie znamy i którymi rynek nas zaskoczy) spojrzałbym na dane PPI we wtorek i
CPI w środę. Kwestia inflacji do czasu wyników spółek mocno elektryzowała
inwestorów, a ostatnio ten temat był ignorowany. Ropa po zapowiedziach OPEC
i dobrych danych o zapasach wciąż spada ROPA.gif a indeks cen towarów CRB
też wszedł w wyraźną korektę CRB.gif Jeśli analitycy dostaną we wtorek i
środę dobre dane o inflacji, a Beżowa Księga o 20:00 tego nie popsuje, to
połączenie tych faktów może dać rynkowi trochę optymizmu na koniec tygodnia.
A u nas tego optymizmu coraz bardziej brakuje. I to jako pesymistę zaczyna
mnie coraz bardziej martwić. Znowu wchodzę w pokrętną giełdową logikę, więc
powoli wyjaśniam o co chodzi. Cały czas uwagę zwraca mocno ujemna baza. To
permanentne zboczenie naszego rynką pesymistyczne opinię zarówno znajomych
inwestorów/analityków/ekonomistów, jak i choćby często przytaczany przeze
mnie subindeks Pengabu - saldo prognozy popytu na akcje, które osiągnęło w
kwietniu wartość najniższą od sierpnia zeszłego roku. Jeśli spojrzymy na
wykres, to skuteczność wskaźnika w ostatnim okresie znacznie zmalała tzn.
wysoki odczyt nie zawsze powodował zwrot na południe (usprawiedliwia to PKO
BP i szał rynku pierwotnego). PENGAB.gif Dlaczego więc niepokoi mnie spadek
do wartości 19 pkt ? Przecież nie jest to żadna skrajnie pesymistyczna (to
antywskaźnik, więc zapowiadałoby to wzrost) wartość. Zgoda, ale po pierwsze
ankieta była przeprowadzana w dniach gdy indeksy były przy szczytach
miesięcznej konsolidacji, co zawsze trochę zawyża odczyt, a po drugie
bardziej chodzi tutaj o sam spadek salda aż o 30 pkt. w okresie 2 miesięcy.
To wyraźna zmiana nastrojów, co nie zachęca do prognozowania głębokich i
trwałych spadków. Optymizm jest ich pożywką, a nie strach. Ale proszę
traktować to na razie jako przestrogę/poszlakę, a nie jako jakiś sygnał.
Sygnały wysyła cały czas analiza techniczna i tutaj wyraźną przewagę mają
pesymiści. Pierwszy podstawowy argument to linie trendu spadkowego, które
nie zostały pokonane zarówno na Kontrakty.gif jak i na Indeks.gif Ciekawie
wyglądają też zniesienia. Trend spadkowy zapoczątkowany na przełomie lutego
i marca zatrzymany został 21 marca dokładnie na zniesieniu 61,8% trendu
wzrostowego zapoczątkowanego pod koniec stycznia. Zniesienie1.gif Fakt
zwrotu na tym "ostatnim" zniesieniu uniemożliwiał prognozowanie mocniejszego
spadku, ale jednocześnie świadczył o słabości rynku i braku kontynuacji
trendu wzrostowego. O szybkiej kontynuacji hossy mogła być mowa gdyby rynek
trend spadkowy przerwał na "pierwszym" zniesieniu, czyli 38,2%. (2000 pkt).
Jeśli trzymać się takiej interpretacji, to teraz argumenty są po stronie
niedźwiedzi, które odreagowanie tych spadków nie tylko zatrzymały na linii
trendu spadkowego, nie tylko dwukrotnie wygrały na poziomie luki bessy z 15
marca, ale szczyt tego odreagowania z ostatnich tygodni wypada dokładnie na
zniesieniu 38,2% ostatniej fali spadkowej Zniesienie2.gif Samo to świadczy
o słabości rynku, a jeśli trzymać się tej interpretacji, to zejście pod
marcowe dołki (czyli pod zniesienie 61,8%) zapowiadać będzie zniesienie
całego trendu wzrostowego zapoczątkowanego z poziomu 1804 pkt. 24 stycznia.
Po piątkowej sesji w USA dołki marcowe mogą nie wytrzymać, więc tak samo jak
w przypadku RGR na S&P500 należy zakładać poprawność takiego negatywnego
scenariusza, a jego zaprzeczeniem najpóźniej byłoby wyjście nad szczyty
konsolidacji z ostatniego miesiąca, a najwcześniej przełamanie na indeksie i
kontraktach linii trendu spadkowego.
No to teraz dla każdego coś miłego. Zobaczmy na parę wykresów, które każdy
mógłby przypisać do swojej pozycji - tutaj bowiem obraz już nie tak
jednoznaczny. Przykładowo rynki wschodzące. Do nich zalicza się też
Argentyna.gif i Brazylia.gif Tutaj też mamy mały dramacik i dawno przebite
marcowe dołki. O tyle to niepokojące dla GPW, że szczyty na tych rynkach
wypadły w marcu wyraźnie wcześniej dając zagranicznym inwestorom sygnał do
odwrotu także z Polski Czech i Węgier. To minus. Plusem jest to, że rynki
naszego regionu jeszcze dalej mocno się trzymają (mimo osłabienia waluty).
Mocniej niż polski rynek. Czechy.gif i Wegry.gif dalej nie przebiły
marcowych dołków ! My w piątek je testowaliśmy. Jeśli chodzi o moją
subiektywną ocenę, to rynki naszego regionu, w tym GPW trzymają się w
ostatnich dniach tylko dlatego, że zupełnie nieobecni są zagraniczni
inwestorzy. Obroty są śladowe, a większość sesji spędzamy w konso, to drzwi są bardzo wąskie przy tej
płynności i przecena będzie bardzo dynamiczna. Na razie przed ucieczką
zagranicy broni nas jeszcze jedno - 10Y_US_Rentownosc.gif Niższa rentowność
amerykańskich papierów to wzrost atrakcyjności rynków wschodzących (i na
odwrót). Przerabialiśmy to w marcu, więc nie muszę chyba przypominać.
Wprawdzie takie zachowanie amerykańskiego rynku obligacji powinno być
odczytane jako zapowiedź wyraźnego spowolnienia gospodarczego, ale dla
rynków wschodzących to plus. Oczywiście też proszę podchodzić do tego z
rozwagą, bo to jeszcze absolutnie żaden impuls do kupna jeśli spojrzymy na
to z nieco dalszej perspektywy Stopy_roznica.gif Z innych wykresów
zwróciłbym jeszcze uwagę na fatalnie wyglądający indeks Cenowy.gif oraz na
to co w piątek stało się na spółkach paliwowych m.in. Exxon Mobil, którego
PKN wiernie ostatnio naśladował. Spolki_paliwowe.gif Jeśli fundusze trzymać
będą się tej "globalizacji", to spadająca ropa zgniecie też PKN na początku
tygodnia.
Powiało grozą na koniec, ale faktycznie tak groźnie to wygląda. Jeśli w tym
tygodniu na GPW zobaczymy mocną przecenę to media nie będą miały problemów,
by ją uzasadnić. Można wybierać, albo USA, albo PKN, TPS (konkurencja w
komórkach), czy KGHM (strajki/miedź!). Jeśli komuś mało, to należy pamiętać
o ryzyku politycznym, które skutecznie będzie odstraszać dużych inwestorów
od GPW. Podałem wprawdzie kilka optymistycznych argumentów w powyższym
tekście, ale zamknięcie tygodnia na plusach byłoby dla mnie chyba nieco zbyt
wyraźnym ignorowaniem informacji spływających na rynek i zachowania
zachodnich parkietów. Jak już pisałem, najwcześniej dopiero po porażce linii
trendu na kontraktach i indeksie można mówić o uratowaniu rynku przed
przeceną. Na razie trwa korrida i to byki są w tarapatach.
[email protected]