Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 17.04.2005 13:29

Marek Pryzmont

Muszę zacząć nieładnie, bo od przypomnienia Weekendowej z początku kwietnia.

Bynajmniej jednak nie dlatego, że "miałem racje", co analitycy nadmiernie

często podkreślają. Raz racje się ma, a za drugim razem trzeba z pokorą

spuścić głowę po nieudanej prognozie. Część analizy przypomnę dlatego, by

Reklama
Reklama

pokazać kontekst w którym tak silnie przecenione zostały amerykańskie

indeksy, które teraz odciskają największe piętno na globalnych rynkach

akcji. Media oczywiście powiedzą inwestorom, że to wina danych makro, czy

wyników spółek, ale kto na bieżąco śledził publikacje w tym tygodniu ten

mógł się mocno zdziwić, że nawet przekraczanie najbardziej optymistycznych

oczekiwań w połączeniu z dobrymi prognozami na kolejne kwartały wywoływało w

Reklama
Reklama

większości przypadków mocną przecenę (często dopiero następnego dnia) w ślad

za szerokim rynkiem. A wystarczy jeszcze wspomnieć rozczarowujące wyniki

sprzed kilku kwartałów po których ... indeksy rosły. Gdzie tkwi sekret tej

pokrętnej logiki ? Odpowiedź po części w powtórzonym poniższym akapicie.

" .... Większość serwisów pominęła za to w tym tygodniu (chodzi o przełom

marca i kwietnia) dość ciekawą informację podaną przy środowym amerykańskim

Reklama
Reklama

PKB. Mowa o rządowych szacunkach dynamiki wzrostu zysków spółek, które po

podatkach wzrosły aż 13,4% !!! w IV kwartale. To najwyższa wartość od II

kwartału 1987 r. Ten rok wzbudza jednoznaczne skojarzenia z giełdowym

krachem z października. DOW_1987.gif Jak to możliwe, że przy takiej

dynamice zysków dochodzi do załamania rynku akcji ? Odpowiedź dość

Reklama
Reklama

oczywista - rynek akcji dyskontuje te dobre informacje, a potem jeszcze

nadmiernie rośnie na fali optymizmu w czasie ich publikacji. Warto więc

zauważyć, że obecna sytuacja wygląda bardzo analogicznie. Szczyt Dow Jones w

87 r. wypadł (25 sierpnia 87 r.) na koniec drugiego miesiąca kw. następnego

po rekordowych zyskach (znane są już wtedy dane wstępne i pierwsza rewizja -

Reklama
Reklama

druga rewizja, czyli ostateczne dane, podawane są na koniec kolejnego

kwartału). Dow Jones w tym roku też szczyt zrobił w niemal analogicznym

punkcie kalendarza (7 marca 2005 r., czyli tuż po końcu drugiego miesiąca

kwartału następnego po rekordowych zyskach). Dyskontowane dobre dane stały

się powszechnie znanymi faktami i rynek zaczął spadać. Biorąc pod uwagę, że

Reklama
Reklama

dramatyczny dla akcji październik w 87 r. był czwartym miesiącem po

zakończeniu rekordowego II kw., to bykom ciarki chodzą teraz po plecach na

widok kwietniowej kartki w kalendarzu (czwarty miesiąc po rekordowym kw.).

Ktoś mógłby się w tym miejscu przyczepić, że sama dynamika wzrostu zysków

spółek o niczym jeszcze nie świadczy. Słusznie - podobnie na rynku akcji

czym innym jest odbicie rynku 4% na jednej sesji po długiej bessie i

konsolidacji (zapowiada wzrost), a czym innym 4% wzrost po euforycznej

hossie, co z reguły oznacza euforię i ostatnią fazę trendu. Ale tak samo jak

rekordowa jest dynamika, tak samo rekordowa jest wartość tych zysków. Zyski

spółek z S&P500 skorygowane o inflację po ostatnim kwartale wzrosły wyraźnie

powyżej 50 letniego kanału wzrostowego i znalazły się na poziomach

widzianych tylko w .... 2000 r. Zyski_SP500.gif To oczywiście też budzi

fatalne skojarzenia, bo jest to przecież moment rozpoczęcia bessy po długiej

internetowej hossie. To nie przypadek...."

Ten tydzień potwierdził słuszność analogii do krachów i rynkowych zwrotów.

Wprawdzie przy tak rozwiniętych rynkach finansowych powtórka "krachu" jest

niemal niemożliwa, ale ponad 400 pkt. na Dow Jones w 3 dni !!! robi wrażenie

Dow_intra.gif Nasdaq_intra.gif Od dwóch lata nie było trzech dni

trzycyfrowego spadku Dow Jones, podobnie jak niedźwiedzie uzyskały

najwipodwyżek

będzie musiała być większa, to członkowie uważali, że zwiększenie tempa

zacieśniania polityki pieniężnej nie jest w obecnej chwili konieczne". Rynek

natychmiast odebrał to jako brak zapowiedzi podwyżek większych niż 25 pb. To

był jednak ostatni byczy posiłek przed ścięciem na kolejnych trzech sesjach.

Potem dane makro zeszły bowiem na plan dalszy, przestały się liczyć opinie

Bernake (prawdopodobny następca Greenspana), ceny ropy, jak i tak naprawdę

publikowane wyniki spółek. Oczywiście proszę źle tego nie zrozumieć - wyniki

spółek były w tym tygodniu najważniejsze. Biorąc jednak pod uwagę to jak

reagował rynek i to co napisałem w poprzednich akapitach, to chyba tylko

szokująco dobre informacje mogły powstrzymać niedźwiedzie. Nawet te bardzo

dobre (abstrahując od oczekiwać analityków) raporty nie były wystarczające -

zysk Citigroup w I kw. wzrósł do rekordowego poziomu w historii. Wszystko

dzięki bankowości detalicznej, a przecież jest to "najpotężniejsza

instytucja finansowa na świecie". Nie pomogło to szerokiemu rynkowi. Nic w

tym tygodniu nie pomagało. Od wspomnianego wtorkowego emocjonalnego wyskoku

w końcówce każdy dzień to systematyczne osuwanie całą sesję. To też bardzo

ważna informacja. Podkreślałem w każdym komentarzu, że jest wyraźna różnica

między takim wyskokiem w samej końcówce sesji, a systematycznym spadkiem w

ciągu całej sesji. To drugie z reguły wskazuje zdecydowanie trwalszy

kierunek ruchu.

To samo potwierdza analiza techniczna. Już w czwartek indeksy amerykańskie

naruszyły bardzo ważne wsparcia, by dokończenie egzekucji odłożyć na piątek.

Wszystkie główne indeksy zeszły na tegoroczne dołki i wyraźnie pod

gloryfikowaną w USA 200-sesyjną średnią kroczącą (rośnie już tylko dla

S&P500). Dow_d.gif Nasdaq_d.gif i SP500_d.gif Na tym ostatnim (nie tylko na

tym) można wyrysować formację głowy z ramionami. Technicy mogliby się

spierać nad tym jak koślawa to formacja, ale rozkład obrotów nie pozostawia

żadnych wątpliwości. Zarówno na NYSE jak i Nasdaq (tutaj mniej wyraźnie)

obroty zaczęły rosnąć po wyznaczeniu szczytu (szczytu głowy), spadały przy

rysowaniu prawego ramienia i teraz bardzo dynamicznie wzrosły przy jego

kończeniu i przebijaniu wsparcia. S&P500 przy wypełnieniu zasięgu spadku

znajdzie się przy 1100 pkt.

Nie ma wyjścia dla amerykańskich indeksów ? Ja z reguły odpowiadam, że

odpowiedź zależy od ilości posiadanych kontraktów. A tak poważniej mówiąc,

to nawet najbardziej pesymistycznym formacjom towarzyszy często ruch

powrotny, który jest tylko pożywką dla późniejszego spadku, tak samo jak

hossa potrzebuje ściany strachu. Odpowiedzi należy raczej szukać na pytanie,

czy ten ruch powrotny nastąpi po panice rynku, czy ta panika miała miejsce

już w piątek. A zatrzymanie spadku i odwrócenie trendu ? Niczego nie można

wykluczyć, a szukając powodów takiego zwrotu (choć najlepsze to te, których

nie znamy i którymi rynek nas zaskoczy) spojrzałbym na dane PPI we wtorek i

CPI w środę. Kwestia inflacji do czasu wyników spółek mocno elektryzowała

inwestorów, a ostatnio ten temat był ignorowany. Ropa po zapowiedziach OPEC

i dobrych danych o zapasach wciąż spada ROPA.gif a indeks cen towarów CRB

też wszedł w wyraźną korektę CRB.gif Jeśli analitycy dostaną we wtorek i

środę dobre dane o inflacji, a Beżowa Księga o 20:00 tego nie popsuje, to

połączenie tych faktów może dać rynkowi trochę optymizmu na koniec tygodnia.

A u nas tego optymizmu coraz bardziej brakuje. I to jako pesymistę zaczyna

mnie coraz bardziej martwić. Znowu wchodzę w pokrętną giełdową logikę, więc

powoli wyjaśniam o co chodzi. Cały czas uwagę zwraca mocno ujemna baza. To

permanentne zboczenie naszego rynką pesymistyczne opinię zarówno znajomych

inwestorów/analityków/ekonomistów, jak i choćby często przytaczany przeze

mnie subindeks Pengabu - saldo prognozy popytu na akcje, które osiągnęło w

kwietniu wartość najniższą od sierpnia zeszłego roku. Jeśli spojrzymy na

wykres, to skuteczność wskaźnika w ostatnim okresie znacznie zmalała tzn.

wysoki odczyt nie zawsze powodował zwrot na południe (usprawiedliwia to PKO

BP i szał rynku pierwotnego). PENGAB.gif Dlaczego więc niepokoi mnie spadek

do wartości 19 pkt ? Przecież nie jest to żadna skrajnie pesymistyczna (to

antywskaźnik, więc zapowiadałoby to wzrost) wartość. Zgoda, ale po pierwsze

ankieta była przeprowadzana w dniach gdy indeksy były przy szczytach

miesięcznej konsolidacji, co zawsze trochę zawyża odczyt, a po drugie

bardziej chodzi tutaj o sam spadek salda aż o 30 pkt. w okresie 2 miesięcy.

To wyraźna zmiana nastrojów, co nie zachęca do prognozowania głębokich i

trwałych spadków. Optymizm jest ich pożywką, a nie strach. Ale proszę

traktować to na razie jako przestrogę/poszlakę, a nie jako jakiś sygnał.

Sygnały wysyła cały czas analiza techniczna i tutaj wyraźną przewagę mają

pesymiści. Pierwszy podstawowy argument to linie trendu spadkowego, które

nie zostały pokonane zarówno na Kontrakty.gif jak i na Indeks.gif Ciekawie

wyglądają też zniesienia. Trend spadkowy zapoczątkowany na przełomie lutego

i marca zatrzymany został 21 marca dokładnie na zniesieniu 61,8% trendu

wzrostowego zapoczątkowanego pod koniec stycznia. Zniesienie1.gif Fakt

zwrotu na tym "ostatnim" zniesieniu uniemożliwiał prognozowanie mocniejszego

spadku, ale jednocześnie świadczył o słabości rynku i braku kontynuacji

trendu wzrostowego. O szybkiej kontynuacji hossy mogła być mowa gdyby rynek

trend spadkowy przerwał na "pierwszym" zniesieniu, czyli 38,2%. (2000 pkt).

Jeśli trzymać się takiej interpretacji, to teraz argumenty są po stronie

niedźwiedzi, które odreagowanie tych spadków nie tylko zatrzymały na linii

trendu spadkowego, nie tylko dwukrotnie wygrały na poziomie luki bessy z 15

marca, ale szczyt tego odreagowania z ostatnich tygodni wypada dokładnie na

zniesieniu 38,2% ostatniej fali spadkowej Zniesienie2.gif Samo to świadczy

o słabości rynku, a jeśli trzymać się tej interpretacji, to zejście pod

marcowe dołki (czyli pod zniesienie 61,8%) zapowiadać będzie zniesienie

całego trendu wzrostowego zapoczątkowanego z poziomu 1804 pkt. 24 stycznia.

Po piątkowej sesji w USA dołki marcowe mogą nie wytrzymać, więc tak samo jak

w przypadku RGR na S&P500 należy zakładać poprawność takiego negatywnego

scenariusza, a jego zaprzeczeniem najpóźniej byłoby wyjście nad szczyty

konsolidacji z ostatniego miesiąca, a najwcześniej przełamanie na indeksie i

kontraktach linii trendu spadkowego.

No to teraz dla każdego coś miłego. Zobaczmy na parę wykresów, które każdy

mógłby przypisać do swojej pozycji - tutaj bowiem obraz już nie tak

jednoznaczny. Przykładowo rynki wschodzące. Do nich zalicza się też

Argentyna.gif i Brazylia.gif Tutaj też mamy mały dramacik i dawno przebite

marcowe dołki. O tyle to niepokojące dla GPW, że szczyty na tych rynkach

wypadły w marcu wyraźnie wcześniej dając zagranicznym inwestorom sygnał do

odwrotu także z Polski Czech i Węgier. To minus. Plusem jest to, że rynki

naszego regionu jeszcze dalej mocno się trzymają (mimo osłabienia waluty).

Mocniej niż polski rynek. Czechy.gif i Wegry.gif dalej nie przebiły

marcowych dołków ! My w piątek je testowaliśmy. Jeśli chodzi o moją

subiektywną ocenę, to rynki naszego regionu, w tym GPW trzymają się w

ostatnich dniach tylko dlatego, że zupełnie nieobecni są zagraniczni

inwestorzy. Obroty są śladowe, a większość sesji spędzamy w konso, to drzwi są bardzo wąskie przy tej

płynności i przecena będzie bardzo dynamiczna. Na razie przed ucieczką

zagranicy broni nas jeszcze jedno - 10Y_US_Rentownosc.gif Niższa rentowność

amerykańskich papierów to wzrost atrakcyjności rynków wschodzących (i na

odwrót). Przerabialiśmy to w marcu, więc nie muszę chyba przypominać.

Wprawdzie takie zachowanie amerykańskiego rynku obligacji powinno być

odczytane jako zapowiedź wyraźnego spowolnienia gospodarczego, ale dla

rynków wschodzących to plus. Oczywiście też proszę podchodzić do tego z

rozwagą, bo to jeszcze absolutnie żaden impuls do kupna jeśli spojrzymy na

to z nieco dalszej perspektywy Stopy_roznica.gif Z innych wykresów

zwróciłbym jeszcze uwagę na fatalnie wyglądający indeks Cenowy.gif oraz na

to co w piątek stało się na spółkach paliwowych m.in. Exxon Mobil, którego

PKN wiernie ostatnio naśladował. Spolki_paliwowe.gif Jeśli fundusze trzymać

będą się tej "globalizacji", to spadająca ropa zgniecie też PKN na początku

tygodnia.

Powiało grozą na koniec, ale faktycznie tak groźnie to wygląda. Jeśli w tym

tygodniu na GPW zobaczymy mocną przecenę to media nie będą miały problemów,

by ją uzasadnić. Można wybierać, albo USA, albo PKN, TPS (konkurencja w

komórkach), czy KGHM (strajki/miedź!). Jeśli komuś mało, to należy pamiętać

o ryzyku politycznym, które skutecznie będzie odstraszać dużych inwestorów

od GPW. Podałem wprawdzie kilka optymistycznych argumentów w powyższym

tekście, ale zamknięcie tygodnia na plusach byłoby dla mnie chyba nieco zbyt

wyraźnym ignorowaniem informacji spływających na rynek i zachowania

zachodnich parkietów. Jak już pisałem, najwcześniej dopiero po porażce linii

trendu na kontraktach i indeksie można mówić o uratowaniu rynku przed

przeceną. Na razie trwa korrida i to byki są w tarapatach.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama