Jak wskazują nasze informacje, przedstawiciele Orlenu i BOP chcieli, żeby J. Staniewski był zatrudniony na etacie. Menedżer nie zaakceptował propozycji, gdyż musiałby zrezygnować z zasiadania w zarządzie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Tymczasem zamierzał pracować w dwóch spółkach. W piątek nie chciał rozmawiać na ten temat. - Negocjacje z panem Staniewskim prowadził Orlen. My nie podpisaliśmy z nim umowy o pracę - mówi Agnieszka Rejnowicz z biura prasowego BOP.
Niejasna sytuacja w zarządzie BOP trwa od kilku miesięcy. Do 28 lutego za finanse odpowiadała Małgorzata Wiśnicka-Hińcza. Odeszła za porozumieniem stron. Jej miejsce, na krótko, zajął 14 marca Robert Bednarski, jednocześnie dyrektor finansowy Orlenu. Po kilkunastu dniach rada nadzorcza podjęła uchwałę o odwołaniu R. Bednarskiego i powołaniu J. Staniewskiego.
- Orlen nie wskazał osoby odpowiedzialnej za finanse BOP. Teraz sprawy finansowe nadzoruje cały zarząd - mówi A. Rejnowicz. Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu, twierdzi, że w najbliższym czasie koncern wskaże odpowiednią osobę.
BOP to joint venture utworzone przez Orlen i holenderski Basell (światowy potentat w produkcji poliolefin). W zeszłym roku spółka zarobiła 103,4 mln zł, podczas gdy w 2003 r. 44 mln zł. Przychody ze sprzedaży BOP wzrosły o ok. 48%, do 1,08 mld zł. Rentowność kapitałów własnych spółki przekroczyła 10%. Pakiet udziałów w Basell Orlen Polyolefins ma w księgach Orlenu wartość 453,7 mln zł.
J. Staniewski chce zostać w PGNiG