Decyzja Netii o zakupie licencji UMTS i wejście na polski rynek telefonii komórkowej może być jednym z najważniejszych wydarzeń na rynku telekomunikacyjnym w ciągu 2-3 lat - uważa Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Securities. "Bardzo chcielibyśmy, aby był to podobny sukces do tego, który odniósł Juliusz Cezar w 49 roku p.n.e., ale analogia między tymi dwoma zdarzeniami nie jest 100-procentowa. Netia to nie Juliusz Cezar (jakim byłby Hutchison Whampoa), a polski rynek telekomunikacyjny to nie Rzym" - napisał w raporcie. Według analityka, decyzja Netii o wejściu w segment telefonii mobilnej jest jak przekroczenie Rubikonu przez Cezara. "Nie zostało już nic, tylko walka" - ocenia.

K. Kaczmarczyk uważa, że wchodząc na rynek telefonii komórkowej zarząd Netii podjął dobrą decyzję. Ma jednak zastrzeżenia. Wolałby, aby spółka zastosowała model MVNO i nie budowała sieci o wartości 1 mld euro. Zwraca uwagę, że atrakcyjność mobilnego segmentu dla potencjalnego inwestora stoi pod dużym znakiem zapytania. Powód to erozja cen i ARPU (średni przychód na użytkownika) sieci w I kw. 2005 r. Nie wierzy też, aby popyt na usługi UMTS okazał się duży. Według K. Kaczmarczyka, rentowność sieci komórkowych w Polsce rozczarowuje.

Analityk ustalił cenę docelową akcji Netii na 4,51 zł. Zaznacza, że nie ujmuje w niej ewentualnych skutków wejścia spółki w segment telefoni komórkowej, bo nie da się ocenić ostatecznych efektów tego kroku. Podstawowy scenariusz dla operatora zakłada, że skutek tej decyzji będzie negatywny i obniży wycenę waloru spółki o 0,4 zł.

Ponieważ istnieje ryzyko spadku kursu, DB Securities zaleca "trzymanie" walorów, mimo że wycena biura w dniu wydania raportu była o 13% wyższa niż cena Netii na giełdzie.