Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 03.07.2005 21:19

Dobiegający końca tydzień miał jeden najważniejszy motyw - stopy procentowe.

To one dominowały zarówno u nas, jak i na całym świecie za sprawą decyzji

FOMC. Przebieg wydarzeń w sumie był szablonowy. Fed nie zaskoczył, co

potwierdza, że nawet mętnym językiem można dobrze porozumiewać się w

rynkiem. Natomiast nasza RPP podjęła agresywną decyzję, która kładzie

Reklama
Reklama

zupełnie temat komunikacji tego gremium z rynkiem.

Przewidywania rynku przed decyzją były o tyle zgodne, że przypuszczano, że

rada podejmie decyzję obniżającą stopy procentowe. Rozbieżności dotyczyły

skali obniżki oraz możliwości zmiany nastawienia w polityce monetarnej.

Najwięcej zwolenników miał scenariusz cięcia o 25 pkt bazowych oraz zmiany

nastawienia na łagodne. Wspominano także o możliwości cięcia o 50 pkt

Reklama
Reklama

bazowych, ale tu już możliwość zmiany nastawienia była mniej prawdopodobna.

Zgoda do co cięcia wynikała z opublikowanych w ostatnim czasie danych

makroekonomicznych. Przypomnijmy o spowolnieniu tempa wzrostu gospodarczego

w pierwszym kwartale, o niskim tempie wzrostu produkcji przemysłowej w maju,

czy o spadku inflacji.

Rada podjęła decyzję o obniżce stóp o 50 pkt bazowych oraz o zmianie

Reklama
Reklama

nastawienia na łagodne. Tym samym potwierdziła, że motyw komunikacji z

rynkiem jest tu sprawą drugorzędną. Tym samym mamy przyznanie się do błędu

popełnionego przy poprzednich posiedzeniach rady. Mamy więc spore cięcie

oraz zapowiedź kolejnych. Wprawdzie członkowie rady przekonują, że zmiana

nastawienia nie jest tożsama z kolejnymi obniżkami, ale rynek wie swoje.

Reklama
Reklama

Padają już prognozy co do dalszych ruchów rady oraz skali możliwych obniżek

jeszcze w tym roku. "Łagodne nastawienie oznacza kontynuację obniżek, moim

zdaniem jeszcze o co najmniej 50pb w tym roku, ale to będzie zależeć od

danych, głównie produkcji przemysłowej, które pokażą, czy jest to początek

spowolnienia, czy tylko słaby wzrost" - powiedział ekonomista BPH, Petru.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem "RPP tą decyzją pokazała, że się obawia, że to początek

spowolnienia gospodarczego". Myślę, że to trochę przesadna interpretacja.

Pokazały to choćby zdania komunikatu. Rada na razie nie obawia się

spowolnienia, choć jej zdaniem dynamika PKB w II kw. będzie niewiele wyższa

od tej z I kw. (2,1%). "Na niższą od oczekiwań dynamikę wzrostu

Reklama
Reklama

gospodarczego [ w I kw.] złożyły się wolniejszy niż prognozowano wzrost

konsumpcji prywatnej oraz zaskakujące obniżenie dynamiki nakładów brutto na

środki trwałe" - podał bank. "W świetle dostępnych danych GUS, wzrost PKB w

II kw. br. prawdopodobnie nie uległ istotnemu przyspieszeniu. Dane

ekonomiczne, które napłynęły od publikacji majowego Raportu wskazują, że

tempo wzrostu gospodarczego w 2005 r. może być istotnie niższe niż

oczekiwano".

"W czerwcu, inna od wcześniejszej ocena bilansu ryzyk, stała się

usprawiedliwiona w świetle danych o PKB w pierwszym kwartale i przewidywań,

co do wyników drugiego oraz prognoz inflacji. Według naszych prognoz PKB

wzrośnie w tym roku nie więcej niż 3,3 proc., a równocześnie inflacja do

końca 2006 utrzymywać się powinna poniżej celu NBP, spadając pod koniec 2005

nawet do 0,8-0,9 proc. Przy takim bilansie ryzyk redukcja stóp i powrót do

łagodnego nastawienia są adekwatne do sytuacji makroekonomicznej i nie budzą

zastrzeżeń." Pisze główny ekonomista BRE Banku, Janusz Jankowiak.

"Oczekiwania, co do krótkich stóp uplasują się szybko na poziomie 4,0 proc.,

podczas gdy stopy rynkowe w segmencie 2/5 lat spadną do historycznego

minimum, czyli ok. 4,20 proc." Spadek stóp procentowych to nie tylko nasza

sprawa. Jak wiemy, ostatnio coraz głośniej mówi się o spadku stóp w strefie

euro, czy w Wiewe do przewidzenia. Umocnienie się

złotówki odcisnęłoby swoje piętno na konkurencyjności naszego eksportu. Ten

wprawdzie radzi sobie na razie całkiem nieźle, co pokazały choćby dane z

tego tygodnia, to jednak w nieskończoność nie można oczekiwać, że nasi

eksporterzy będą sobie radzić w każdych warunkach. "W takich warunkach

rentowność na długim końcu ma szansę szybko spaść do nie więcej niż 3,50

proc. i to nawet przed wyborami parlamentarnymi, do których mamy przecież

jeszcze blisko 3 miesiące." (Jankowiak).

O możliwych dalszych obniżkach mówią nie tylko analitycy. Wspomniała o nich

Halina Wasilewska-Trenkner z Rady Polityki Pieniężnej. Jej zdaniem "dalsze

obniżki stóp procentowych nie są wykluczone, ponieważ nie widać zagrożeń, by

inflacja w latach 2006-07 przekroczyła cel inflacyjny banku centralnego".

Także ministerstwo finansów uważa, że w grudniu inflacja spadnie do 0,8

procent r/r., czyli brak jest przesłanek do utrzymywania stóp na

dotychczasowym poziomie, aż do końca roku. Obecnie rynek kontraktów na stopy

procentowe pokazuje, że inwestorzy spodziewają się redukcji głównej stopy

banku centralnego do poziomu 4,25 w grudniu 2005 roku z 5,00 obecnie i do

4,00 w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Zdaniem doradcy ekonomicznego prezydenta, prof. Witolda Orłowskiego, w

Polsce jest jeszcze możliwość dalszych obniżek stóp procentowych. Taka z

tych ust nie dziwi. Warto przypomnieć, że profesor jeszcze przed decyzją RPP

poważnie rozważał obniżkę stóp o 75 pkt bazowych. "Teoretycznie dzisiaj w

Polsce stopy mogłyby być na poziomie znacznie niższym niż 5 proc., np. 2,5-3

proc. Jednak problem polega na tym, że stóp nie można gwałtownie obniżać, to

trzeba rozłożyć w czasie" - dodał.

W Stanach decyzja banku centralnego była równie emocjonująca, ale nie za

sprawą samej decyzji, bo ta była zgodna z oczekiwaniami, lecz z sprawą

treści komunikatu. Rynek ostatnimi czasy doszukuje się sygnałów, które

mogłyby sugerować, że trwająca obecnie sekwencja podwyżek stóp dobiega

końca. Okazało się, że komunikat w swojej treści nie odbiega znacząco od

tego, co Fed zaprezentował ostatnim razem. Tym samym nadzieje na jakiś

sygnał prysły. Fed nadal uważa presję inflacyjną za największe zagrożenie

dla gospodarki, s wysokie ceny ropy i surowców za czynnik, który tą presję

potęguje.

Po raz kolejny sytuacja na rachunku obrotów bieżących zaskoczyła analityków.

Ankietowani przez ISB ekonomiści spodziewali się, że w kwietniu nadwyżka

była symboliczna i wyniosła średnio 1,0 mln euro, natomiast deficyt handlowy

zamknął się sumą 285 mln euro. Prognozy co do pierwszej wielkości wahały się

w przedziale 240 mln euro deficytu, a 150 mln euro nadwyżki, a co do drugiej

od 450 do 150 mln euro. Według wstępnych danych NBP okazało się , że w

kwietniu zanotowano 537 mln euro nadwyżki na rachunku bieżącym. NBP

zrewidował też dane za marzec. Okazało się, że nadwyżka wyniosła 235 mln

euro, a nie 67 mln euro.

Na lepsze dane złożył się przede wszystkim znacznie niższy od prognoz

deficyt handlowy, który wyniósł 7 mln euro. Eksport wyniósł 6,07 mld euro,

co oznacza wzrost w porównaniu z kwietniem ubiegłego roku o 5,6 proc. Import

spadł o 9,7 proc. i wyniósł 6,08 mld. W porównaniu z marcem tego roku

eksport spadł o 2, a import o 7 proc. to potwierdza, że eksport jest nadal

silny. Jego niska dynamika to głównie efekt bazy. Za niepokojący uznano

spadek importu, co może potwierdzać sygnały o mniejszych inwestycjach.

Na koniec proponuję rzucić okiem na kilka wykresów. W ubiegłym tygodniu

pokonany został poziom 2000 pkt, a w tym udało się go utrzymać Tym samym Jak wiemy, brak wiary w jakąś tendencję,

jest jej najlepszą pożywką.

Oczywiście jest wiele przesłanek za tym, by się zastanowić nad motywami

kupujących. W końcu ten tydzień to ostatni tydzień I półrocza. Można było

podejrzewać, że właśnie ten fakt pomagał popytowi w zakupach. Teraz już nie

trzeba się wysilać przy poprawianiu wyników. Czy popyt będzie równie

zdeterminowany? Piątek zdaje się odpowiadać twierdząco. Nie jest wykluczone,

że na początku przyszłego tygodnia przyjdzie nam przetestować lokalny szczyt

sprzed dwóch tygodni. Jaki będzie tego efekt? Nie wiem i nie sadzę, by warto

się było tym przejmować. W końcu mamy wzrosty, a tu nie opory, a wsparcia są

dla nas najważniejsze. W tej chwili obserwujemy poziom 2000 pkt.

Patrząc na średni termin. Zauważmy, że cały czas rynek utrzymuje wzrost.

Wiosną wydawało się, że jesteśmy blisko sygnału sprzedaży. Nastąpiło nawet

wybicie z formacji klina. Wybicie, które później okazało się pułapką. Nadal

kolejne lokalne dołki są coraz wyżej FUTUREStyg.gif Wskaźniki kreślą kolejne

dywergencje ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif CCItyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif ,

ale to ceny są najważniejsze. Te na razie się trzymają. Jak długo? Wstępne

sygnały pojawią się na wykresach dziennych. Tu ponownie odzywa się poziom

2000 pkt.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama