W pierwszej połowie czerwca Ambra (dystrybutor win) sprzedała z sukcesem akcje w ofercie publicznej. Zapisy inwestorów indywidualnych zostały zredukowane o 69%. Jednak spółka pozyskała ze sprzedaży walorów mniej niż początkowo chciała, bo ok. 60 mln zł. Cena papierów nowej emisji wyniosła 9,5 zł. Została ustalona na poziomie zbliżonym do minimum z widełek ustalonych na 9-13 zł.
Niewykluczone że ten krok miał pewien związek z raportem o Ambrze, opublikowanym w internecie przez J. Supłacza, znanego z autorstwa analiz dotyczących firm wchodzących na warszawską giełdę.
Jego aktywność już parę razy zaszkodziła emitentom. Sztandarowym przykładem jest tu Hoop, który w związku z raportem na swój temat musiał przedłużyć najpierw book-building, a następnie zapisy na akcje.
Jak się dowiedzieliśmy, w czerwcu Ambra złożyła w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez J. Supłacza. - Zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie do prokuratury, ponieważ treść raportu i sam fakt jego opublikowania wypełnia, naszym zdaniem, znamiona przestępstwa - powiedział Dariusz Ziąber, rzecznik prasowy Ambry.
Zapytany, czy zdaniem firmy publikacja wpłynęła na wyniki oferty, odpowiedział, że to trudno ocenić. - Uważamy, że już sama publikacja raportu zawierającego nieprawdziwe stwierdzenia oraz godzącego w dobre imię naszej firmy wpłynęła na wyniki oferty, a to z kolei wystarczy, aby można było mówić o złamaniu prawa - stwierdził.