Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 30.07.2005 13:43

Marek Pryzmont

W poprzednim odcinku Weekendowej - "U nas burzę wywoływać będzie za to w tym

tygodniu najpierw publikacja danych o sprzedaży detalicznej w poniedziałek

(to też pomoże RPP w podjęciu decyzji - prognoza +6,0%), a potem inwestorzy

skoncentrują się na środzie, kiedy to po pierwsze dostaniemy komunikat z RPP

Reklama
Reklama

(-25 pb i nastawienie dalej łagodne) oraz .... pierwsze ważniejsze wyniki

spółek za II - TPS oraz BPH. Z tego wynikałoby, że kierunek na ten tydzień

ustalą tak naprawdę dopiero środowe wydarzenia. O ile wyniki spółek nie będą

naprawdę świetne (wtedy zacznie się bycza gra pod kolejne publikacje, mogąca

przedłużyć wzrosty), to ja powoli skłaniałbym się do mocniejszej korekty

(jeszcze nie trendu spadkowego). Wiem, że większość rynku oczekuje takiego

Reklama
Reklama

scenariusza, ale ja w przeciwieństwie do większości rynku oczekuję go

dopiero teraz. Ostatni tydzień lipca fundusze powinny zrobić jeszcze window

dressing, a od początku sierpnia rozpocznie się miesiąc przedwyborczego

strachu, bez wsparcia zagranicznych inwestorów, dla których podwyżki stóp

przez FED i obniżki stóp przez RPP zlikwidują premię za ryzyko inwestycji na

polskim rynku."

Reklama
Reklama

Najpierw wyjaśnię, że tak nieładne cytowanie własnego tekstu nie ma na celu

rozpatrywania czy miałem w czymś rację, lub tej racji nie miałem (no jasne,

że miałem ! :). To od wielu lat oceniają sami czytelnicy, a analitycy są od

oceniania rynku, a nie swoich prognoz. Uważam natomiast, że czasami właśnie

w ocenie rynku najłatwiej sięgnąć po teksty sprzed tygodnia/dwóch i porównać

Reklama
Reklama

czy na zachowanie rynku wpływały te najważniejsze oczekiwane w danym okresie

informacje/dane/wyniki (niezależnie, czy je trafnie przewidzieliśmy !), czy

też kontrolę nad rynkiem przejęły emocje związane z politykami, zamachami

terrorystycznymi, czy też innymi nadzwyczajnymi wydarzeniami. Jeśli jest to

ta druga opcja, to jak pokazują wydarzenia w Londynie, WTC, czy też choćby

Reklama
Reklama

każdy kryzys rządowy, nie jest to w stanie trwale wpływać na giełdowe trendy

i gdy opadają emocje, rynek wraca na ścieżkę wydeptaną przez - najogólniej

mówiąc - fundamenty (od danych makro począwszy, a na otoczeniu światowych

rynków kończąc).

Każdy kto obserwował rynek, ten wie, że ten cały tydzień poruszał się

Reklama
Reklama

ścieżką wydeptywaną przez wydarzenia opisane w pierwszym (ostatnim tydzień

temu) akapicie. To nie były np. terrorystyczne emocje i spekulacja. I samo

to jest ogromnym plusem dla rynku, choć piszę to trochę z zaciśniętymi

zębami, bo sądziłem, że obecną Weekendową spokojnie będą mógł pisać już z

niedźwiedziego fotela. Wracając do wydarzeń z zeszłego tygodnia, to z rana w

poniedziałek inwestorzy poznali dane o sprzedaży detalicznej i choć

analitycy oczekiwali wzrostu w czerwcu w okolicach +6,0-6,5% przy przedziale

4,0-8,0%, to było aż +10,5%. Czyli kolejne świetne dane przekraczające

wszelkie prognozy. Wcześniej sygnał bardzo wyraźnej poprawy w gospodarce w

czerwcu sygnalizowała produkcja przemysłowa. Te poniedziałkowe dane zrobiły

byczy podkład pod środowe wyniki spółek i decyzję RPP. O wynikach napiszę

krótko. Krótko, bo gazety i biura maklerskie rozpisują się o tym tyle, że

każdy obiektywnie sam szczegółowo może to ocenić. Wnioski są takie, że

wyniki należy uznać za pozytywną niespodziankę i pozwoliły zdecydowanie

mocniej zainteresować zagranicznych inwestorów naszym rynkiem. Wyraźna

reakcja była jednak tak naprawdę dopiero w kolejnych dniach. Standard na

naszym rynku. Kierunek ustalają zagraniczne fundusze, a te po publikacjach

czekają na dokładne analizy i dopiero rozpoczyna się handel na dużych

obrotach. Do tego wszystkiego decyzja RPP przesądziła, że droga do lipcowego

"window dressing" w czwartekw zdjęło z rynku akcji niepewność (co do ewentualnej przeceny

obligacji) jaka towarzyszyła wyczekiwaniu na tą decyzję. Inwestorzy

najbardziej nie lubią nie wiedzieć co ich czeka, więc już sama taka

neutralna wiadomość, to przy tak byczych nastrojach w regionie był plus dla

rynku akcji.

A nastroje w regionie to oprócz tych wszystkich informacji to kolejny byczy

impuls, który pozwolił prowadzić rynek na nowe szczyty. Wystarczy znowu

porównać wykres BUX i WIG20 by dojść do filmowego stwierdzenia, że

podobieństwo indeksów występujących na wykresie absolutnie znowu nie jest

przypadkowe. WYKRES.gif Do tego wszystkiego możnaby dodać też fakt

ustanowienia nowych czteroletnich szczytów przez indeksy amerykańskie.

Jednak nawet nie zamierzam teraz tych wykresów pokazywać, bo na ostatnich

sesjach nasz region żył swoim własnym trendem i choć ogólnoświatowa hossa

mogła wpływać na dynamikę wzrostu, to w mojej ocenie na pewno nie była

jednym z głównych impulsów do zakupów polskich i węgierskich akcji.

Patrząc na przebieg ostatniego tygodnia, nie można powiedzieć, że rynkami

kierowały emocje, lub rynek poruszał się wbrew wymowie napływających ważnych

informacji. Wszystko sprzyjało bykom i fundusze zagraniczne (patrz

umocnienie złotego !) wykorzystały to do zakupów, a nikt im nie przeszkadzał

z okazji "window dressing". Mam więc problem, bo od dawna deklarowałem się,

że na przełomie lipca i sierpnia należałoby szukać ostatniego etapu fali

wzrostowej. Po dobrych wynikach spółek, decyzji RPP, zachowaniu regionu ...

i w końcu - absurdalnej bazie na kontraktach, zaczynam mieć wątpliwości, czy

zagranica po małej korekcie nie przedłuży tej byczej gry pod wyniki

kolejnych spółek, zupełnie nie zważając na razie na kurczącą się premię za

ryzyko inwestowania na naszym rynku, oddalające się perspektywy strefy euro

(górnicy i polityka), czy też wchodzenie w przedwyborczy okres strachu i

niepewności. Wątpliwości co do możliwej zmiany trendu najmocniej zasiewa

właśnie ta absurdalna baza na kontraktach. Czy przy bazie -50 pkt. można

mówić o kreśleniu szczytu ? Tym bardziej, gdy ta baza nie jest reakcją na

jakiś nadzwyczajne wydarzenie, ale systematycznie powiększa się wraz z

notowaniem coraz to nowych szczytów WIG20 (technik powie - coraz silniejszym

rynkiem). BAZA.gif

Nawet jeśli uznać, że wzrost indeksów od połowy maja jak żywo zaczyna

przypominać sytuację z lutego tego roku, to nikt z inwestorów nie może

określić (a jak widać po bazie robi to bez sukcesu od wielu tygodni), czy to

jest już moment szczytu, czy jeszcze ostatnia fala np. 150 punktowego

wzrostu. Tak właśnie było w lutym tego roku. Coraz więcej sygnałów

wskazywało na możliwość odwrócenia trendu, a rynek zrobił jeszcze 150 pkt.

euforię i kosztowało to pewnie niejeden depozyt. Co z tego, że w kolejnych

2,5 miesiącach cały trend wzrostowy został zniesiony. Kontrakty.gif

Indeks.gif Jeśli rynek "niesłusznie", analogicznie jak w lutym, ruszy teraz

do takiego ostatniego 150 pkt. wzrostu (nawet oddając go z nawiązką w

kolejnych miesiącach), to dla kontraktów "wyciśnięcie krótkich" dzięki tak

ujemnej bazie stanie się po prostu zabójcze. Na pewnym etapie będą musiały

odpuścić. Czasami siła trendu jest tak duża, że nawet jeśli jest jedynym

byczym argumentem, to samo to może wystarczyć. Można mieć więc różne

poglądy, ale stosunek ryzyka do potencjalnego zysku nie pozwala jeszcze w

tej chwili (polecać) odzwierciedlać niedźwiedzich poglądów w rynkowej

pozycji. To ostatnie zdanie proszę potraktować jako substytut prognozy.

Gdyby nie fakt tej bazy i miałbym mówić teraz tylko o WIG20, to mówiłbym o

korekcie indeksu na początku nadchodzącego tygodnia. Ale nawet jeśli oykluczałbym nawet

sytuacji, w której indeks trzy sesje systematycznie spada, a kontrakty rosną

po parę punktów zmniejszając bazę do -20 pkt. (-47 pkt. na piątkowe

zamknięcie). Powtórzę więc, że skoro mowa o kontraktach, to ja przy takiej

bazie polecać krótkich nie mogę, nawet widząc korektę (bardzo duże obroty w

piątek - możliwe przesilenie, szczególnie że już zaczyna być widoczna spora

podaż na kluczowych spółkach). Ryzyko za duże. Dopiero gdy rynek

zdecydowanie ruszy na południe, korekta nie okaże się tylko "ząbkiem", a

przy tym zmniejszy się pesymizm, dopiero wtedy będzie można z czystym

sumieniem dołączyć do obozu niedźwiedzi.

Czas teraz trochę ponarzekać. Oczywiście na górników i politykę - potraktuję

ten fragment jak wizytę na kozetce u psychoanalityka. Momentami naprawdę mam

bowiem wrażenie, że rodzimi politycy próbują zrobić ze mnie wariata. Jednego

dnia wszyscy solidarnie, od lewej do prawej strony, przedstawiają swoje

programy i poglądy, przekonując zgromadzonych dziennikarzy jak kluczowe dla

gospodarki jest zmniejszenie kosztów pracy, a przy tym reforma finansów

publicznych. Słychać to co kilka dni od momentu ustalenia daty wyborów.

Natomiast w środę górnicy wpadają pod Sejm, a ten, jak napisał jeden z

felietonistów - kapituluje przed pijanym, rozsierdzonym tłumem. Nie mnie

oceniać słuszność postulatów górników i społeczne poparcie dla takich

socjalnych działań Sejmu. Posłużę się więc cytatem eksperta (Rzeczpospolita

27 lipca "Przegra gospodarka") - "Zdaniem ekspertów - na przykład profesora

Marka Góry z SGH - wystarczy kilka miesięcy, aby dopracować i uzgodnić

obecny projekt emerytur pomostowych dla wszystkich, nie tylko dla górników.

Projekt, który nie zrujnuje gospodarki, a Górnikowi pozwoli na emeryturę w

wieku np. 55 lat. Ale liderzy związkowi wolą siłą przeforsować emerytury z

PRL-owskim rodowodem, które pozwalają górnikowi na emeryturę w wieku 43

lat.". Jaki będzie efekt takich działań i dlaczego wspominałem o "kosztach

pracy" ? Bo pieniądze skądś się muszą na to wziąć, a koszty rosną o setki

milionów, a potem miliardy każdego roku, do rozmiarów tak absurdalnych, że

uwzględniając jeszcze koszty reformy górnictwa, taniej byłoby już dzisiaj

zamknąć kopalnie i dożywotnio wypłacać emerytury wszystkim górnikom. Jeśli

ustawa o górniczych emeryturach wejdzie w życie, to straty dla budżetu już w

2010 roku liczone będą w okolicach 6-7 mld zł. Dla ich sfinansowania

należałoby podnieść osobom pracującym składki na ubezpieczenie społeczne o

około 1,5% !!! Naprawdę trzeba nie mieć wyobraźni, by przygotować sobie taką

polityczną świnię (kolejne rządy będą musiały coś z tym zrobić), która po

pierwsze wywraca do góry nogami kwestie deficytów budżetowych, po drugie

(patrz po pierwsze) spowolni wzrost gospodarczy, czy choćby po trzecie

(patrz po pierwsze) odsuwa termin spełnienia wszystkich kryteriów wejścia do

strefy euro. No ale kampania wyborcza ma niestety swoje prawa. Szkoda, że

"Pan za to płaci, Pani płaci, wszyscy Państwo płacicie". Dlaczego rynki na

to nie reagują przeceną obligacji i złotego ? Bo cała "nadzieja" w

prezydencie. A tak przy okazji, nie chcę być złośliwy, ale gdzie jest

prezydent ? - pytam, bo na Białorusi się jakoś dużo dzieje, a Sejmowi

przydałaby się ostra reprymenda. A tu cisza, choć może nie tą telewizję

oglądam i nie te serwisy/gazety czytam. Przepraszam, moja wina. Na szczęście

wypowiedział się doradca prezydenta (W. Orłowski), który będzie rekomendował

odrzucenie kosztownych dla budżetu ustaw, które w tym tygodniu przyjął

parlament, w tym także o emeryturach górniczych. Podobno (znowu złośliwy

jestem ?) komuś udało się również podsłuchać wypowiedź polskiego premiera w

tej sprawie - ka karykatura, w

której cały rząd jest przeciw ustawom, a cały Sejm głosuje za ich

przyjęciem, nie może pozostać bez złośliwych uwag. Na decyzję prezydenta (3

tygodnie) czekam z wypiekami na twarzy.

Z polityki zahaczę jeszcze o kwestię stóp procentowych, bo moim zdaniem

bardzo trafne powyborcze prognozy w tej kwestii przedstawił w tym tygodniu

Stanisław Gomułka, główny ekonomista PZU i wykładowca LSE. Cytując za

środowym PARKIETEM - "Jeśli najwięcej głosów dostanie PIS, obniżki stóp będą

niewielkie lub nawet nie będzie ich wcale. Dla inwestorów wygrana PIS będzie

bowiem oznaczać znaczne przesunięcie daty przyjęcia euro przez Polskę

(fatalne dla rynku akcji - MP). A jednocześnie powinni się oni liczyć z

szybkim rozpadem koalicji rządowej PIS z Platformą Obywatelską i nowymi

wyborami, w których duże szanse na zwycięstwo będą mieć ugrupowania

populistyczne (Samoobrona w piątkowym PGB wzrost z 14% na 17% przy 24% PIS i

PO - MP). Jeśli natomiast wrześniowe wybory wygra PO, ryzyko polityczne

znacząco spadnie. To zaś będzie skutkować dużym napływem kapitału do Polski.

Podstawowym zadaniem dla RPP stanie się wtedy niedopuszczenie do tego, aby

cena euro spadła znacząco poniżej 4 zł. W tym przypadku dalsze obniżki stóp

mogłyby mieć miejsce już w listopadzie i/lub grudniu.". Wielokrotnie o takim

scenariuszu pisałem i także pod tym komentarzem podpisuję się obiema rękami.

Radzę zapamiętać, bo im bliżej wyborów, tym rynki finansowe staną się coraz

bardziej czułe na wyborcze sondaże, a jak widać scenariusze powyborcze są

dosyć różne. Do tego podziału na "dobre" PO i "gorszy" PIS, dodałbym jeszcze

warunek, że POPIS, lub PISPO powinny mieć na tyle duże poparcie, by zabrać

większość poselskich foteli. Jeśli przy tym byłaby jeszcze taka konfiguracja

z innymi partiami, by odrzucać weta prezydenta, to ryzyko polityczne na

następne lata znika po uformowaniu rządu (to teoria, którą dyskontować będą

rynki - choć praktyka oczywiście może inaczej wyglądać).

Za tydzień w kolejnym odcinku - o tym (prawdopodobnie) .... dlaczego

korekta spadkowa była dosyć płytka i spokojna mimo tak dynamicznych i dużych

ostatnich wzrostów oraz licznych negatywnych dywergencji na wskaźnikach. O

tym, czy to tylko korekta, czy już jednak zwrot do przedwyborczego czyśćca.

O tym dlaczego zmniejszyła się baza. O tym dlaczego Bank Anglii w końcu po

raz pierwszy od dwóch lat obniżył stopy, a EBC pozostawił je bez zmian. O

pozytywnie zaskakującym indeksie ISM w USA w poniedziałek, oraz o równie

dobrych piątkowych najważniejszych danych o amerykańskim bezrobociu. O

prognozach co do wymowy komunikatu z posiedzenia FOMC 9 sierpnia. O wynikach

amerykańskich spółek. O wynikach BRE z wtorku, WBK ze środy, bardzo dobrych

wynikach KGHM (!) z czwartku i słabych PEKAO (!) z piątku. I w końcu o tym,

dlaczego Polkomtel może wywołać ogromne zamieszenie na rynku kontraktów.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama