W I półroczu katowicki producent rur miał 156,4 mln zł przychodów i 6,5 mln zysku netto. Z tego w II kwartale spółka "dołożyła" odpowiednio 83,7 mln zł i 4,3 mln zł. W jednym i drugim przypadku dane są zdecydowanie lepsze niż w zeszłym roku. Narastająco sprzedaż jest o blisko 120% wyższa. Po sześciu miesiącach 2004 r. Ferrum miało stratę (0,3 mln zł).
Sytuacja pod względem obrotów byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie silny złoty negatywnie oddziaływujący na eksport, a na rynku krajowym - wyprzedaże zapasów zgromadzonych przez producentów w okresie boomu cenowego i wzrost konkurencji.
Poprawa w stosunku do ubiegłego roku nie jest jednak niespodzianką. Ferrum już dawno zapowiedziało wysokie tempo rozwoju. W 2004 r. mocno odbiło się od dna, po kilku latach strat, i liczy na sukcesywny wzrost.
Ważniejsze, że potwierdziły się zapowiedzi prezesa Jana Waszczaka. Zgodnie z nimi, II kwartał miał być zdecydowanie lepszy niż pierwsze trzy miesiące roku. I - jeśli chodzi o wynik netto oraz o sprzedaż - był. Trochę gorzej wygląda sytuacja w odniesieniu do wyników podstawowej działalności. W ich przypadku wyraźnego progresu nie widać. Zysk ze sprzedaży (w okresie kwiecień-czerwiec ponadtrzykrotnie wyższy niż przed rokiem) był w II kwartale niższy niż w I, a zysk operacyjny nie wzrósł za bardzo (wyniósł prawie 3,9 mln zł, wobec 3,4 mln zł na początku roku). W takiej sytuacji spółce bardzo przydały się wysokie przychody finansowe, będące w głównej mierze zasługą aktualizacji wartości inwestycji (3 mln zł).
Przed firmą najlepszy III kwartał. Od niego będą w dużej mierze zależeć wyniki za cały rok. Prognozy na 2005 r. (dla grupy, ale na jej rezultaty pracuje w znakomitej większości spółka matka) mówią o 16,5 mln zł zysku netto i 285 mln zł przychodów.