W piątek - jak wynika z naszych ustaleń - Nafta Polska wystąpiła do ministerstwa skarbu, by rozważyło przekazanie jej "mniejszościowego pakietu" PGNiG. Po co jej akcje koncernu? I dlaczego zwróciła się o nie dopiero teraz? - Nie jestem upoważniony do udzielania informacji na ten temat - mówi Adam Sęk, prezes Nafty. I dodaje: Współpracę z PGNiG zacieśniamy już od jakiegoś czasu. Jest potrzebna do podjęcia wydobycia surowców za granicą, co w efekcie - poprzez dywersyfikację źródeł zaopatrzenia - ma prowadzić do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Takie działanie mieści się w naszej strategii.
Szybkie tempo pracy
Jak twierdzą nasi informatorzy, propozycja Nafty była już w piątek analizowana podczas spotkania w resorcie skarbu. Jego rezultatem było skierowanie - jeszcze tego samego dnia - pisma do zarządu gazowej spółki. Departament Nadzoru Właścicielskiego zwrócił się do niej z prośbą o opinię na temat przekazania Nafcie Polskiej "jednej akcji lub symbolicznego pakietu" (z czym wiązałaby się konieczność korekty rządowego "Programu restrukturyzacji i prywatyzacji PGNiG"). Miałoby do tego dojść przed ofertą publiczną koncernu. Dlaczego przed? Umożliwiłoby udostępnienie akcji pracownikom coraz głośniej protestującym przeciw opóźnianiu giełdowego debiutu spółki. I przesunięcie (odwołanie?) oferty. Ani z ministrem Jackiem Sochą, ani z wiceministrem Stanisławem Speczikiem, uczestnikiem piątkowego spotkania w MSP, nie udało nam się wczoraj skontaktować.
W poniedziałek decyzja
Szybkie tempo działań nie dziwi. Już w poniedziałek zbiera się NWZA PGNiG. Ma się odnieść do proponowanego przez koncern i pozytywnie niedawno zaopiniowanego przez radę nadzorczą harmonogramu upublicznienia. Zgodnie z nim, spółka mogłaby zadebiutować na parkiecie jeszcze we wrześniu, w III dekadzie.