W piątek Elektrim nie chciał komentować sprawy. Obigatariusze już w czwartek postawili w stan natychmiastowej wymagalności papiery dłużne o wartości około 450 mln euro. Spółka nie ma obecnie pieniędzy, żeby je wykupić. Atmosferę wokół Elektrimu pogorszył jeszcze raport za II kwartał. Spółka podała, że jej strata netto w drugim kwartale tego roku przekroczyła 575 mln zł. Tak gwałtowne pogorszenie wyniku jest związane z "wyksięgowaniem wartości historycznej udziałów w ZE PAK". Jednostkowe przychody kwartalne holdingu wyniosły zaledwie 3,4 mln zł.
Związki grożą
Związki zawodowe działające w ZE PAK są oburzone postępowaniem Elektrimu. - Nie wiemy jeszcze, jak zareagować na zmianę właściciela elektrowni. Myślę, że jak wszystkie związki się spotkają, to wypracujemy wspólne stanowisko - twierdzi Jadwiga Pokora, z Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w ZE PAK.
Sytuacja z przeniesieniem akcji ZE PAK do spółki należącej do Z. Solorza-Żaka może tylko zaognić spór w elektrowni. W piątek związki zawodowe działające w elektrowni zagroziły strajkiem, w przypadku gdy rada nadzorcza ZE PAK nie zniesie z porządku obrad punktu mówiącego o sprzedaży akcji spółek zależnych. Chodzi o Przedsiębiorstwo Usług Socjalnych As PAK i firmę Trans PAK. - W przypadku nieudzielenia odpowiedzi do 10 sierpnia Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny zostanie przekształcony w Komitet Strajkowy, po czym zostaną przedsięwzięte kroki w celu przeprowadzenia akcji strajkowej w całej grupie kapitałowej w ZE PAK - czytamy w oficjalnym piśmie skierowanym do Piotra Nurowskiego, prezesa Elektrimu (do niedawna inwestora strategicznego spółki).