pesymizmu w zeszłym tygodniu, notowania w piątek zakończyliśmy jednak na
minusach. Oczywiście ktoś mógłby to skomentować, że to teraz jedynie wypadek
przy pracy, ale po ankiecie GPW naprawdę dość wyraźnie widać, że to nie
rodzime instytucje ustalają trendy i ich nastawienie do rynku nie jest
kluczowe dla giełdowej koniunktury. To samo dotyczy wspomnianego subindeksu
PENGABu, który do oferty PKO BP był bardzo dobrym wskaźnikiem nastroju. Od
tej oferty już trudno doszukać się wyraźnych zależności.
Jak już jesteśmy przy nastrojach, to podam, że z piątkowej ankiety GPW
wynika, że 52% oczekuje spadku, a 11% wzrostu (najmniej od 10 czerwca).
Wigometr wynosi więc 41 pkt. Sytuacja jest tym razem o tyle ciekawa, że baza
z -35 pkt. na początku tygodnia, oraz tych samych wartości na początku
czwartkowej sesji (pomimo notowania PKO BP już bez prawa do dywidendy, co
"zabrało" 9 pkt. z indeksu WIG20 - czyli de facto ujemna baza w odniesieniu
do początku tygodnia wzrosła), spadła do -20 pkt. na piątkowe zamknięcie,
zbliżając się w piątek momentami do wartości jednocyfrowych. Czyli Wigometr
pokazuje dalej silny pesymizm, a nastroje na kontraktach bardzo wyraźnie się
poprawiły. Zupełna rozbieżność. Oczywiście należy tutaj raz jeszcze
podkreślić, że to zasługa kosmetycznych obrotów. Nie jest więc tak, że to
"kontrakty" są teraz bardziej optymistyczne. Uczciwiej byłoby powiedzieć, że
kontrakty po prostu jedynie nie podzielają pesymhę sprzeczne sygnały co do
kierunku trendu w dłuższym terminie, a do tego opinie i dane makro zasiały
spore wątpliwości co do polityki RPP. Ale po kolei. Zacznijmy od tych
nieprzyjemnych spraw. Zwycięzcą w tej kategorii została ustawa o emeryturach
górniczych. Nie zamierzam zbyt szczegółowo analizować tematu z dwóch
powodów. Po pierwsze media szeroko problem opisywały (najlepiej Ryszard
Petru - Wyborcza - "Zło górniczych przywilejów"), a po drugie lekarz
zabronił mi brać udziału w tej dyskusji bo ciśnienie mi za mocno skacze.
Każdy kto ma w domu choćby liczydło jest w stanie oszacować, że uchwalenie
tego aktu przekracza nie tylko granicę politycznej przyzwoitości , nie tylko
zdaniem części prawników łamie Konstytucję, ale też koszta tej ustawy
przekraczają w przeliczeniu na głowę barierę 200-300 zł będącą
rozgraniczeniem między "niską szkodliwością społeczną czynu" a (politycznym)
przestępstwem. Dlaczego na rynkach nie było paniki z tego powodu ? Bo
zostają jeszcze dwie furtki, dzięki którym możliwe jest uniknięcie kosztów
tej ustawy, czyli 70-90 mld. Pierwsza to Trybunał Konstytucyjny (wyrok
pewnie dopiero w połowie przyszłego roku), a druga to fakt, że ustawa
zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2008 roku, czyli do tego czasu nowy rząd
może ją zmienić zastępując kompleksową ustawą o emeryturach pomostowych,
która korzyści daje wszystkim grupom zawodowym, ale po pierwsze na innych
zasadach, a po drugie w innym wymiarze. Zmiana tej ustawy wydaje się
koniecznością, ale realność takiego scenariusza warunkowana jest wygraną PO
w wyborach (jako jedyna partia była przeciwna tej ustawie - "społeczny" i
popierający ją PIS nie odważy się jej unieważnić zastępując nową). Gra toczy
się o miliardy złotych, kilkaset pkt. na WIG20 i z 15-20 groszy na złotym, a
nikt tak naprawdę nie jest w stanie oszacować szans na odkręcenie tej
ustawy. Rynki to ryzyko (wydatki z budżetu) na razie ignorują. Po części
słusznie, bo albo należy je póki co ignorować, albo panikować.
Na koniec górników jeszcze dwie uwagi. Jedna merytoryczna, a druga
polityczna, choć zdaje sobie sprawę, że nie jest to na to miejsce i czas.
Merytoryczna jest taka, że jeśli policzyć wszystkich górników z bazy
Ministerstwa Polityki Społecznej i koszty ustawy rozłożyć na każdego z nich,
to okazuje się, że dzięki tej ustawie każdy z nich dostanie ... uwaga ...
500 tyś zł. Sprawdzałem dwa razy i nie pomyliłem się w rachunkach. Powtórzę,
każdy z górników (nawet nie zawsze pracujących w trudnych warunkach)
dostanie od reszty społeczeństwa dzięki tej ustawie pół miliona złotych.
Druga uwaga czysto polityczna - bo w szczerze powiem - krew mi się burzy -
że żyję w kraju w którym prezydent podpisując ustawę zabierającą podatnikom
90 mld zł (nawet przekazując to na jak najbardziej szczytne cele !), nie ma
odwagi stanąć przed kamerami i wytłumaczyć społeczeństwu motywów swojego
działania. Do tego ustawa jednoznacznie traktowana jest jako polityczny
propagandowy kąsek dla prezydenckiego faworyta w wyścigu prezydenckim
(ogłosił ją nie Pałac Prezydencki, nie agencie informacyjne, ale
Cimoszewicz) i jednocześnie polityczna świnia podkładana przyszłemu rządowi
i prezydentowi. Jak dobrze skomentował to K. Bień w Rzeczpospolitej - "
Jeśli chodzi o gospodarkę, (Aleksadner Kwaśniewski) zapamiętany zostanie
raczej jako ten, który kiedyś przekreślił pionierską reformę podatkową, a
teraz nie wiedzieć czemu uległ lobby górniczemu. Polska gospodarka byłaby w
o wiele lepszej formie, gdyby w obu przypadkach prezydent podjął inne
decyzje". W polityce zawsze mnie wiele rzeczy dziwiło, ale naprawdę nie
pamiętam, kiedy politycy zrobili coś tak głupiego, prezydent to przyklepał,
a przy tym zrobił to zauzyska z tego tytułu około 1,5 mld zł i to po
części pomoże w finansowaniu inwestycji (kropla w morzu). Równie ważne
"merytorycznie" były naciski załogi i zyski z akcji pracowniczych).
Przedział cenowy zostanie ogłoszony 31 sierpnia. Od 1 do 12 września potrwa
proces budowy książki popytu, a od 1 do 9 września zapisy w transzy drobnych
inwestorów. Cena emisyjna zostanie podana 13 września. Debiut 23 września,
czyli ostatnią sesję przed wyborami do parlamentu. Będzie z tego kolejna
polityczna burza, ale mimo wszystko to dla GPW bardzo dobra wiadomość,
podobnie jak dla samej spółki, niezależnie od okoliczności w jakich trafia
na parkiet. Jedna trzecia oferty trafi do krajowych inwestorów
indywidualnych, jedna trzecia do dużych graczy krajowych, a reszta do
zagranicznych inwestorów. Spółka działa w branży, która dzięki rekordowym
cenom surowców budzi w tej chwili największe zainteresowanie funduszy
inwestycyjnych. Nie powinno być problemu z tą ofertą i podtrzyma to
zainteresowanie zagranicznych inwestorów naszym rynkiem. Ostatnio wiele
czynników (polityka monetarna w USA i Polsce, dane makro, wybory) zachęcały
do ograniczenia inwestycji na rynkach wschodzących, ale przedwyborcza oferta
na pewno rynkowi akcji pomoże, podobnie jak złotemu narażonemu w tym okresie
na mocniejsze osłabienie. Ogólnie więc dla GPW duży plus. Należy też dodać w
tym miejscu, że tak jak w przypadku np. PKO BP można było mieć niedźwiedzie
obawy przed zbieraniem gotówki na dużą ofertę, tak w przypadku PGNIG (1,5
mld zł) nie będzie z tym żadnego problemu. Z sejfów OFE gotówka się wylewa,
PGNiG w przeciwieństwie do PKO BP nie wymusza tak wyraźnie zmniejszania
zaangażowania w akcje spółek z sektora (przed PKO BP wyprzedawane były
banki). Do tego indywidualni inwestorzy wspomagają się głównie kredytami, a
dla zagranicy taka oferta to jeden dzień zwykłego handlu na giełdzie w
Londynie. Ogólnie więc same plusy, mogące dać rykowi nowy impuls do napływu
środków z zagranicy i osłabiające przedwyborcze napięcia na rynku walutowym
(wzmocnieniem złotego).
Na koniec najważniejsza sprawa - decyzja Rady Polityki Pieniężnej. 9
sierpnia w ankiecie Reutera wszyscy z 14 analityków oczekiwali, że RPP
obniży w sierpniu stopy procentowe. Sytuacja wyraźnie zmieniła się w tym
tygodniu. Lipcowy wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce miał
wynieść wg prognoz r/r 1,1% , a we wtorek dostaliśmy +1,3%. Samo to nie było
jeszcze argumentem, który skłaniałby rynek do porzucenia oczekiwań co do
obniżki stóp. Zadecydowały wypowiedzi Dariusza Filara, który rozpoczął
lawinę licytowania się na jastrzębie poglądy - "Nadchodzi czas, by rozmyślać
o tym, czy zmieniać nastawienie na neutralne, a nie o tym, żeby myśleć o
dalszych obniżkach". Po tym doszła jeszcze ustawa górnicza, kolejne opinie
przedstawicieli RPP i analitycy wcześniej tacy pewni kolejnej obniżki
zaczęli się wykruszać. W tej kwestii niewiele zmieniła też nerwowo
oczekiwana dynamika produkcji przemysłowej. Zamiast oczekiwanego +4,5% było
jedynie +2,6% i choć tylko krowa zdania nie zmienia, to raz wypowiedziane
przez członków RPP opinie "nie" mogą być odkręcane już następnego dnia .
Jeśli spojrzeć w historię, to mimo wszystko większa reakcja rynku powinna
być właśnie po danych o produkcji. Sama RPP wielokrotnie przecież
podkreślała, że tak naprawdę najważniejsze są dane o aktywności
gospodarczej, niż sama inflacja za ostatnie miesiące. Te pierwsze pozwalają
szacować inflację w przyszłości, a skoro efekty decyzji RPP mają wpływ na
gospodarkę po około 6 miesiącach, to nie ma co patrzeć w inflacyjną
przeszłość, ale trzeba szacować przyszłość.
Ornitologiczne spory rozstrzygną dwie publikacje. Pierwszkwartale wartości +2,5-2,9%. Ministerstwo Finansów
szacowało PKB na 2,5-2,7%. Filar z RPP 2,7-2,9%. Sławiński - poniżej 3%.
Morgan Stanley około 2,5%. Dynamika inwestycji powinna wynieść około +4,5%.
Dane będą dzień przed rozpoczęciem posiedzenia RPP, więc będą miały dużą
medialną "siłę rażenia" i jakiekolwiek rozczarowanie przesądzi w tym
momencie o obniżce stóp. Sytuacja robi się mniej klarowana w momencie danych
neutralnych, lub tylko niewiele lepszych. Wtedy dochodzi jeszcze jeden
czynnik - projekcja inflacji. Będzie to bardzo optymistyczna publikacja
pokazująca, że inflacja jest pod kontrolą i RPP nie oglądając się na dobre
dane PKB może jednak stopy obniżyć choćby tylko na tej podstawie (lub złych
danych o PKB). Rynki projekcje poznają dopiero po decyzji Rady. Ja bym na
dzisiaj prognozował cięcie 25 pb. i zmianę nastawienia na neutralne.
Wybiegam trochę w przyszłość, bo przecież zarówno dane PKB, jak i
posiedzenie RPP dopiero w przyszłym tygodniu. Tyle tylko, że w tym
najbliższym nic innego ciekawego się nie zapowiada. Zarówno w USA jak i w
Polsce. Mamy tydzień przerwy od danych makro, a sezon publikacji wyników
spółek już się skończył. Wszystko wskazuje więc na to, że najbliższy tydzień
minie nam w równie spokojnym wyczekiwaniu na powrót zachodnich inwestorów.
Do końca sierpnia (decyzji RPP) raczej ich nie zobaczymy. Obym się pomylił.
Na razie jednak ani zachowanie rynku na ostatnich sesjach (znikome obroty),
ani kalendarz przyszłego tygodnia (pusty) nie pozwala polecać czytelnikom
niczego innego jak na razie tylko obserwowania rynku i wyklarowania się
wyraźniejszej przewagi którejś ze stron. Wiem, że nikt takich prognoz nie
lubi, ale ja tylko staram się dostosować do tego co dzieje się na rynku, a
nie piszę tylko o tym, co chciałbym by na tym rynku się działo.
[email protected]