Odsetki na ROR w Pekao są obecnie mniejsze niż w PKO BP, które ma najwięcej klientów. Od dłuższego czasu zerową stawkę utrzymuje Bank Zachodni WBK (wyjątkiem jest konto "prestiż", gdzie oprocentowanie wynosi 0,5%). Za trzymanie pieniędzy na rachunku osobistym nic nie dostaną również klienci ING Banku Śląskiego.
W każdym banku argumentacja jest podobna jak ta, którą usłyszeliśmy w biurze prasowym Pekao: Rachunek bieżący nie służy do oszczędzania. Takie konta są do bieżących rozliczeń. Gdy klient chce oszczędzać, proponujemy mu fundusze inwestycyjne albo lokaty terminowe.
W ING BSK brak oprocentowania rachunku "rozliczeniowego" jest rekompensowany wysokimi odsetkami na koncie lokacyjnym (którego wadą jest jednak kilkuzłotowa prowizja pobierana od drugiej i każdej następnej wypłaty pieniędzy w miesiącu). Podobne rachunki oferuje również kilka innych banków (m.in. Kredyt Bank, Raiffeisen).
Możliwe, że to właśnie dzięki nim wartość środków zgromadzonych na rachunkach bieżących przez osoby prywatne rośnie, a nie spada - jak powinno być przy obowiązującym na rynku poziomie oprocentowania. W końcu lipca klienci mieli depozyty bieżące o wartości 53,1 mld zł. Dwa lata temu takich środków było dwa razy mniej. Z drugiej strony - przy niskich stopach procentowych (podstawowa stopa NBP wynosi zaledwie 4,5%) klienci nie widzą dużej różnicy między nieoprocentowanym rachunkiem bieżącym a oprocentowaną lokatą terminową.
Duża część banków uzależnia wysokość oprocentowania konta osobistego od wysokości salda na tym rachunku. W Banku BPH można w ten sposób dojść do 4% (ale w private bankingu, przy saldzie przekraczającym 100 tys. zł), a w Handlowym (Citibanku) do... 0,25% (CitiGold, gdy saldo przekracza 50 tys.)