Do zeszłego tygodnia żadne negatywne czynniki nie miały wpływu na notowania PKN Orlen. Płocki koncern korzysta na rosnących cenach ropy i jej pochodnych, które inwestorzy przekładają na wyższe zyski spółki. W zeszłym tygodniu trwało szacowanie strat po tragicznym huraganie Katrina, który wstrzymał pracę wielu rafinerii na południu Stanów Zjednoczonych. To podbiło notowania benzyny na świecie. Ropa zakończyła już wzrost w trakcie notowań we wtorek, 30 sierpnia, osiągając ponad 70 USD za baryłkę na giełdzie w Nowym Jorku (gatunek Light) i 68,9 USD za baryłkę (gatunek Brent) w Londynie.
Spadek notowań ropy
Dla dużej części firm chemicznych droga ropa oznacza wyższe koszty. Jednocześnie nie wszystkie spółki mogą sobie pozwolić na przełożenie w całości wyższych cen surowców na ceny produktów. Jednym ze skrajnych przypadków w giełdowej branży chemicznej jest produkujący opakowania z tworzyw sztucznych Plast-Box. Jego przychody spadły w ciągu roku o 19% (liczone za cztery kwartały narastająco), natomiast koszty sprzedanych produktów, towarów i materiałów utrzymały się na tym samym poziomie. Orlenowi wysokie ceny ropy naftowej sprzyjają, ponieważ może pozwolić sobie na naliczanie wyższych marż rafineryjnych. Przynajmniej dopóki droga ropa (i inne surowce energetyczne) nie zaczyna negatywnie wpływać na tempo wzrostu gospodarczego. Cena tego surowca jest zatem jednym z kluczowych czynników, mających wpływ na wyniki finansowe i tym samym poziom notowań w branży chemicznej.
Dlatego warto przyjrzeć się bliżej spadkowi notowań ropy w ostatnich dniach. Na giełdzie w Londynie cena surowca obniżyła się z 67,7 USD za baryłkę na zamknięcie sesji 1 września, do 64,3 USD 7 września. Tym samym wykres na kilka dni wybił się ponad wierzchołek z 12 sierpnia (66,45 USD), po czym wrócił poniżej jego poziomu. W ten sposób - fałszywym wybiciem ponad poprzednie maksimum - rozpoczynają się często sezonowe spadki ceny ropy pod koniec roku. W pięciu poprzednich latach zbijały cenę surowca od 20 do 40%. Potwierdzeniem, że podobny scenariusz realizuje się również teraz, będzie zniżka kursu poniżej 62,4 USD i zbudowanie na wykresie notowań podwójnego szczytu.
Jaki będzie wpływ takiego scenariusza na kurs Orlenu i pozostałych firm chemicznych? Po tym jak w ostatni piątek notowania płockiej spółki najpierw poszybowały do 63,5 zł, a później spadły do 60,9 zł przy wolumenie przekraczającym 4 mln akcji, kurs jest bardzo czuły na wszelkie informacje. Wystarczyła notatka agencji ratingowej Fitch o wątpliwych korzyściach z przejęcia tureckiej rafinerii Tupras, o którą walczy Orlen, żeby kurs spadł w środę o 2,9%, najwięcej od 4 maja. Próbując odpowiedzieć na pytanie, czy hossa na wykresie PKN mogła się już zakończyć, warto zwrócić uwagę na wydawane przez analityków rekomendacje dla spółki. Choć wyceny akcji gonią notowania, to jednak nie są przesadnie optymistyczne. Na rynku nie pokazały się szacunki, które znacząco odbiegałyby w górę od bieżącego kursu - taki nieuzasadniony hurraoptymizm, jaskrawo widoczny w trakcie hossy internetowej, jest często dobrym sygnałem końca długoterminowego trendu wzrostowego. Z drugiej strony analitycy, po tym jak przesadzone wyceny z 2000 roku zakończyły się wypłatą wysokich odszkodowań (w USA), są raczej skłonni niedoszacowywać wartości akcji, niż popadać w nadmierny optymizm.