Inwestorzy sprzedawali w poniedziałek akcje Amiki po tym, jak spółka ostrzegła, że tegoroczne rezultaty mogą znacząco odbiegać od tych z 2004 r. Firma podała, że zawiniły: brak prognozowanego ożywienia na rynku oraz problemy jednego z najważniejszych odbiorców - przedsiębiorstwa Mars. - Inwestorzy przeczuwali, że rynek nie rośnie tak, jak wcześniej przewidywała firma, i od sierpnia przecenili ją z około 30 do 24 zł. Piątkowy komunikat przepełnił czarę goryczy i dlatego akcje znów mocno spadły - twierdzi Andrzej Pasławski, analityk BDM PKO BP. - Myślę, że  w tym roku firma może zarobić ok. 7-10 mln zł, ale kluczowe jest to, co pokaże w III kwartale. Jeżeli stratę, to dalsza przecena akcji jest niewykluczona - dodaje. Amica poda skonsolidowane wyniki kwartalne 14 listopada.

Zdaniem analityka z BDM PKO BP, na polskim rynku AGD robi się coraz ciaśniej. - Nowe fabryki wybudowały m.in. Indesit, Whirpool, Ariston. O nowej inwestycji myśli LG Electronics. Amica skupia się teraz na obronie pozycji, co jest coraz trudniejsze - mówi A. Pasławski. - Szansą dla spółki jest eksport, i w tym segmencie idzie jej nieźle. Sądzę, że w tym roku grupa kapitałowa może ze sprzedaży zagranicznej osiągnąć nawet 60% przychodów. Pozytywnie odbieram pomysł budowy fabryki w Rosji oraz otwarcia przedstawicielstwa handlowego na Ukrainie. To może pomóc w obniżce kosztów, które są dość wysokie. Zagrożeniem jest mocny złoty. Firma rozlicza w euro cały eksport - dodaje analityk BDM PKO BP. Jego zdaniem, wynikom finansowym firmy mogą również zaszkodzić wysokie ceny stali oraz produktów ropopochodnych.

Zeszłoroczna sprzedaż grupy wyniosła 1,21 mld zł, zysk netto 40 mln zł. Po I półroczu 2005 r. było to odpowiednio 510 mln zł przychodów i 0,35 mln zł straty netto.