Inwestorzy zareagowali dość gwałtownie. Kurs France Telecomu spadał wczoraj nawet o 6,1%, najmocniej od lutego 2003 r. Za akcje płacono 21,77 euro, czyli najmniej od roku.
Francuski koncern poinformował o przychodach ze sprzedaży w trzecim kwartale - wzrosły o 3,8%, do 12,26 mld euro, czyli nieznacznie mniej od oczekiwań analityków. Największe rozczarowanie to jednak obniżenie przez FT prognoz wzrostu przychodów w całym roku. Mają się zwiększyć "prawie o 3%", podczas gdy zaprezentowana w czerwcu strategia mówiła o dynamice między 3 a 5% rocznie do 2008 r.
- Wynikom sprzedaży w minionym kwartale lekko zaszkodził spadek przychodów TP oraz obniżka przychodów w segmencie biznesowym - stwierdził dyrektor finansowy FT Michel Combes. Wyjaśnił, że wyniki polskiego operatora były słabsze, ponieważ w nadspodziewanie szybkim tempie klienci przesiadają się z telefonii stacjonarnej na komórkową.
W środę TP podała, że jej przychody w minionym kwartale skurczyły się o 1,5% i wyniosły 4,61 mld zł, a przesądził o tym aż 12-proc. spadek (do 2,4 mld zł) wpływów z segmentu telefonii stacjonarnej. France Telecom - który posiada 47,5% akcji TP, ale wyniki polskiej firmy konsoliduje w całości - w swoim raporcie odnotował, że wpływy z polskiego segmentu stacjonarnego... zwiększyły się o 1,3%. Skąd taka rozbieżność? Ze zmiany notowań euro - w ciągu roku wspólna waluta osłabła do złotego o ponad 10%. Gdyby nie korzystne tendencje na rynku walutowym, TP zaciążyłaby na osiągnięciach FT jeszcze mocniej.
FT na poziomie operacyjnym zarobił w minionych trzech miesiącach 4,86 mld euro, 2,1% więcej niż rok wcześniej i mniej więcej w zgodzie z prognozami ekspertów. Koncern potwierdził, że w całym roku chce osiągnąć zysk operacyjny powyżej 18,5 mld euro.