- Do manipulacji mogło dojść między czerwcem a wrześniem tego roku - powiedział nam Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu.
Atlantik to jeden z mniejszościowych akcjonariuszy Unipetrolu. W połowie roku był inicjatorem zwołania na początek września br. NWZ czeskiej spółki paliwowej. Wniosek w tej sprawie wpłynął w chwili, gdy Orlen (posiadacz 62,99% akcji Unipetrolu), decyzją czeskiej komisji papierów wartościowych, nie mógł wykonywać prawa głosu z posiadanych papierów. W programie walnego znalazły się wówczas projekty uchwał, których przegłosowanie oznaczałoby istotne zmniejszenie wpływu większościowego akcjonariusza na strategiczne decyzje spółki.
Na kilka tygodni przed NWZ Unipetrolu Atlantik zaczął też na masową skalę skupować akcje czeskiej firmy paliwowej. Na przełomie sierpnia i września zgromadził już prawie 8% ogólnej puli. W tym czasie kurs Unipetrolu stale szedł w górę.
Plany Atlantiku pokrzyżowała czeska komisja papierów wartościowych, która pod koniec sierpnia zaakceptowała w końcu propozycję Orlenu, dotyczącą wezwania na resztę akcji Unipetrolu. W efekcie płocki koncern odzyskał możliwość wykonywania głosu z posiadanych papierów czeskiej firmy. Zamierzenia Atlantiku, dotyczące ograniczenia roli większościowego akcjonariusza, legły więc w gruzach. Niedługo po NWZ Atlantik zaczął sprzedawać papiery Unipetrolu. 23 września miał zaledwie 4,8% akcji tej firmy.
Wniosek Orlenu trafił do czeskiej komisji w poniedziałek późnym popołudniem. O tej porze nie udało się nam już uzyskać komentarza od przedstawicieli firmy Atlantik.