Od dołka z 20 sierpnia rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła o 110 punktów bazowych i ponownie przekroczyła 5%. To największy ruch w górę na wykresie rentowności od lipca 2004 roku. Analiza techniczna sugeruje, że zmiana trendu ma istotny charakter. Sposób, w jaki przebiegał zwrot, jest lustrzanym odbiciem zmiany tendencji, do której doszło w drugiej połowie 2004 roku, kiedy dochodowość krajowych papierów zaczynała spadać. Na przełomie września i października mieliśmy naruszenie wsparcia, później zbudowana została formacja podwójnego dna i jednocześnie wykres powrócił ponad poprzedni długoterminowy dołek, z czerwca 2003 roku. Przecena obligacji zapoczątkowana przed ponad dwoma laty miała znamiona paniki i spowodowała wzrost rentowności z 5 do 7,4% w ciągu pięciu miesięcy. To, że tym razem ruch rozpoczął się z bardzo podobnego poziomu, nie znaczy wcale, że będzie miał takie same rozmiary. Niemniej zachowanie rynku w piątek nie pozwala wykluczyć takiej możliwości. Warto zwrócić uwagę, że również ze zbliżonej wartości, jak przed dwoma laty, wzrost rozpoczął spread między obligacjami polskimi i niemieckimi, który przekroczył 200 pb. Można to interpretować jako reakcję rynku na dojście do władzy PiS, partii postrzeganej jako umiarkowana zwolenniczka wejścia do strefy euro. Inwestorzy ocenili, że przyjęcie wspólnej waluty opóźni się i tym samym zażądali wyższej premii za ryzyko.
Margines bezpieczeństwa
Rentowność obligacji jest najwyższa od sześciu miesięcy, co nie jest korzystne dla rynku akcji. Te dwa segmenty rynku finansowego - akcje i obligacje - bardzo często porównuje się przy pomocy stopy zysku, czyli odwrotności wskaźnika C/Z i rentowności. Dla spółek z WIG20 stopa zysku wynosi 7,7%, dla firm z MIDWIG 6,3%. Rentowność 10-letnich obligacji kształtuje się na poziomie 5,6%. Premia za ryzyko, którą uzyskać powinni inwestorzy na rynku akcji, jest już nieduża.
Biorąc pod uwagę, że istotny wpływ na rentowność krajowych obligacji ma dochodowość papierów dłużnych na rynkach bazowych (w USA i Niemczech), osiągnięcie przez 10-letnie papiery amerykańskie w czwartek poziomu 4,64%, najwyższego od 52 tygodni, określić można jako wydarzenie skrajnie niekorzystne. Pewien margines bezpieczeństwa dla polskich obligacji stanowi istotna różnica w rentowności realnej. Po uwzględnieniu inflacji dochodowość obligacji amerykańskich oscyluje wokół zera, dla niemieckich nieznacznie przekracza 1%, dla polskich wynosi 3,7%. Nie jest zatem przesądzone, w jakim stopniu wzrost rentowności papierów amerykańskich i niemieckich (załóżmy, że taki nastąpi) będzie przekładał się na polski dług.
Złoty osłabił się