- Udział eksportu w sprzedaży jest znaczący, ale nie sprzedajemy mięsa do Rosji, bo nie staraliśmy się o stosowne uprawnienia. Jesteśmy małym zakładem, a do handlu z Rosją potrzebny jest duży potencjał - mówi Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu. Pozwolenia na eksport do Rosji nie dostał, mimo starań, Indykpol. Licencję zdobył za to Ekodrob. - Rynek rosyjski ma dla nas marginalne znaczenie. Realizujemy tam jedynie około 1% sprzedaży - zaznacza Andrzej Abramowicz, dyrektor finansowy spółki. Spokojny jest również Polski Koncern Mięsny Duda. - Zakaz nie będzie mieć żadnego wpływu na nasze wyniki - oświadczył Roman Miller, członek zarządu.
Giełdowe spółki mięsne swój eksport kierują głównie do krajów Unii Europejskiej. Zagraniczna sprzedaż Sokołowa to około 25% przychodów, z tego ok. 90% trafia do UE. Do Rosji idzie jedynie 2-3% produkcji. Podobnie jest w Dudzie, która eksportuje 20% towarów. W Rosji sprzedaje jedynie śladowe ilości.
Rosja rozszerzyła zakaz importu z Polski. Od poniedziałku nasze firmy nie będą mogły eksportować produktów pochodzenia roślinnego. Giełdowy Provimi-Rolimpex, handlujący na wielką skalę paszami oraz towarami i surowcami rolnymi, nie prowadzi interesów z Rosją. - Kontrakty zawieramy sporadycznie. Dawniej sprzedawaliśmy warzywa, ale od dwóch lat nie handlujemy z Rosją. To bardzo ciężki rynek - mówi Ryszard Żabiński, dyrektor jednego z biur handlowych spółki. W czwartek kurs Provimi-Rolimpex wzrósł przy małym obrocie o ponad 5%.
U innych zrobiło się nerwowo
Dla niektórych przedsiębiorstw zakaz będzie dotkliwy. - Eksport stanowi 35-40% sprzedaży. Do Rosji idzie jedna trzecia produkcji wieprzowiny. Wołowiny mniej, ok. 4-5%, ponieważ można tam sprzedawać tylko mięso bez kości - mówi Tomasz Mikulski z łukowskiej firmy Łmeat. - Zakaz na pewno odbije się na kondycji zakładu. Rosja to bardzo duży odbiorca - dodaje. - Zakaz dotknie w pewien sposób również rosyjskich odbiorców, ale nie ma się co łudzić, że było ich wielu - uważa Marek Bondarczuk, z zakładów przetwórstwa mięsnego Dolina Łąk. - Straty polskich firm wynikają nie tylko z zatrzymania handlu. Z kosztami wiązało się samo uzyskanie uprawnień eksportowych. Rosyjskie wymogi nie są tak łatwe do spełnienia - dodaje. Dla Doliny Łąk utrata rynku zapewniającego 10% obrotów nie będzie mieć poważniejszych konsekwencji. - Znajdziemy zbyt w kraju - mówi M. Bondarczuk. Henryk Cieśliński, prezes Polmeatu, przyznaje, że choć nie będzie dużych strat, to nagła utrata klientów jest uciążliwa - Do Rosji trafiały głównie artykuły tłuszczowe, słonina, podroby. Zależnie od miesiąca, udział eksportu szacuję na 2-7% - mówi H. Cieśliński.
Inne gusta Rosjan