W piątek przedstawiciele zarządu uwidocznionego w Krajowym Rejestrze Sądowym operatora Ery, których Elektrim i Deu-tsche Telekom nie wpuszczają do siedziby PTC, po raz kolejny zwołali prasowy briefing. Jonathan Eastick, członek zarządu i dyrektor finansowy w zarządzie Bogusława Kułakowskiego, udowadniał dziennikarzom, że banki honorują jego decyzje i począwszy od 21 listopada wstrzymał kilka transakcji zleconych przez pełnomocników członka zarządu z ramienia Deutsche Telekom - Wilhelma Stuckemanna. W tym zakup samochodów czy płatność dla kancelarii prawnej.

Z relacji osoby świadczącej usługi PR na rzecz członków zarządu popieranego przez Vivendi Universal i Elektrim Telekomunikację wynika, że banki, których klientem jest PTC, obsługują spółkę, ale za każdym razem sprawdzają, czy strona niemiecka i francuska mają jednakową opinię na dany temat. Przy braku jednomyślności - nie realizują przelewów.

Do chwili zaostrzenia się sporu właścicielskiego w PTC, spółka miała dwuosobową reprezentację: w skrócie niemiecko-francuską (jeden członek zarządu z ramienia DT, jeden popierany przez VU/ET). Wydaje się, że banki nadal uznają taki układ, choć strona niemiecka nie współpracuje już z Francuzami. Dlatego zlecenia wystawiane przez pełnomocników W. Stuckemanna są zestawiane bądź konsultowane z J. Eastickiem, choć fizycznie panowie ci nie składają podpisów na tych samych dokumentach.

Na spotkaniu J. Easticka

z dziennikarzami przedstawiono fragmenty korespondencji z dwoma bankami, które - można się domyślać - nie są pewne, jak postępować. Wynika z niej, że zarówno BRE Bank, jak i BPH wyraziły gotowość spotkania się z członkami zarządu PTC i ustalenia warunków dalszej współpracy, uznając za obowiązujący wpis w KRS z 15 listopada.