Polski rynek ubezpieczeń rośnie w ostatnich latach głównie za sprawą bancassurance, czyli współpracy ubezpieczycieli i banków przy oferowaniu produktów bankowo-ubezpieczeniowych. Efekt? Według Krzysztofa Rosińskiego, wiceprezesa PZU Życie, wartość tego segmentu rynku można szacować w tym roku na 2,8-3 mld zł, co oznacza wzrost o ok. 80%.
- Zakładamy, że nasz tegoroczny przypis składki brutto pozyskany dzięki współpracy z bankami wyniesie ok. 560 mln zł (na ponad 6 mld zł, jakie spółka zbierze w tym roku - przyp. red.) - powiedział wczoraj K. Rosiński. Jego zdaniem, w przyszłym roku segment bancassurance wzrośnie o ok. 20-30%. Taki cel stawia sobie PZU Życie, co oznacza, że jego przychody z tego tytułu wyniosą ok. 670-730 mln zł. Dzięki komu?
Głównymi partnerami PZU Życie w bancassurance są cztery banki: PKO BP, BOŚ, Millennium oraz Deutsche Bank PBC (wycofany z parkietu w tym roku). Ubezpieczyciel współpracuje także z bankami spółdzielczymi. Wiceprezes Rosiński nie chciał ujawnić, ile każdy z nich przyniesie przypisu składki. - Mogę tylko powiedzieć, że do końca listopada Deutsche Bank PBC zapewnił nam ok. 180 mln zł przypisu - stwierdził.
Zdaniem K. Rosińskiego, przyszłoroczne "spowolnienie" w segmencie bancassurance to efekt wysokiej bazy, a także zmian, które nastąpią po planowanym zniesieniu podatku od zysków kapitałowych. - Znaczną część rynku bancassurance - nawet ok. 1,5 mld zł - stanowią krótkoterminowe ubezpieczenia na życie, zabezpieczające inwestora przed koniecznością zapłaty tzw. podatku Belki. Jeśli zostanie on zniesiony, atrakcyjność tych produktów znacznie spadnie - wyjaśnił. Według K. Rosińskiego, w najbliższych latach będzie rosło znaczenie produktów długoterminowych o charakterze inwestycyjnym (np. strukturyzowanych), w których okres inwestycji wynosi 3-7 lat.