Rosjanie najwyraźniej, chcąc zwiększyć własne szanse na przejęcie Możejek, naciskają nie tylko na Litwę. Według ujawnionych właśnie wstępnych założeń, rosyjska firma Transnieft ma w I kw. 2006 roku zmniejszyć o 10% wielkość dostaw do polskich rafinerii. - Nie można wykluczyć, że jest to próba wywarcia nacisku na Orlen, aby ten zrezygnował z zakupu Możejek, albo próba pokazania litewskim władzom, że polski koncern nie jest w stanie zagwarantować dostaw ropy dla własnych rafinerii - komentuje Sebastian Słomka, analityk z BDM PKO BP. - Jeśli deklaracja Rosjan zostanie zrealizowana, to raczej nie powinno dojść do braków w zaopatrzeniu, ale organizacja dostaw z innych źródeł może okazać się bardziej kosztowna - dodaje.
- To tylko wstępny grafik dostaw, a dotychczas często tak bywało, że wstępne założenia istotnie różniły się od ostatecznych - wydaje się bagatelizować sprawę Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu.
Zdaniem Sebastiana Słomki, obecne praktyki pokazują, że gdyby Rosja miała w przyszłości do załatwienia jakiś ważny interes polityczny w Polsce, nie zawaha się przed zastosowaniem podobnych sankcji.
Litwa chce przyspieszenia
Czy Litwa ugnie się pod rosyjskim naporem? Na razie przedstawiciel rządu w Wilnie wyraził tylko nadzieję, że negocjacje z Jukosem w sprawie sprzedaży rafinerii w Możejkach przyspieszą. Miałaby się do tego przyczynić dokonana przez Jukos zmiana negocjatora odpowiedzialnego za transakcję. Jak informowała agencja Interfax, po tym jak negocjacje między koncernem a Litwinami utknęły w martwym punkcie, wileński rząd zwrócił się do Jukosu o wyznaczenie nowego koordynatora. - Z tego co wiem, Jukos wyznaczył nowego negocjatora i prawdopodobnie spotkamy się z nim w przyszłym tygodniu - powiedział litewski minister gospodarki Kestutis Dauksys. Według agencji Interfax, ma nim być Frank Rieger, który zastąpi Brucea Misamore?a na stanowisku dyrektora finansowego Jukosu. Misamore zrezygnował z pełnionej funkcji w zeszłym tygodniu.
Reuters