W konflikt dwóch głównych akcjonariuszy BOŚ: Skandinaviska Enskilda Banken (47,3% akcji BOŚ) kontra Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (47%) we wtorek włączył się Jarosław Kozłowski, przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Na wniosek Szwedów sąd, tuż przed NWZA banku, zablokował prawo wykonywania głosów z akcji należących do NFOŚiGW oraz 12 funduszy wojewódzkich i BOT Elektrownia Turów (łącznie 51,19% kapitału i głosów BOŚ).
W opinii SEB, którą podzielił sąd, przekroczenie progu 50% głosów przez instytucje, których właścicielem jest Skarb Państwa, odbyło się bez zgody KPWiG i nadzoru bankowego. NFOŚiGW złożył już zażalenie na decyzję sądu. Teraz ruch należy do SEB. Jeśli Szwedzi złożą pozew, rozpocznie się postępowanie sądowe, które może potrwać co najmniej rok - powiedział nam jeden z prawników reprezentujących SEB.
- Chcemy, by dla dobra akcjonariuszy postępowanie zakończyło się jak najszybciej. Stąd decyzja przewodniczącego - powiedział nam Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.
Czas do 5 stycznia
Do długotrwałych spraw w sądzie nie dojdzie, jeśli akcjonariusze do 5 stycznia się porozumieją. To ostateczny termin złożenia pozwu przez SEB. Gdy tego nie zrobi, 6 stycznia sądowe zabezpieczenie na akcjach funduszy i BOT stanie się bezskuteczne i instytucje odzyskają głos na WZA banku. Na negocjacje ogłaszane są kolejne przerwy techniczne w NWZA. Wczoraj przewodniczący rady nadzorczej BOŚ Piotr Czyżewski ogłosił następną - do czwartku, do godz. 10. Powiedział przy tym, że porozumienie jest jedyną drogą, aby bank nie doznał uszczerbku. Rozmowy trwają, a jak donosiliśmy we wtorek - NFOŚiGW przekonuje SEB do odsprzedaży bankowych walorów. A że Szwedzi są skłonni po 6 latach opuścić bank, poinformowali publicznie dwa tygodnie przed walnym BOŚ. Pytanie tylko, za ile?