Reklama

Jeszcze za wcześnie na fuzję Orlen-Lotos

Z Pawłem Szałamacha, wiceministrem skarbu, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 30.12.2005 06:17

W ministerstwie skarbu odpowiada Pan m.in. za sektor naftowy i petrochemiczny. Czy może dojść do fuzji PKN Orlen i Grupy Lotos?

W marcu (przed objęciem stanowiska wiceministra skarbu, jako członek zarządu Instytutu Sobieskiego - przyp. red.) przygotowałem raport, w którym uznałem taką opcję jako korzystną, akcentując jednocześnie wiele czynników ryzyka, jakie dla polskiego rynku niosłoby połączenie PKN Orlen i Grupy Lotos. Główne obawy dotyczyły pozycji monopolistycznej, jaką podmiot powstały w wyniku połączenia miałby w segmencie rafinacyjnym. W przypadku dystrybucji, zagrożenie dla konkurencji, byłoby mniejsze, lecz także znaczne. Wracając jednak do pana pytania, to połączenie PKN Orlen i Grupy Lotos jest opcją otwartą. Decyzje nie zapadną raczej wcześniej niż za dwa lata. Najpierw rząd musi przyjąć program bezpieczeństwa energetycznego, nad którym pracuje wiceminister gospodarki Piotr Naimski. Modyfikacji musiałby ulec także program restrukturyzacji i prywatyzacji sektora paliwowego.

PKN Orlen rozważał udział w drugim etapie prywatyzacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Czy ta koncepcja zyskałaby aprobatę obecnego kierownictwa ministerstwa skarbu?

Takie połączenie nie jest obecnie rozpatrywane.

Dlaczego poprosiliście o zwołanie pod koniec stycznia NWZA PKN Orlen, w którego porządku obrad są zmiany w radzie nadzorczej? Podobnie zresztą w Grupie Lotos.

Reklama
Reklama

Skład rady nadzorczej PKN Orlen wymaga uzupełnienia po tym, jak sąd zakwestionował udział w niej pana Jacka Bartkiewicza, a także po deklarowanej rezygnacji pana prof. Krzysztofa Obłoja.

W grę wchodzi tylko uzupełnienie wakatów?

Nie, będą również przeprowadzone inne zmiany, ale nie chciałbym naszych planów ujawniać przed 30 stycznia. Podobnie będzie w przypadku Grupy Lotos.

Przypominam, że przy okazji niedawnych zmian w składzie rady nadzorczej Nafty Polskiej ogłosiliśmy, że przyjrzymy się efektom pracy członków rad nadzorczych wszystkich spółek Skarbu Państwa, nie tylko tych największych, które są w polu zainteresowania mediów.

Niestety, wykształciła się bardzo niedobra praktyka, zgodnie z którą stanowiska w radach nadzorczych przyznawano za wysługę lat, czy też inne zasługi, przez co stały one miejscem spokojnego dorabiania, a nie pracy nad zwiększaniem wartości majątku. Ten problem nie dotyczy zresztą tylko i wyłącznie Polski. Jeden z ostatnich raportów OECD zwraca uwagę na nadmierną liczebność, przez co też niską efektywność takich ciał w spółkach działających w krajach o dużo bardziej rozwiniętej gospodarce rynkowej.

Dlatego też rozmawiam z każdym z kandydatów do rad nadzorczych, by mieć pewność, że są odpowiednio zmotywowani. Liczę, że uda się nam wpuścić trochę świeżej krwi, która pomoże nadzorowanym przez nie spółkom lepiej działać. Innym wyzwaniem, które stawiam kandydatom, jest odcięcie spółek Skarbu Państwa od wpływów politycznych. Chcemy bowiem mieć pewność, że będą kierowali nimi fachowcy, którzy będą przeciwni by ich spółki były zapleczem finansowym dla lokalnego układu. Co, niestety, miało często miejsce.

Reklama
Reklama

Czy rekonstrukcja rad nadzorczych PKN Orlen i Grupy Lotos będzie poprzedzać zmiany w zarządach tych spółek?

Niewykluczone. Rozmawiam z kandydatami do rad nadzorczych osobiście m.in. dlatego, by móc sensownie delegować na nich kompetencje. Później taka rada nadzorcza musi się przyjrzeć dokładnie pracy zarządu, by potem, jeśli będzie to konieczne, dokonać zmian w jego składzie. Nie będę rad nadzorczych prowadzić za rękę czy popychać do konkretnych decyzji personalnych. Jeśli jednak po analizie dojdą do wniosku, że są obszary niekompetencji czy zastoju, zmiany w zarządach na pewno nastąpią.

Wspomniał Pan o zmianach w radzie nadzorczej Nafty Polskiej. Nowa rada działa dość zdecydowanie, w środę po kilku dniach od ukonstytuowania się, odwołała prezesa Adama Sęka. Kto go zastąpi? Nie ma na razie kandydata, choć nie wykluczam, że wakat będzie uzupełniony. Na razie zarząd będzie dwuosobowy, bo obecnie jedynym zadaniem Nafty Polskiej jest dokończenie prywatyzacji czterech spółek Wielkiej Syntezy Chemicznej. Potem trzeba będzie zastanowić się nad dalszym losem Nafty Polskiej.

Co więc będzie z Naftą Polską?

Nafta Polska może zostać podmiotem kontraktującym dostęp do złóż ropy naftowej i gazu, znajdujących się poza granicami Polski. Część z partnerów w krajach, z którymi rozmawiamy, sugerowała, że zależy im, aby prawa do koncesji wydobywczych otrzymywał podmiot całkowicie zależny od państwa (Nafta Polska jest 100-proc. spółką Skarbu Państwa, zajmującą się restrukturyzacją i prywatyzacją spółek sektora chemicznego i paliwowego - przyp. red.), a nie częściowo prywatnych, jak PKN Orlen czy Lotos. Mocne wejście w tzw. upstream i tak bowiem nigdy nie nastąpi bez zgody czy przyzwolenia lokalnego rządu i akcji dyplomatycznej.

Za czyje pieniądze byłyby prowadzone prace poszukiwawcze, odwierty czy budowa instalacji wydobywczych? Bo chyba nie państwowej Nafty Polskiej?

Reklama
Reklama

Ma pan rację. Ten problem można jednak rozwiązać, delegując do podmiotów, tj. PKN Orlen, Grupy Lotos czy PGNiG, zobowiązania inwestycyjne, wynikające z przyznanych koncesji.

Wróćmy do prywatyzacji. W ramach oferty publicznej Grupy Lotos, Nafta Polska miała sprzedać część posiadanych akcji. Czy plany są nadal aktualne?

Obecnie nie ma takich planów.

A za chwilę już tak?

Na pewno nie nastąpi to w 2006 r.

Reklama
Reklama

W MSP podlegają Panu także spółki z sektora górniczego, chemicznego, a więc te, które mają być prywatyzowane w przyszłym roku, w tym przez oferty publiczne. Czy możemy poznać szczegóły tych projektów?

Co do sektora chemicznego, rzeczywiście chcemy, aby Nafta Polska dokończyła prywatyzację czterech dużych firm Wielkiej Syntezy Chemicznej. Jak wiadomo, wyznaczono już okresy wyłączności dla wybranych partnerów zainteresowanych zakupem ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn oraz ZCH Zachem. Rozpoczęły się już negocjacje w tej sprawie. Naszą intencją jest udzielenie wsparcia zarządowi Nafty Polskiej tak, by móc zakończyć proces prywatyzacji WSCH jeszcze w I połowie 2006 r. Chcemy bowiem wykorzystać okres koniunktury w branży tak, by przez prywatyzację spółek stworzyć w miarę konkurencyjną strukturę na rynku chemicznym w Polsce.

Minister skarbu Andrzej Mikosz zapowiadał również przeprowadzenie w przyszłym roku ofert publicznych akcji ZA Puławy i ZCh Police...

Minister mówił o wykorzystaniu giełdy, a nie o ofercie publicznej. Wszystkie akcje tych spółek są już dopuszczone do obrotu giełdowego.

Rozumiem, że jeśli inne projekty zapewnią wystarczające dochody, sprzedaż akcji Puław i Polic będzie rozłożona w czasie. Jeśli jednak z jakichś względów nie uda się zrealizować zaplanowanych transakcji, a koniunktura na giełdzie utrzyma się, resort może przeprowadzić oferty publiczne.

Reklama
Reklama

Tak, przy czym należy zastanowić się nad ich terminem tak, by nie doprowadzić do skumulowania ofert publicznych spółek Skarbu Państwa w jednym czasie.

Bez przesady. Tych ofert nie zapowiada się aż tak dużo.

To prawda, ale spółki pochodzą z trudnych branż, a niektóre oferty będą bardzo duże, biorąc pod uwagę ich wartość.

Co, jeśli nie Puławy i Police, będzie priorytetem?

Chcielibyśmy doprowadzić do oferty publicznej części akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, największego w Europie producenta węgla koksującego.

Reklama
Reklama

Jaki jest najszybszy realny termin oferty JSW?

Myślę, że może zostać przeprowadzona już wiosną. Jest jeszcze kilka wątpliwości, zgłaszanych przede wszystkim przez związki zawodowe, ale liczymy, że uda się nam je przekonać do tej formy prywatyzacji. Na giełdzie znajduje się już spółka z branży, wprawdzie nie górnictwa węgla, ale wydobywczej - myślę tu o KGHM, a jej pracownicy przecież nie stracili na prywatyzacji firmy. Pensje są na przyzwoitym poziomie, załoga ma również reprIle akcji JSW Skarb Państwa zamierza sprzedać na giełdzie i jaka jest spodziewana wartość tej oferty?

Skarb Państwa zostanie wiodącym akcjonariuszem JSW. 15% akcji otrzymają pracownicy, co oznacza, że oferta obejmie ok. 30% kapitału spółki. Aby oszacować wartość oferty, musimy poczekać do zamknięcia wyników spółki za 2005 rok. Na razie rezultaty są obiecujące.

Struktura oferty wskazuje, że akcje będą oferowane raczej instytucjom finansowym i inwestorom indywidualnym. A może się mylę i MSP przewiduje udział w ofercie publicznej JSW inwestorów branżowych?

Nie. Akcje zamierzamy zaoferować wyłącznie inwestorom finansowym i indywidualnym. Liczymy, że choć po przeprowadzeniu oferty Skarb Państwa będzie największym akcjonariuszem, dzięki nowym udziałowcom wprowadzone zostaną mocne nawyki nowoczesnego zarządzania firmą.

Z rynku docierają informacje, że udziałem w prywatyzacji JSW zainteresowany jest międzynarodowy koncern Mittal, właściciel Mittal Steel Poland (dawne Polskie Huty Stali - przyp. red.).

Tak, to prawda. Ale zapewniam, że przy okazji oferty zamierzamy wprowadzić zapisy, które uniemożliwią przejęcie bądź zaistnienie w większym wymiarze w akcjonariacie JSW koncernu Mittal, tak aby zapobiec sytuacji, że będzie kontrolował w Polsce zarówno rynek koksowniczy, jak i produkcję stali.

Kolejną spółką z branży górnictwa, która miałaby być prywatyzowana w przyszłym roku przez giełdę, jest Węglokoks. MSP otrzymało już analizy przedprywatyzacyjne. Jaka jest Pana opinia?

Na razie chciałbym się wstrzymać z opiniami. Muszę się jeszcze przyjrzeć projektowi.

Odpowiada Pan również za przemysł drzewny. Do prywatyzacji przez giełdę przeznaczona jest Fabryka Sklejka-Pisz, największy producent sklejki w Polsce.

Spółka jest przygotowana do prywatyzacji przez GPW, jednak - podobnie jak w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej - wyjaśnienia wymagają jeszcze wątpliwości zgłaszane przez część reprezentacji pracowniczej. Ale i tu jestem optymistą. Na giełdzie zamierzamy sprzedać do 80% akcji FSP.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama