Czy po fuzji Pekao i BPH poziom konkurencji na polskim rynku bankowym wzrośnie, czy zmniejszy się? Odpowiedzi na to pytanie szukają niemal wszyscy. Jako jeden z pierwszych odpowiedział na nie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na długo przed końcem ub.r. stwierdził, że połączenie drugiego i trzeciego banku na krajowym rynku konkurencji nie zaszkodzi i taką opinię przekazał Komisji Europejskiej. Ta zaś - kierując się między innymi oceną polskiego urzędu antymonopolowego - wydała zgodę na przejęcie niemieckiego HVB, właściciela Banku BPH, przez UniCredito Italiano, strategicznego inwestora Banku Pekao.
Jeśli dojdzie do połączenia Pekao z BPH, powstanie bank z 20-25-proc. udziałem w całym rynku bankowym w Polsce (dolny przedział dotyczy aktywów i kredytów, górny - depozytów). Zaraz za nim będzie obecny lider - PKO BP. Te dwa banki będzie dzielić od trzeciego prawdziwa przepaść. Według danych na koniec września ub.r., "trzecim" byłby ING Bank Śląski. Ale jego aktywa stanowiłyby zaledwie jedną trzecią sumy bilansowej połączonego Pekao-BPH i mniej niż połowę sumy PKO BP.
W tym kontekście zrozumiałe stają się przewidywania, że fuzja Pekao-BPH może wywołać nową falę konsolidacji sektora bankowego. Tak dużej przewagi dwóch największych banków nie dałoby się zmniejszyć w krótkim czasie bardziej zdecydowanym zabieganiem o klientów.
Wróci 2001 rok
Z punktu widzenia konkurencji, znaczenie ma poziom koncentracji sektora bankowego - jak duży udział w rynku ma grupa największych banków. Jak bardzo zmieni się to po ewentualnej fuzji Pekao-BPH? Pod uwagę weźmy grupę pięciu największych banków (takim wskaźnikiem posługuje się m.in. Europejski Bank Centralny czy nasz Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego). O tym, jak zmieni się udział największej piątki w rynku po fuzji drugiego i trzeciego banku, decyduje... szósty gracz. To jego udziały stają się częścią należącą do pięciu największych. Biorąc pod uwagę aktywa banków według stanu na koniec września, udział pięciu największych banków można szacować na 49%. Z kolei do sześciu największych graczy należało 55% rynku.