Termin wezwania na akcje TDC mija w czwartek rano. Jeśli do tego czasu gotowość sprzedaży papierów spółki zadeklarują właściciele ponad 90% z nich, telekom przejdzie w ręce firmy Nordic Telephone Company. Kryją się za nią prywatne fundusze inwestycyjne z USA i Wielkiej Brytanii: Apax Partners, Kohlberg Kravis Roberts, Blackstone Group, Permira Advisers i Providence Equity Partners.
Wczoraj na giełdzie w Kopenhadze się zagotowało. Akcje TDC spadły o 7%, do 352 koron za jedną (najmocniej od ponad roku), a inwestorzy zaczęli mówić o fiasku przejęcia. Powód? Wydany w niedzielę wieczorem komunikat duńskiego funduszu emerytalnego ATP, największego akcjonariusza TDC.
Cena 382 koron (62 USD) zaproponowana za każdą akcję TDC nie jest "wystarczająco atrakcyjna" w porównaniu z alternatywą w postaci utrzymania notowań firmy na rynku publicznym i prób zwiększania zysku - podał ATP. To oznacza, że fundusz - ma teraz 5,51% akcji telekomu - nie odda papierów w wezwaniu. Szanse na osiągnięcie 90-proc. progu znacznie więc zmalały.
Nordic Telephone Company pod koniec listopada zgodził się kupić działającego na kilku rynkach europejskich (Dania, Szwajcaria, Niemcy, Wielka Brytania) duńskiego operatora za ponad 15 mld USD.
Przyjęcie oferty rekomendował akcjonariuszom zarząd duńskiego telekomu. Po decyzji ATP podał wczoraj, że stanowiska nie zmienia. Odezwał się także potencjalny nowy właściciel. "Oferta jest wysoce atrakcyjna dla wszystkich akcjonariuszy TDC" - ogłosił Nordic Telephone Company.