Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 15.01.2006 22:47

Marek Pryzmont

Porównując średnie miesięczne procentowe zmiany WIG20 od 1995 roku, to okres

od grudnia do końca lutego wypada najkorzystniej. Gdyby założyć, że indeks w

styczniu wzrośnie zgodnie z tą historyczną średnią, to skończylibyśmy

miesiąc na poziomie 2811 pkt. Luty zamknęlibyśmy wartością 2933 pkt.

Reklama
Reklama

Proszę tych poziomów nie traktować jako mojej prognozy. W poniższym tekście

bardziej chodzi mi o pokazanie sezonowości wpływającej mocno na notowania

polskich akcji, a nie o określanie poziomów na konkretny dzień miesiąca.

Żeby skusić się na podanie takiej prognozy trzeba mieć zarówno bardzo dużo

szczęścia, jak i zupełnie nie rozumieć mechanizmów rządzących giełdowymi

rynkami i dynamiki zmian jaka się z tym wiąże. Szczególnie dotyczy to

Reklama
Reklama

ostatnich tygodni, w czasie których warszawski rynek akcji niemal już

zupełnie utracił korelację zarówno z zagranicznymi parkietami, jak i w

przypadku niektórych spółek z fundamentami, a szeroki rynek był wystawiony

na silne oddziaływanie emocji.

Drugie zastrzeżenie niezbędne przy omawianiu jakichkolwiek schematów

występujących na GPW wiąże się z dość krótką historią naszego rynku. Każdy

Reklama
Reklama

kto liznął trochę statystyki szybko stwierdzi, że średnia miesięczna

procentowa zmiana z okresu ostatnich 10 lat nie daje żadnej wartości

prognostycznej. Zbyt krótki okres, a więc zbyt mało danych do wyciągania

wniosków. Z drugiej jednak strony sezonowość rynków światowych potwierdza

tendencje panujące w Warszawie. Do tego jeśli średnie miesięczne zmiany dla

Reklama
Reklama

Dow Jones od roku 1900 r., czyli dostatecznie liczna próbka danych,

porównamy z tymi od roku 1995, to okazuje się, że niewiele się zmienia w tej

kwestii. Wprawdzie roczny procentowy wzrost rośnie z 9,6% do 10,9%, ale już

sam przebieg tego wzrostu jest niemal identyczny. Aż 10 miesięcy kończy się

wzrostami, szczególnie mocnymi na koniec roku gdy odbywa się window

Reklama
Reklama

dressing. Dla obu okresów w ciągu roku ma miejsce tylko jedna mocniejsze

korekta i zawsze występuje w okolicy września. Takie porównanie nieco

uwiarygodnia szukanie lepszych i gorszych okresów dla zachowania

warszawskich indeksów, mimo świadomości niedoskonałości takiej analizy.

Na wykresie możemy zobaczyć średnią zmianę indeksu WIG20 w poszczególnych

Reklama
Reklama

miesiącach od 1995 roku. WYKRES1.gif Dla tego samego okresu na podstawie

średniej z tygodniowych zmian wykreśliłem też modelowy przebieg zmian

wartości indeksu w ciągu roku. WYKRES2.gif Dlaczego dopiero od roku 1995 ?

Wcześniejsze dwa lata to okres dmuchania i gwałtownego pęknięcia pierwszej

hossy na GPW. Zmienność w tamtym okresie miałaby przy tak małej próbce zbyt

duży wpływ na średnie, a przecież trudno mówić wtedy o jakimkolwiek

racjonalnym zachowaniu rynku.

W tych ostatnich 11 latach WIG20 najlepiej radził sobie w styczniu (5,88%) i

w grudniu (4,72%). Jeśli dorzucić do tego jeszcze zmiany w lutym (4,34%), to

okazuje się, że praktycznie tylko w ciągu tych trzech miesięcy w roku WIG20

robi cały procentowy wzrost z całego roku, który średnio wynosi niemal 18%.

Na boku mała dygresja - oczywiście nie należy porównywać tych wartości do

lokat bankowych, czy innych form lokowania kapitału. Portfel akcji

odzwierciedlający WIG20 w 1995 r. dziś pewnie przynosi (realnie) straty.

Zyski liczą natomiast inwestorzy wiernie naśladujący zmiany w składzie

WIG20, ale tutaj podliczenie stopy zwrotu jest trochę bardziej

skomplikowane.

Bardzo podobne miesięczne zmiany notuje także indeks WIG, co nie jest

niespodzianką. Okazuje się jednak, że równie silne w analogicznych

miesiącach są indeksy giełdy węgierskiej i czeskiej. Węgierski BUX w

styczniu średnio notował wzrost aż 8,9% (diej

skomplikowana, ale wciąż bardzo wyraźnie widać siłę indeksów na przełomie

roku. Największy wzrost indeks notuje w grudniu (+4,0%), a styczeń i luty to

odpowiednio +2,5% oraz +2,7%. Możnaby mówić wręcz o skopiowaniu zachowania

WIG20, gdyby nie fakt bardzo słabego czerwca (-2,7%) i w konsekwencji

mocnego odbicia w lipcu (+3,5%). WYKRES4.gif Mimo tego epizodu bardzo

wyraźnie widać w tym okresie, że od grudnia do końca lutego w/w rynki

emerging markets mają najkorzystniejszy okres dla akcji.

Uproszczeniem byłoby na podstawie tylko tego porównania wyciąganie wniosków

dla GPW na kolejne miesiące. Nikt jeszcze nie znalazł na giełdzie

niezawodnej reguły, której zastosowanie gwarantowałoby osiągnięcie zysków.

Również analiza techniczna, mimo dość sztywnego opisania zasad np.

poszczególnych formacji, nigdy nie daje pewności zarobku, a jedynie zwiększa

szansę na jego osiągnięcie. Tak samo jest w przypadku lepszych i gorszych

okresów dla rynku akcji. Po tym co wyżej napisałem postawiłbym dolary

przeciwko orzechom, że w ciągu następnych 20 lat średnia miesięczna zmiana

indeksu WIG20 od początku grudnia do końca lutego będzie wyższa od średniej

z losowo wybranych trzech innych miesięcy. Ale analogicznego zakładu

odnośnie tylko jednego roku już bym nigdy nie przyjął.

O tym, że zachowanie rynku nie zawsze jest zgodne z tym modelowym, niech

świadczy zeszły rok. Począwszy od skali rocznego wzrostu WIG20 (prawie

dwukrotnie powyżej średniej), a skończywszy na tym, że fala hossy rozpoczęła

się w maju. Zaś w modelowym wykresie najlepszą strategią okazuje się znane z

USA "sell in may and go away" (sprzedaj w maju i uciekaj). W 2005 roku

półrocze rozpoczęte w maju przyniosło na giełdzie największe zyski. Mimo

tych rozbieżności, dalej można zauważyć wzrosty na początku roku,

październikową korektę, czy też choćby mocną końcówkę roku.

Podsumowując - proszę traktować modelowy wykres zmian WIG20 w ciągu roku nie

jako Świętego Graala, ale jako wskaźnik mówiący o tym ile dobrych informacji

inwestorzy potrzebują do rozpoczęcia nowych zakupów (lub ograniczenia

sprzedaży akcji - lepszy okres nie zawsze oznacza wzrosty, a może oznaczać

tylko mniejsze spadki). Od grudnia do końca lutego często wystarczy rynkowi

nie przeszkadzać. Z kolei w okolicy października (i tak będzie zapewne w

2006 roku) sejmowy hałas o kształt budżetu i słabość zachodnich parkietów

zagłusza często wszystkie dobre informacje.

W ostatnim tygodniu tych dobrych informacji było jak na lekarstwo, a

pojawiło się parę czynników mogących przeszkodzić wzrostom. Proszę

jednocześnie nie zrozumieć, że były one bezpośrednią przyczyną trwającej

cały tydzień korekty. Przegrzanie rynku sprzed tygodnia było tak duże (WIG20

oraz BUX wzrosły już więcej niż historycznie średnio robią w całym

styczniu), że korekta na poprzednich 5-ciu sesjach była rynkowi niezbędna i

paradoksalnie mogłaby przysłużyć się trwałości wzrostów. Mogłaby, gdyby nie

mankament jakim była struktura obrotów w czasie tych spadków sugerująca

rozpoczęcie dystrybucji papierów przez największych graczy.

Czego mogą się obawiać ? Dwóch kwestii, mocno ze sobą powiązanych. Pierwsza

to polityka, a druga to polityka ... Ministerstwa Finansów. Wszystko

związane z kursem złotego, a ten w momencie tak dużego zaangażowania na GPW

zagranicznego kapitału staje się kluczowy dla giełdowej koniunktury. Od

początku roku większość inwestorów grała na umocnienie złotego, co było

bardzo korzystne dla rynku akcji. Perspektywa dużych zagranicznych emisji

obligacji na rynki zagraniczne i wymiany przez MF tych środków na rynku

międzybankowym, niezależnie od faktycznego wpływu tej operacji nacząwszy, a na

prezesie NBP skończywszy. Nawet jeśli żadnych zmian to nie przyniesie, to na

rynku znacząco zmieniły się w tym tygodniu oczekiwania. A to już wystarczy.

Nie bez znaczenia dla złotego było też tutaj całe polityczne zamieszanie w

Sejmie. Opisywać tego oczywiście nie ma sensu, choć warto zwrócić uwagę, że

tak jak w przypadku zeszłorocznej wyborczej niepewności, każde rozwiązywanie

obecnej patowej sytuacji w polityce będzie negatywnym czynnikiem

(niepewność) jedynie w krótkim terminie. Destabilizacja sceny politycznej

osiągnęła w tej chwili taki poziom, że zarówno zawarcie jakkolwiek

egzotycznej koalicji, jak i rozpisanie nowych wyborów (co musi wyłonić

większość - nawet przy takim samym podziale mandatów) przynieść może jedynie

chwilowe zamieszanie na rynkach finansowych, a potem wyraźne odreagowanie.

Polityczne problemy i trwalszy wpływ na rynki finansowe pojawi się dopiero

przy projekcie budżetu na przyszły rok.

Oczywiście nie tylko polityka będzie mieć teraz wpływ na losy złotego. Już w

poniedziałek o 16:00 poznamy dane o inflacji za grudzień, która ma spaść do

jedynie +0,8%. Jednocześnie dostaniemy też dane o wzroście wynagrodzeń w

sektorze przedsiębiorstw. Należy oczekiwać wzrostu 3,5-4,5%. Serię

publikacji rodzimych danych zakończy czwartkowa produkcja przemysłowa, która

w grudniu ma wzrosnąć w okolicach +8,0%. W tych wszystkich danych widzę

więcej szans niż zagrożeń. Rynek w tej chwili już niemal w pełni

zdyskontował obniżkę stóp o 25 pb na styczniowym posiedzeniu. Wydaje się, że

słusznie. Jeśli jednak w/w dane "rozczarują" (wszystkie powyżej prognoz), a

w polityce dalej będzie wrzało, to pojawi się niepewność co do decyzji RPP,

a to nie będzie służyć notowaniom złotego. O tym jak zmienne potrafią być

oczekiwania rynku niech świadczy fakt, że w grudniu w ankiecie Reutera aż 8

z 16 analityków przewidywało utrzymanie kosztów pieniądza na niezmienionym

poziomie w całym 2006 roku. Pozostali byli podzieleni między prognozy

obniżek, a podwyżek stóp.

Tak samo ja jestem trochę podzielony w wybraniu kierunku giełdowych indeksów

na kolejne dwa tygodnie. Nie uważam bowiem, że w ostatnim tygodniu

oglądaliśmy już zakończenie hossy. Zbyt spokojnie by się to odbyło. Nawet

jeśli się mylę, to zanim ruszymy do głębszych spadków musielibyśmy przejść

przez nerwowy kilkutygodniowy czyściec konsolidacji. Akurat skończyłby się

korzystny dla akcji okres. Na razie jest miejsce tylko na korektę do ważnego

wsparcia na styczniowych dołkach Nic to w średnim terminie nie zmieni. Z

kolei ani polityka, ani rynek walutowy nie będą na razie sprzyjać dalszym

wzrostom. Powinniśmy na najbliższe dwa tygodnie utknąć między szczytami

hossy, a wspomnianym wsparciem. Choć bardzo szeroki to obszar jak na

mówienie o konsolidacji, to przecież odpowiada to ostatniej skali

zmienności.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama