- Wydaje się, że rynek dyskontuje kolejny raz tę samą wiadomość. Inwestorzy dość emocjonalnie podchodzą do Biotonu - mówi analityk pragnący zachować anonimowość. O planowanym ogłoszeniu wezwania spółka informowała już kilkakrotnie. Ostatnio 7 stycznia.
Bioton zwrócił się do SciGenu o opublikowanie wezwania na swoje akcje na Australijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych na dzień przed upływem przewidzianego prawem terminu. Musiał to zrobić po podpisaniu w październiku z SciTech Genetics umowy, dzięki której w styczniu zwiększy zaangażowanie w singapurskiej spółce z 26,5% do 44,7% (w akcjach i gotówce zapłaci łącznie około 7,5 mln dolarów australijskich).
Za papiery SciGenu Bioton zaoferował 0,0928 dolara australijskiego (AUD) w gotówce albo 0,0157 AUD w gotówce i 0,0201 swojego waloru. Akcjonariusze singapurskiej spółki mogą wybrać jedną lub drugą opcję, nie mogą natomiast ich łączyć. Bioton będzie wiedzieć na przełomie lutego i marca, ile papierów SciGenu kupi. Rozliczenie operacji nastąpi na przełomie kwietnia i maja, a finalizacja transakcji powinna się odbyć do 15 maja. Według szacunków polskiej firmy, operacja ta będzie kosztować 85 mln zł. Pieniądze zobowiązał się zapewnić główny udziałowiec spółki - Prokom Investments (PI). W zamian Bioton wyemituje dla PI 8,5 mln akcji serii E, które ten kupi po 10 zł - blisko 7 zł mniej od ich obecnego kursu na warszawskim parkiecie. Po objęciu nowej emisji PI zwiększy udziały w spółce z ok. 45% do niecałych 50%. Emisja ma być przeprowadzona pod koniec maja.