Ciech otrzymał wyłączność negocjacyjną w sprawie zakupu 80% akcji bydgoskich ZCH Zachem w połowie grudnia ub.r. Nafta Polska, która prowadzi proces prywatyzacji, wyznaczyła giełdowej spółce czas do 3 lutego na uzgodnienie parametrów transakcji. Choć termin minął w ubiegły piątek, umowy nie parafowano.
Związkowy pistolet
Powód? Działające w ZCh Zachem związki zawodowe oraz zarząd Ciechu w piątek (tego dnia upływał termin) wystąpili wspólnie do Nafty Polskiej o przedłużenie wyłączności negocjacyjnej na okres od 13 do 24 lutego. W tym czasie ma dojść do dwóch spotkań negocjatorów. Ale choć strony wyraziły wolę kontynuowania rozmów, jest jeszcze sporo rozbieżności. Związkowcy chcą, aby pakiet socjalny objął pracowników trzech kluczowych zakładów: Zachem oraz jego spółkach córkach: Zachem-Barwniki i Zachem UCR (służby pomocnicze). Ciech godzi się na gwarancje tylko dla zatrudnionych w spółce matce, co oznacza, że bez ochrony byłoby 407 osób (ok. 24% zatrudnionych). Nie uzgodniono również kilku kluczowych kwestii: długości okresu ochronnego, systemu wynagrodzeń oraz warunków programu dobrowolnych odejść.
Problem w tym, że nie wiadomo, czy do negocjacji dojdzie. Zarząd Nafty Polskiej, choć wie o prośbie o przedłużenie wyłączności negocjacyjnej dla Ciechu, na razie milczy w tej sprawie. Trzeba jednak pamiętać, że sam jest w trudnym położeniu. Sejmowa Komisja Skarbu Państwa uchwaliła bowiem niedawno dezyderat do premiera Marcinkiewicza (pełni obowiązki ministra skarbu), w którym wzywa go do wstrzymania procesu prywatyzacji spółek Wielkiej Syntezy Chemicznej, w tym ZCh Zachem. A na tym samym posiedzeniu posłowie ostro krytykowali Ciech za jego powiązania z lewicowym układem. Poprzednie władze Nafty zastrzegły wcześniej, że gdyby nie udało się osiągnąć porozumienia z Ciechem, rozpocznie rozmowy z jego konkurentem, niemiecką firmą Petro Carbo Chem.
Organiczna noga