Analityk uważa, że Kęty dużo szybciej niż można było oczekiwać zwiększają moce produkcyjne w segmencie opakowań giętkich. Odzyskane z pożaru maszyny oraz dzierżawa nowych pozwolą spółce obsługiwać już 80% rynku posiadanego przed katastrofą. W ciągu najbliższych dwóch tygodni może to być 100%. Pozytywny wpływ na wycenę firmy ma też włączenie do grupy kapitałowej Aluprofu.

Mimo to Michał Marczak spodziewa się słabych wyników w I kwartale, na co - oprócz pożaru - będzie miał wpływ wzrost cen aluminium. Z drugiej strony twierdzi, że gorsze dane zostały już przez rynek zdyskontowane. Co więcej, w kolejnych miesiącach oczekuje systematycznej ich poprawy. W dalszej części roku spodziewa się znaczącego spadku cen aluminium, którego zapasy dynamicznie rosną. Po uwzględnieniu korekt w wynikach spółki i obniżeniu stopy wolnej od ryzyka, analityk podwyższył dziewięciomiesięczną cenę docelową dla akcji Kęt z 125 zł do 138 zł. W piątek kurs po 2,9-proc. wzroście wyniósł 125,5 zł.