Może częściowo ja, może częściowo Inwestycje II. To drugorzędna sprawa.
Ta kwestia jest o tyle istotna, że po konwersji wszystkich wierzytelności na akcje stałby się Pan większościowym akcjonariuszem Mostostalu Zabrze, z udziałem przekraczającym grubo 50%. To będzie się wiązało dla Pana z koniecznością ogłoszenia wezwania.
Jestem zdecydowany na ogłoszenie wezwania jeszcze przed konwersją.
Przed konwersją?
Tak. To kwestia kilku, kilkunastu dni. Zamierzam ogłosić wezwanie na liczbę akcji, która pozwoli mi osiągnąć próg 66%.
Na ile poważnie inwestorzy mogą traktować Pana deklarację ogłoszenia wezwania w najbliższych dniach?
Bardzo poważnie rozważam taki krok. Jak powiedziałem, jeszcze analizuję, jaką zaproponuję cenę.
Załóżmy jednak, że nie zdecyduje się Pan na ogłoszenie wezwania teraz. Nie uniknie Pan tego po konwersji wierzytelności. No chyba, że zdecyduje się Pan wówczas na sprzedaż akcji i zejście poniżej progu 33%. Ale, jak rozumiem, nie zamierza Pan szybko pozbywać się tych walorów?
Wezwanie będzie. Na pewno nie będę sprzedawać akcji, które otrzymam w wyniku konwersji. Chcę zachować pakiet kontrolny na długi okres. Nie wykluczam, że przekażę go później moim dzieciom... Zależy mi na odbudowie tej firmy, budowaniu jej wartości.
Jaki ma Pan w takim razie pomysł na budowanie wartości Mostostalu Zabrze? Ma Pan gotową strategię?
Mostostal czeka restrukturyzacja, którą odkładaliśmy do czasu zakończenia procesu upadłościowego. Teraz mamy zatwierdzony układ. Można więc powiedzieć, że wszystko, co złe, Mostostal ma już za sobą.
Na czym będzie polegać restrukturyzacja? Mostostal przeprowadzi emisję akcji dla wierzycieli, więc nie otrzyma za nie żadnych pieniędzy. Skąd weźmie środki na rozwój? Mówimy o sprzedaży niektórych aktywów i skupieniu się na jednej, konkretnej działalności?
Mostostal jest znany w kraju i zagranicą. Specjalizuje się w instalacjach odazotowania i odsiarczania spalin, jak również w wszelkich konstrukcjach stalowych. Ma w tym zakresie doskonałe referencje. Natomiast na ten rynek płyną teraz ogromne pieniądze z Unii Europejskiej. Będąc w upadłości Mostostal świetnie sobie radził. Mało która spółka przetrwałaby 3 lata "zawieszenia". Pamiętajmy, że Mostostal praktycznie nie mógł uczestniczyć w przetargach publicznych w związku z nieuregulowaną kwestią upadłościową. Mimo to zdobywał kontrakty. Dla przykładu, ostatnio podpisaliśmy znaczący kontrakt z amerykańskim koncernem Bechtel International, który zlecił nam prace przy modernizacji zakładów aluminium w Norwegii. Na razie zawarliśmy umowę na ponad 27 mln zł, ale już mamy potwierdzenie, że zakres naszych prac znacznie się powiększy. Prowadzimy poza tym rozmowy z innymi firmami i niebawem Mostostal będzie mógł się pochwalić kolejnymi zleceniami.
Ten kontrakt, o którym Pan wspomniał, był największym podpisanym przez Mostostal od lat, więc infoTymczasem kilka dni wcześniej Pan dokupił akcji Mostostalu. Nie uważa Pan, że wykorzystał posiadaną wiedzę do osiągnięcia korzyści majątkowych?
O tym kontrakcie dowiedziałem się tak jak wszyscy - z raportu spółki. Wcześniej o tym, że Mostostal podpisał czy podpisze umowę, nie wiedziałem. W firmie jestem mniej więcej raz na dwa tygodnie, a czasami rzadziej. Nie mam dokładnej wiedzy o bieżącej pracy zarządu. I nie staram się o taką wiedzę ze względów, o których Pan wspomniał. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że mogę wykorzystywać informacje poufne. Ja traktuję swoją inwestycję długoterminowo, mam swoją wizję Mostostalu.
Cofnijmy się teraz do ubiegłego roku. Nie uważa Pan, że przyczynił się do upadku Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych? Nie ma Pan poczucia winy?
Nie czuję się absolutnie winny. Wręcz przeciwnie, czuję się mocno pokrzywdzony w związku z całą tą sprawą, w której pewni ludzie prowadzili nieuczciwą grę...
Pewni ludzie, czyli kto? Inni pretendenci do przejęcia PRInż?
Nie mogę za bardzo o tym mówić, gdyż sprawa cały czas jest wyjaśniana przez różne organy. Chodzi o ludzi, którzy działali na szkodę tej spółki i mieli w tym określony interes. Tempo, w jakim została przeprowadzona upadłość PRInż, budzi ogromne zdumienie. Wiadomo więc, że są z tym związane osoby, które mają wpływ na wymiar sprawiedliwości. To zapewne jest bardzo ciekawy materiał dla organów ścigania.
To zapewne jest również bardzo ciekawy materiał dla naszych czytelników, dlatego pytam o rolę, jaką Pan odegrał w upadłości PRInż.
Tak jak w przypadku Mostostalu Zabrze, tak i w PRInż-u moim zamiarem była pomoc tej spółce, żeby mogła normalnie działać. Okazało się jednak, że w spółce były ukrywane duże straty.
Pana zdaniem były zarząd PRInż stosował kreatywną księgowość?
Oczywiście, że tak. Nie mam co do tego wątpliwości.
Do przejęcia PRInż-u miesiącami przygotowywał się Polimex, który prowadził długotrwałe badanie - due diligence - spółki. Wiedział więc, czego może się spodziewać po zainwestowaniu w katowicki holding. Pan zablokował to przejęcie i sam chciał kupić PRInż. A czy przed tym zbadał Pan spółkę?
Mając razem z Mostostalem Zabrze pakiet większościowy 52,4% akcji, chcieliśmy PRInż kontrolować. Jako właściciele tych udziałów mieliśmy prawo do suwerennej decyzji i nie musieliśmy sprzedawać tych udziałów za bardzo niską cenę, która nas nie satysfakcjonowała. Ponadto oferta złożona przez Polimex została oceniona przez renomowaną kancelarię prawną jako bardzo ryzykowna, a warunki w niej zawarte nie gwarantowały otrzymania pieniędzy.
Pana działania w PRInż budziły jednak kontrowersje, gdyż zmierzały do przejęcia kontroli nad kilkoma spółkami zależnymi od PRInż.
Te działania miały na celu zabezpieczenie moich pieniędzy, które przekazałem holdingowi. Zauważmy, że w PRInż zainwestowałem ponad 7 mln zł. Moje działania były ukierunkowane w celu zabezpieczenia moich pieniędzy oraz dużej pomocy finansowej tym spółkom. Ale odbiegamy od tematu, przecież nie mieliśmy rozmawiać o PRInż, tylko o Mostostalu Zabrze.
Pytam o PRInż, gdyż Mostostal Zabrze jest właścicielem 33% PRInż, a na jego upadłości stracił prawie 25 mln zł.
Zostały podjęte pewne działania sprzeczne z prawem, na które Mostostal ani ja nie mieliśmy wpływu pomimo najlepszych chęci. Temat PRInż-u to temat rzeka i przy innej okazji na pewno będziemy mogli o tym szerzej porozmawiać. Jestem pewny, że będzie to bardzo ciekawy, wręcz sensacyjny temat.
Chciałbym skorzystać z okazji i porozmawiać o jeszcze innych Pana inwestycjach giełdowych. Pojawił się Pan m.in. w Bytomiu, kupując spółkę Inwestycje II - wierzyciela Bytomia. Swoją drogą za bardzo małe pieniądze przejął Pan Inwestycje II od Banku Handlowego. A pamiętajmy, że ta spółka była właścicielem nie tylko wierzytelności wobec Bytomia, lecz również 5 mln akcji Mostostalu Zabrze. Jak się robi takie interesy?
Proszę pamiętać, że w tym czasie było to ogromne ryzyko inwestowania w Mostostal, patrząc z dzisiejszej perspektywy. Czy to były małe pieniądze...
...Bank Handlowy ujawnił cenę transakcji - 2,4 mln zł, czyli 50% udziałów kupił Pan za 1,2 mln zł.
To była zaledwie część transakcji z Bankiem Handlowym.
Miał Pan również opcję na zakup kolejnych 2 mln akcji Mostostalu Zabrze od Banku Handlowego. Kupił je Pan, płacąc po 76 groszy za walor. Nie wiemy natomiast, za ile odkupił Pan wierzytelności Handlowego wobec Mostostalu.
Szczegóły transakcji z Bankiem Handlowym są wyłącznie sprawą moją i banku. Nie muszę, nie powinienem i nie chcę ich ujawniać. Była to korzystna transakcja zarówno dla mnie, jak i dla banku. Proszę pamiętać, że jak kupowałem akcje czy wierzytelność Mostostalu Zabrze, to kurs na giełdzie był w okolicach 1 złotego, a Mostostal miał wtedy prawie 200 mln złotych długów. Duży pakiet akcji kupuje się z wysoką premią i to jest w takich transakcjach zwyczajowo przyjęte.
A wracając do Mostostalu Zabrze, chciałbym dodać, że wszystko, co złe, ma już za sobą. To jest spółka, która zasługuje na docenienie przez inwestorów. Ta spółka przetrwała bardzo trudny okres. Można powiedzieć kolokwialnie, że była twarda jak stal. Będę dbał o to, żeby jak najszybciej powróciła do swojej świetności.
Dziękuję za rozmowę.