Informatyczna firma zarobiła netto w 2005 r. 11,4 mln zł, przy 859 mln zł obrotów. W samym IV kwartale zysk netto wyniósł 0,4 mln zł, a przychody sięgnęły 362 mln zł. Prognoza na poprzedni rok mówiła o 800 mln zł wpływów i 20 mln zł zysku netto. Nie została zrealizowana, bo ComputerLand musiał zawiązać rezerwę na roszczenie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która domaga się 10 mln zł odszkodowania za nierzetelną realizację umowy. - Gdyby nie odpis na ten cel, nasz wynik netto za 2005 r. byłby zgodny z prognozą - mówił na wczorajszej konferencji prasowej Michał Danielewski, prezes ComputerLandu. Mimo gorszych od planowanych wyników spółka podzieli się zyskiem z akcjonariuszami. - Tak jak zapowiadaliśmy już w połowie ub.r., zarząd będzie rekomendować wypłacenie dywidendy w wysokości 1 zł na akcję - powiedział M. Danielewski.
ComputerLand opublikuje prognozy na ten rok. Zapewnił jednak, że wyniki będą znacznie lepsze. Portfel zamówień na 2006 r. ma wartość 400 mln zł i jest o 100 mln zł większy niż rok wcześniej. ComputerLand liczy na większą sprzedaż do sektora publicznego i użyteczności publicznej. Spore nadzieje wiąże również z eksportem. W tym obszarze znaczna poprawa spodziewana była już w 2005 r. Nic z tego nie wyszło. - Eksport to mniej niż 5% zeszłorocznych wpływów - przyznał Tomasz Sielicki, prezydent ComputerLandu.
Spółka, podobnie jak i główny konkurent - Prokom - szuka oszczędności, żeby poprawić bardzo niską rentowność. Firma w II półroczu ub.r. wynajęła firmę doradczą McKinsey, żeby wskazała rezerwy drzemiące w ComputerLandzie. Raport będzie gotowy w połowie marca. - Liczymy, że wprowadzając w życie zmiany zaproponowane przez doradcę, w skali całego roku nasz zysk brutto zwiększy się o 20 mln zł. W kolejnym roku będzie to już 30 mln zł - stwierdził M. Danielewski.